W momencie śmierci człowieka, Dostrajacz Myśli chwilowo traci osobowość, ale nie tożsamość; ludzki podopieczny chwilowo traci tożsamość, ale nie osobowość; na światach mieszkaniach obie łączą się w wiecznej formie. Dostrajacz Myśli, który odleciał, nigdy nie wraca na Ziemię jako istota, którą wcześniej zamieszkiwał; nigdy też osobowość nie przejawia się bez ludzkiej woli; i nigdy pozbawiona Dostrajacza istota ludzka nie przejawia po śmierci aktywnej tożsamości, ani też w żaden inny sposób nie komunikuje się z żywymi istotami na Ziemi. Takie pozbawione Dostrajacza dusze są całkowicie i absolutnie pozbawione świadomości, w czasie długiego czy krótkiego snu śmierci. Nie może się pojawić żaden rodzaj osobowości, czy też możliwość komunikowania się z innymi osobowościami, aż przetrwanie nie zostanie dopełnione. Tym, którzy idą do światów mieszkań, nie wolno przesyłać wiadomości swoim ukochanym. Istnieje we wszechświecie zarządzenie, które zabrania takiej komunikacji podczas obecnego systemu sprawiedliwości.
112:3.7 (1230.5)
Powrót do życia po śmierci bezsprzecznie jest fundamentem wiary w Boga, a więc i podstawową doktryną głoszoną przez wszystkie grupy wyznaniowe oraz sekty. Nie spotkałem się jeszcze z nurtem religijnym, którego nauki wskazywałyby śmierć ciała jako ostateczny kres istnienia istoty ludzkiej. Nie inaczej jest z Przekazami Urantii.
Księga Urantii szczegółowo opisuje mechanizmy towarzyszące zmartwychwstaniu, choć i w tym wypadku wnioski z jej nauk będą różnić się od tego, co obecnie głoszone jest we wszelakiego rodzaju świątyniach. Niniejszym tekstem postaram się streścić te zapisy. Zacznę od przedstawienia subiektywnej oceny zagadnienia zmartwychwstania, tak jak widzę je przez pryzmat organizacji religijnych.
Lecisz z nami albo nara
Nie mam w sobie samozaparcia, by przedzierać się przez rozmyte, niespójne nauki prezentowane przez Kościół katolicki; inne religie nie są zresztą wcale lepsze. Najbardziej rzuca się w oczy łączący je wszystkie wspólny mianownik: „Jedynie my możemy zapewnić ci życie wieczne”. Gdy spojrzeć na legalne grupy wyznaniowe przez pryzmat zmartwychwstania, wyjdzie, że od ordynarnych sekt nie różnią się zupełnie niczym.
Szefowie każdej z nich, bez mrugnięcia okiem się zarzekną, iż to im Bóg objawił tajemnice życia i śmierci. Co za tym idzie, wyłącznie z nimi możemy mieć nadzieję na zmartwychwstanie.
Tu nie ma pola manewru. Albo jesteś z nimi, albo zdechniesz. Różnice wynikają co najwyżej z marketingu.
Reklama dźwignią handlu, więc aby religijna oferta była atrakcyjna, powinna przedstawić jak najlepsze pośmiertne warunki. Wiadomo, żadne wierzenia nie zapewnią wygodnego życia doczesnego (chyba że hierarchom), ale po śmierci? Hulaj dusza, piekła nie ma. Tu kapłani idą ramię w ramię z politykami, kierując się wspólnym mottem: „Obiecać, nie grzech”.
Mamy więc dziewice dla frustratów seksualnych, nieskończone wygody dla leniwych i władzę oraz przywileje dla tych z niskim poczuciem własnej wartości; a to tylko pierwsze z brzegu przykłady. Duchowni prześcigają się w wychwalaniu swoich ofert, więc każdy poszukujący znajdzie coś dla siebie. Jedynie slogan „O ile będziesz z nami, po śmierci spełnią się twoje najskrytsze marzenia”, pozostaje ten sam.
Nikt nie lubi konkurencji podkradającej zyski i wpływy, zatem spod płaszczyka religijnej nadziei, miłości i braterstwa zawsze łypie obłudna arogancja. „Wyłącznie my będziemy grzać się w boskim świetle, bo tylko my zasługujemy na wszelakie przyjemności. Inni albo będą nam usługiwać, albo Bóg, za brak bezmyślnego posłuszeństwa wobec nawet najbardziej niedorzecznych wymogów, jakoś ich ukarze”. Czarny PR oraz kary za brak bezwzględnej subordynacji są elementem tego samego marketingu.
Dystans najskuteczniej obnaża religijne absurdy (i bezczelność liderów organizacji religijnych). Łatwo wtedy dostrzec, że wszelakie fantazje co do życia po śmierci opierają się na najbardziej egoistycznych instynktach. Zapisz się do nich, a po śmierci będziesz mógł ruchać, żreć i wylegiwać się ile tylko zechcesz; inni będą cię wielbić i ci usługiwać; nigdy już nie spotka cię nic nieprzyjemnego; nie będziesz miał wątpliwości ani najmniejszych kłopotów. Dzięki ich pieczątkom, ot tak staniesz się zajebisty; jak sam Bóg.
Przez taki pryzmat i religie i sekty odlewane są od tego samego prymitywnego szablonu. Im bardziej zagłębić się w zjawisko zmartwychwstania, tym takich nonsensów pojawi się tylko więcej.
Jak w domu
Dzisiejsza religijność jest duchowa wyłącznie w teorii. Dlatego chyba wszystkie najpopularniejsze teorie zmartwychwstania ugruntowane są w życiu doczesnym. Wiara niby powinna być duchowa, ale ta duchowość jakimś dziwnym trafem opiera się głównie na tym, co namacalne. Kapłani nie mają odwagi (ani w tym interesu) głosić bezkompromisowego rozdzielenia ducha od ciała. Musieliby wtedy przestać wtrącać się w życie swoich wiernych; mogłoby to również wywołać spięcie w ich przesiąkniętych ego umysłach. Jeszcze poszliby wpłacać datki komuś innemu.
Wszechobecna religijna pseudoduchowość to temat rzeka. W przypadku zmartwychwstania, mnie bawi najbardziej „paradoks ciała”. Duchowni i tutaj stanęli w karykaturalnym rozkroku.
Najpierw obwieszczają grzeszność ciał, wskazując szereg zabronionych praktyk (głosząc jednocześnie świętość wolnej woli). Potem obiecują zmartwychwstanie, które zapewni natychmiastowy awans do życia w przyjemności, bez słabości i zmartwień, ale też ponownie złączenie z ciałem, które jednak okazuje się uwielbionym.
Pomińmy przyjemności sfery seksualnej, które przecież w rzeczywistości mogą, ale według wielu nie powinny dotyczyć ciała. Najbardziej zastanawia mnie co z tymi, którzy czują się w swoim ciele po prostu źle? I nawet nie mam na myśli tych, którzy i tak spłoną w piekle, bo pragną np. zmiany płci. Co z brzydkimi, z upośledzonymi, z niedołężnymi, z okaleczonymi albo z dziećmi? Po zmartwychwstaniu duszy wszyscy oni (rzecz jasna tylko ci zrzeszeni i posłuszni) otrzymają na wieczność jednocześnie ich stare grzeszne (to popsute albo niedorozwinięte), nowe idealne, święte i uwielbione, ale dokładnie to samo ciało, w którym żyją teraz. Ma to sens. Pomarszczone ciała staruszek po amputacjach będą cieszyć oko w równej mierze co długonogich blond modelek, a niemowlaki będą poruszać się z gracją najlepszych parkourowców. Kościół katolicki, bo to jego zawsze najmocniej się czepiam, w swoim starym zwyczaju i w tym temacie zajmuje się głównie laniem wody, tak aby zjeść ciastko i mieć ciastko; a każdy kapłan i tak mówi to, co mu się podoba i aktualnie najlepiej opłaca.
Masz nam wierzyć, a nie myśleć
Takich zmartwychwstaniowych kretynizmów jest od groma; gdziekolwiek, by nie sięgnąć. Wspomnę chociażby o błyskawicznym intelektualnym awansie od wiejskiego głąba do nadinteligenta; o powrotach zza grobu, nawiedzeniach i straszeniu, czyli de facto zemście na tych, którzy wciąż żyją i do których można chować urazę; o pośmiertnym władaniu Ziemią, czyli wykopaniu z planety tych, których nie lubimy i zaanektowaniu jej dla swoich wygód i radości; o dalszej hierarchizacji, kiedy po (i przed) zmartwychwstaniu wszyscy są równi, ale jedynie wybrańcy zaznają zaszczytów po prawicy Ojca. Na samym szczycie głupoty są wierzenia w szlachetne poświęcenia własnego życia (np. przy mordowaniu innowierców), co ma niby zapewniać dodatkowe przywileje po śmierci. Samobójstwa dla Boga są chyba najjaskrawszą cechą najpodlejszych sekt.
Niezmiennie zadziwia mnie obłuda i cwaniactwo przedstawicieli organizacji religijnych; a jeszcze mocniej to jak grzecznie łykamy ich wciąż zmieniające się, a niby wiecznie stałe, boskie nauki. Te dotyczące zmartwychwstania są naiwne i tak egoistyczne, że trudno mi poważnie traktować tych, którzy nie mają co do nich najmniejszych wątpliwości.
Przetrwanie duszy
Poruszyłem tę kwestię już kilkukrotnie (np. przy okazji definiowania śmierci) i w tym miejscu również należy to wyraźnie zaakcentować.
Choć w naszym wewnętrznym doświadczeniu umysł wydaje się być nierozerwalnie złączony z materią, zgodnie z zapisami Księgi Urantii, ciało fizyczne jest formą tymczasową; zaledwie nośnikiem (potencjalnie) nieśmiertelnej duszy.
Przeznaczeniem umysłu, służącemu wyłącznie materii, jest stawać się coraz bardziej materialnym; przeznaczeniem umysłu podporządkowanego duchowi jest stawać się coraz bardziej duchowym. Materia na pewno nie przetrwa śmierci, zatem zupełnie materialne umysły też nie. Jedynie zjednoczenie z Boskim Duchem jest przepustką do wiecznego bytu osobowości. Oznacza to, że zmartwychwstanie nigdy nie dotyczy ciała, a uparte trzymanie się spraw materialnych oddala nas od Stwórcy.
Religia Jezusa zawiera „całkowitą gwarancję osobowego przetrwania śmierci”. Mistrz w swoich wypowiedziach stanowczo potwierdzał fakt wiecznego życia istot śmiertelnych, osiąganego przez zmartwychwstanie. Nigdy jednak nie aprobował wierzeń o zmartwychwstaniu w ludzkim ciele.
Wszystkie nauki religijne sugerujące pośmiertne powroty do ciała, czy zmartwychwstanie wraz z nim w jakiejkolwiek formie, są całkowicie błędne. To pozostałości prymitywnych religii ewolucyjnych stworzonych przez ograniczonych materią prymitywnych ludzi. Dlatego Egipcjanie balsamowali i przechowywali zwłoki w grobowcach. Ich ciała miały oczekiwać na dzień sądu i zmartwychwstanie (i wtedy życie wieczne należało się jedynie wybrańcom). Dzisiaj wciąż oszukujemy się pozostałościami takich przyziemnych wierzeń. Księga Urantii nie pozostawia wątpliwości. Po śmierci ciało zawsze zostaje na planecie i rozkłada się na pierwiastki.
Jak?
EWOLUCYJNE planety są tymi sferami, z których wywodzą się ludzie, wstępnymi światami wznoszącej się egzystencji śmiertelnika. Urantia jest waszym punktem wyjściowym, tutaj łączycie się tymczasowym związkiem z waszym Boskim Dostrajaczem Myśli. Dostaliście doskonałego przewodnika, jeśli zatem będziecie szczerze podążać z biegiem czasu i osiągniecie końcowy cel wiary, nagroda epok będzie wasza; na wieczność zostaniecie zjednoczeni z zamieszkującym was Dostrajaczem. Wtedy zacznie się wasze prawdziwe życie, życie wznoszenia się, do którego wasz obecny, śmiertelny status jest tylko przedsionkiem. Potem zacznie się wasza podniosła i progresywna misja, która rozpościera się przed wami, misja finalistów w wieczności. I przez wszystkie te kolejne epoki i stadia ewolucyjnego rozwoju, absolutnie niezmienna pozostanie tylko jedna wasza część a jest nią osobowość – stałość w obliczu zmiany.
112:0.1 (1225.1)
Procedury, zasady i sam proces zmartwychwstania mogą być różne na poszczególnych planetach wielkiego wszechświata w zależności od ich rozwoju. Aby nie robić sobie (ani tobie czytelniku) zbędnego mętliku, analizując temat, skupiłem się na tych, które dotyczą przede wszystkim mieszkańców Ziemi.
Metoda przetrwania śmierci, opisana w Księdze Urantii, opiera się na przystosowaniach ludzkiej woli. Istotne są przekształcenia umysłu, dzięki którym świadomy Boga intelekt jest stopniowo nauczany przez zamieszkującego go ducha, aby w końcu pozwolić mu się prowadzić. Tak przebiega ewolucja naszych umysłów — od związków materialnych do zjednoczenia duchowego. Tylko taki postęp przyniesie przeobrażenie potencjalnie duchowych stadiów śmiertelnego umysłu w morontialne — przedduchowe stadium nieśmiertelnej duszy.
Wszystko to ma związek z prawdziwą religią, a więc z niezanieczyszczoną materializmem szczerością wobec siebie. To jest aż tak proste. Gdybym miał odpowiedzieć na pytanie „Co robić, aby zapewnić sobie życie wieczne?”, powiedziałbym „Bądź wobec siebie szczery”.
Przewodnicy, nauczyciele duchowi i kapłani nie są na tej drodze niezbędni. Fakt, bywają niezwykle pomocni w swojej służbie; ale wyłącznie do miejsca, w którym potrafią powstrzymać się od narzucania innym swoich przekonań. To wyklucza z równania praktycznie wszystkie organizacje religijne; na pewno te, które przyznały sobie monopol na Boga.
Jeżeli człowiek, zgodnie ze swoją szczerą wolą, zgodzi się by zamieszkujący go duch (Dostrajacz Myśli) prowadził, nic nie może powstrzymać ewolucji duszy. Błędy umysłu i pomyłki w postępowaniu mogą (czasem nawet bardzo) opóźnić taki rozkwit, ale raz zapoczątkowany i akceptowany zawsze doprowadzi do celu – wiecznego złączenia się człowieka i Boga.
W jakimkolwiek czasie ta sama materialna i ludzka wola może odwołać swoją decyzję i odrzucić życie wieczne; nawet już po zmartwychwstaniu, wznoszący się śmiertelnik nadal zachowuje przywilej rezygnacji z życia wiecznego. Rozwijająca się istota może w dowolnym momencie (przed zespoleniem z Dostrajaczem) zechcieć odrzucić wolę Rajskiego Ojca, a co za tym idzie, zrezygnować z wiecznego trwania osobowości.
W obu wypadkach zależy to wyłącznie od naszej woli. Nic ani nikt inny nie może tego zainicjować za nas, ani później wbrew nam przerwać. Nawet najwybitniejsi przewodnicy duchowi nie zapewnią swym uczniom wiecznego życia; nawet najsurowsze, prymitywne życie, z dala od kościołów i meczetów, nie jest wyrokiem śmierci dla duszy. Wieczne trwanie osobowości jest w pełni zależne od indywidualnego wyboru śmiertelnego umysłu.
Wybór, by wypełniać wolę Boga, leży całkowicie po naszej stronie. Bóg, jako Dostrajacz Myśli, nigdy nie kieruje człowiekiem arbitralnie; nigdy nie namawia, nigdy nie grozi ani nie rozkazuje. Boskie Monitory są wolą samego Boga, którą każdy z nas może, zgodnie ze sobą, wybrać lub odrzucić, a tym samym zapewnić sobie lub odtrącić życie wieczne. Kiedy umysł wierzy Bogu, a dusza zna Boga i kiedy z pomocą Dostrajacza całość pragnie być mu podobnym, wtedy przetrwanie śmierci jest pewne.
Tutaj całkiem klarownie objawia się jedność Boga i człowieka. Stworzony poddaje się woli stwórcy, podczas gdy Stwórca poddaje woli osobowości stworzonego fragment samego siebie.
Wybór, o którym mowa, sprowadza się do autentycznej chęci czynienia woli Boga. Nic oprócz tego nie ma rzeczywistego znaczenia; ani teraz, ani potem. Taka chęć, by miała wartość, musi wynikać z osobistej i szczerej decyzji. Nawrócenia motywowane strachem (np. przed śmiercią) mogą być kompletnie bezwartościowe; ostentacyjne demonstracje swej wiary również. Do prawdziwej religii nie trzeba się zapisywać, bowiem jej sens tkwi w osobistym rozpoznaniu Boga. Ta religia ujawni się nie w sakramentach czy obrzędach, a właśnie w chęci wykonywania boskiej woli. Poprzez przestrzeganie jedynego boskiego przykazania i bezinteresowną służbę. Żaden człowiek nie może ocenić religijnej szczerości drugiego. Tylko my sami wiemy, czym rzeczywiście kierujemy się w codziennym życiu. Dlatego też nawrócenia motywowane strachem i ostentacyjne demonstracje swej wiary mogą mieć wartość najwyższą.
Kiedy?
Odpowiedź na kolejne, pozornie trudne pytanie „Kiedy uda mi się osiągnąć życie wieczne?” jest równie prosta i oczywista. Przekazy Urantii mówią, że przetrwanie śmierci, ale też spokój w życiu doczesnym oraz doskonałość w następnym życiu, osiąga się TERAZ. Nie w przyszłości; nie zasługując wskazanymi przez kapłanów zachowaniami i odhaczaniem kolejnych sakramentów. Prawdziwa religia zawsze dotyczy chwili obecnej; tylko w niej osobowość stworzonego może poddać się woli stwórcy.
Kto?
Ograniczenia intelektualne, ubóstwo, braki w wykształceniu, nawet niskie standardy moralne, jeżeli wynikają z kiepskich warunków edukacyjnych, kulturalnych i społecznych, nie mogą unieważniać bytności Boskiego Ducha w wierzącej jednostce. To odpowiedź na kolejne frapujące pytanie: „Kto uzyska nieśmiertelność?”. Dostrajacze Myśli mieszkają w każdym normalnym człowieku; sama ich obecność stanowi początek nieśmiertelnej duszy i potencjalnie niesie jej możliwość rozwoju i wiecznego życia. Wszyscy jesteśmy braćmi, gdyż wszyscy jesteśmy dziećmi Wszechświatowego Ojca. Żyć wiecznie będą wszyscy ludzie, którzy z własnej woli pozwolą prowadzić się Bogu. Najdobitniej mówi o tym jeden z moich ulubionych Przekazów Księgi:
Jeśli idzie o szansę śmiertelnika na wieczne życie, należy wyjaśnić raz na zawsze: żyć wiecznie będą wszystkie dusze, każdego możliwego stadium śmiertelnej egzystencji, pod warunkiem, że przejawiają wolę współpracy z zamieszkującymi ich Dostrajaczami i wykazują chęć znalezienia Boga oraz osiągnięcia boskiej doskonałości, nawet, jeśli takie pragnienia będą tylko pierwszymi, słabymi przebłyskami prymitywnego pojmowania tej „światłości prawdziwej, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi”.
40:5.19 (447.4)
Jezus powiedział: „Chociaż ludzkie istoty różnią się jedna od drugiej na wiele sposobów, przed Bogiem i w świecie duchowym status wszystkich śmiertelników jest jednakowy. W oczach Boga są tylko dwie grupy śmiertelników – ci, którzy pragną wykonywać jego wolę i ci, którzy nie chcą tego robić. Gdy wszechświat patrzy na świat zamieszkały, tak samo dostrzega dwie wielkie klasy – tych, którzy rozpoznają Boga i tych, którzy go nie znają. Ci, którzy nie mogą poznać Boga, zaliczają się do zwierząt jakiejkolwiek danej domeny. Ludzkość może być odpowiednio podzielona na wiele klas, w zależności od tego, jaką właściwość człowieka bierze się pod uwagę – fizyczną, umysłową, społeczną, zawodową czy etyczną, ale kiedy te różne klasy śmiertelników staną przed sądem Bożym, są one na jednakowym poziomie; Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Jakkolwiek nie można ignorować różnych ludzkich zdolności i talentów w zakresie intelektualnym, społecznym i moralnym, nie powinno się robić takich różnic w duchowym braterstwie ludzi, kiedy się gromadzą, aby odbywać praktyki religijne w obecności Boga”.
Wszystkie obdarzone wolą istoty dostają prawdziwą możliwość dokonania jednego, pozbawionego wątpliwości, samoświadomego i ostatecznego wyboru. Sędziowie wszechświatów nie pozbawią statusu osobowości żadnej istoty, która nie podjęła definitywnie i rozstrzygająco ostatecznej decyzji. Dusza ludzka musi dostać i dostanie pełną i odpowiednią możliwość objawienia prawdziwych intencji i rzeczywistych zamiarów.
Śmiertelny umysł nie może przetrwać śmierci bez nieśmiertelnego ducha. Nasz umysł jest śmiertelny. Nieśmiertelny jest zamieszkujący go Dostrajacz Myśli. Powtórzę raz jeszcze, przetrwanie śmierci zależy od uduchowienia, a to od współpracy z Dostrajaczem Myśli. I o ile wskazane jest, by człowiek zgodnie ze swoją wolą z nim współpracował, to aby nie utracić szansy na zmartwychwstanie, wystarczy Dostrajaczowi nie przeszkadzać. Oznacza to, że trzeba być naprawdę upartym, szczerze i z całą mocą odrzucać jego głos, aby na zawsze zamknąć sobie drzwi do życia wiecznego. Jeżeli człowiek zdecydowanie opowie się przeciw wznoszeniu się ku Bogu, śmierć ciała automatycznie i ostatecznie kończy jego życie.
Dostrajacze nigdy nie zawodzą; nic, co jest warte wiecznego trwania, nigdy nie ginie; każda znacząca wartość każdej istoty z wolą na pewno zostanie zachowana, niezależnie od przetrwania czy nieprzetrwania odkrywającej lub oceniającej te znaczenia osobowości. Dzieje się to tak: istota śmiertelna może nie zechcieć żyć wiecznie, mimo to jej doświadczenie życiowe nie zostanie stracone, wieczny Dostrajacz unosi wartościowe cechy tak dostrzegalnie upadłego życia do jakiegoś innego świata i tam obdarza tymi wiecznotrwałymi znaczeniami i wartościami umysł jakiegoś śmiertelnika wyższego typu, zdolnego do wiecznego życia. Żadne wartościowe doświadczenie nigdy nie zdarza się na próżno; żadne prawdziwe znaczenia czy rzeczywiste wartości nigdy nie giną.
109:6.1 (1200.1)
Życie wieczne
Zmartwychwstanie, choć w potocznym języku religijnym używa się tych zwrotów jako synonimów, nie jest równoznaczne z życiem wiecznym. Tu nauki Księgi Urantii również rozmijają się z tymi powszechnie szerzonymi prawdami religijnymi. Kapłani obiecają, że nagrodą za posłuszeństwo będzie zmartwychwstanie, a co za tym idzie wygodne i łatwe życiem na wieki. Przekazy Urantii uzależniają życie wieczne od zespolenia z zamieszkującym człowieka fragmentem Boga. Do chwili zespolenia z Dostrajaczem Myśli, każdy człowiek ma możliwość zmiany zdania i odrzucenia ścieżki wznoszenia się; nawet już po przetrwaniu śmierci ciała. Zmartwychwstała dusza ma tylko (lub aż) potencjał życia wiecznego. Dopiero zespolenie z Boskim Duchem określa wieczne przeznaczenie wznoszącej się istoty.
O zespalaniu się z Dostrajaczami napiszę więcej w poświęconym im tekście. Tutaj warto odnotować, że takie złączenie ma miejsce, kiedy osobowość ludzka podejmie ostateczną i nieodwołalną decyzję, by wypełniać wolę Ojca Wszechświatowego. To zespolenie stanowi tajemnicę uczynienia jedności z Boga i człowieka, tajemnicę ewolucji istoty skończonej. Żadna istota, oprócz tych, które tego doświadczyły, nie pojmie prawdziwego znaczenia wartości, które zostają połączone, kiedy tożsamość istoty czasu staje się wieczną jednością z duchem Boga.
Zespolenie z Dostrajaczem najczęściej ma miejsce, kiedy wznosząca się istota przebywa w swoim systemie lokalnym, zatem dopiero po śmierci ciała i zmartwychwstaniu.Wcześniej zdarza się to bardzo rzadko, aczkolwiek na lepiej rozwiniętych planetach istoty śmiertelne zespalają się z ich Dostrajaczami jeszcze za życia w ciele. Zespolenie może opóźnić się do czasu pobytu w konstelacji albo, w szczególnych przypadkach, może nie zostać dopełnione, zanim wznosząca się istota nie dotrze do stolicy wszechświata lokalnego. Istnieje więc okres pomiędzy zmartwychwstaniem a zespoleniem z Dostrajaczem Myśli, kiedy każda istota śmiertelna może zrezygnować z życia wiecznego. Po zespoleniu z Dostrajaczem nie może zaistnieć już żadne niebezpieczeństwo dla wiecznego trwania osobowości. Nie potrafię sobie wyobrazić okoliczności, w których zmartwychwstały człowiek rezygnuje z boskiego przeznaczenia, aczkolwiek dostaniemy taką możliwość.
(Życie wieczne istota śmiertelna może uzyskać również dzięki zespoleniu z Synem oraz poprzez zespolenie z Duchem, ale to historie niezwiązane bezpośrednio ze zmartwychwstaniem i które, w moim odczuciu, nas raczej już nie dotyczą).
Fragmenty całości
W procesie zmartwychwstania istoty śmiertelnej, takiej jak my, uczestniczy wiele nadludzkich klas istot. Kluczową rolę odgrywają trzy z nich. Są to wspomniane wyżej Dostrajacze Myśli – fragmenty Boga, którymi obdarza swoje ewolucyjne dzieci, Serafini oraz Archaniołowie, których nam najłatwiej byłoby określić aniołami.
W momencie śmierci funkcjonalna tożsamość, związana z ludzką osobowością, przestaje istnieć wskutek ustania ruchu życiowego. Osobowość ludzka, podczas gdy przewyższa swe części składowe, zależy od nich, gdy idzie o funkcjonalną tożsamość. Przerwanie życia niszczy materialne formy mózgowe, które stanowią podstawę umysłu a zniszczenie umysłu kończy świadomość śmiertelnika. Świadomość takiej istoty nie może się znowu pojawić, aż nie zostanie zorganizowany taki układ kosmiczny, który pozwoli tej samej, ludzkiej osobowości działać znowu w powiązaniu z żywą energią.
112:5.14 (1234.3)
Dostrajacze Myśli
Dostrajacze Myśli, oprócz tego, że mogą poprowadzić nas przez życie i zmartwychwstanie do wiecznego bytu, powielają również, jako „duchową kopię”, każdy wytwór ludzkiej psychiki. Dzięki temu, w procesie zmartwychwstania, odtwarzają nas takimi, jakimi naprawdę (duchowo) jesteśmy. Wszystkie te odtworzenia duchowe zachowane są w naszej rozwijającej się duszy. Oznacza to, że te jedyne wartościowe rzeczywistości istnieją w nas już w tej chwili, chociaż rzadko pozwalamy Dostrajaczom je wyeksponować.
I tutaj, kolejny raz, Przekazy podpowiadają, że to, co wyłącznie materialne nie ma wiecznych wartości. Tylko przeżycia nacechowane duchowo, stanowią wspólną własność śmiertelnika i Dostrajacza. Dlatego przypomnimy je sobie natychmiast po zmartwychwstaniu. Wszystkie nieduchowe wspomnienia przepadną. Boski Duch przywróci tylko te doświadczenia, które były częścią naszej wszechświatowej działalności i mają dla niej istotne znaczenie. Wiele wskazuje na to, że pewną część życia, tą czysto materialną, po śmierci po prostu zapomnimy; zniknie wraz z materialnym umysłem, jakby nigdy nie miała miejsca.
Jednak pamięć o związkach osobowości ma wartość kosmiczną i będzie trwać. Po zmartwychwstaniu będziemy pamiętać i nas będą pamiętać towarzysze ziemskiego życia. Dzięki późniejszym kontaktom z innymi wznoszącymi się śmiertelnikami dostaniemy możliwość rekonstrukcji niektórych luk. Przypuszczam, że pewne wydarzenia, w których uczestniczymy, a które nie mają dla nas znaczenia duchowego, mogą mieć duchowe odnośniki dla kogoś innego; z kolei nasze duchowe przeżycia, mogą nie nieść duchowych wartości dla tych, którzy akurat są przy nas. Łącząc swoje historie, będziemy więc w stanie pomóc sobie nawzajem przypomnieć pewne, (pozornie) bezwartościowe doświadczenia.
W chwili śmierci Dostrajacz Myśli, zachowując wszystko, co kiedykolwiek miało duchowe znaczenie, opuszcza ludzkie ciało. Można więc rzec, że po śmierci zostaje po nas pusta skorupa. Podczas zmartwychwstania Boski Duch wraca, by złożyć wznoszącą się istotę w nową (przedduchową — morontialną) całość.
Jeśli śmiertelnikowi nie uda się przeżyć naturalnej śmierci, przetrwają rzeczywiste wartości duchowe jego ludzkiego doświadczenia jako część nieprzerwanego doświadczenia Dostrajacza Myśli. Nadal istnieją cechy osobowościowe nie przetrwałej istoty jako element osobowości aktualizującej się Istoty Najwyższej. Te przetrwałe cechy osobowości pozbawione są tożsamości, ale nie wartości empirycznych, nagromadzonych podczas śmiertelnego życia w ciele. Trwanie tożsamości zależne jest od trwania nieśmiertelnej duszy o statusie morontialnym i coraz bardziej boskich wartościach. Tożsamość osobowości trwa, dzięki przetrwaniu duszy i w tej właśnie duszy.
16:9.3 (195.9)
Serafini
Serafinów — anielskie potomstwo Matki Ducha Wszechświata Lokalnego — słusznie można mianować aniołami stróżami (pełnią również wiele innych funkcji). Wraz z przybyciem na zamieszkały świat pierwszego Dostrajacza, pojawiają się tam również serafini, nieodzowni przy opuszczaniu planety po śmierci.
Jednak i tu ci aniołowie nie mają wiele wspólnego z religijnymi podaniami. W przyszłości postaram się szczegółowo opisać te fascynujące istoty, w tym miejscu określę jedynie ich rolę w procesie zmartwychwstania.
Serafini opiekunowie nie są umysłem, chociaż wywodzą się z tego samego źródła, które również daje początek śmiertelnemu umysłowi – od Stwórczego Ducha. Serafini są stymulatorami umysłu, wciąż próbują popierać w umyśle ludzkim te decyzje, które mają istotne znaczenie w przemierzaniu okręgów. Robią to nie tak jak Dostrajacz, działający z duszy, w jej obrębie i poprzez nią, ale raczej z zewnątrz do wewnątrz, działając przez otoczenie istot ludzkich, społeczne, etyczne i moralne. Serafini nie są Boskim Dostrajaczem, przyciąganiem Ojca Wszechświatowego, ale działają jako osobiste przedstawicielstwo służby Nieskończonego Ducha.
113:4.1 (1245.1)
Jako że wolno zwać ich aniołami stróżami, serafini faktycznie opiekują się ludźmi. W początkach naszego ewolucyjnego rozwoju przydzielani byli tylko do poszczególnych ziemskich ras; od czasu obdarzenia dokonanego przez Chrystusa Michała, pełnią służbę dla poszczególnych ludzi (lub grup ludzi) w zależności od ich inteligencji, duchowości i przeznaczenia.
Serafin zostaje uznany za tzw. opiekuna przeznaczenia w chwili przydzielenia do człowieka, który dokonał jednego (lub więcej) z trzech osiągnięć: podjął decyzję, aby stać się podobnym Bogu; jego śmiertelny umysł „przełamał bezwładność zwierzęcego dziedzictwa”; został powołany do jednego z rezerwowych korpusów przeznaczenia.
Na opiekunów przeznaczenia wyznaczani są najbardziej doświadczeni i wypróbowani serafini. Zazwyczaj pełnią taką funkcję w parach, a kiedy podejmą się tego zadania, zawsze służą konkretnemu człowiekowi przez resztę jego życia. Z tej dwójki jeden zapisuje całościowy przebieg ich misji. Ci nazwani są aniołami rejestratorami.
Serafin rejestrator, w czasie pomiędzy śmiercią a zmartwychwstaniem swego podopiecznego, staje się osobistym opiekunem jego „wzorów umysłu, formuł pamięci i rzeczywistości duszy”. Nikt, oprócz potomstwa Nieskończonego Ducha, nie może w ten sposób służyć dla istoty ludzkiej, w jej stadium przechodzenia z jednego poziomu wszechświata do poziomu wyższego.
Po śmierci, zapisy nas dotyczące, specyfikacje tożsamości i morontialna istota duszy ludzkiej, które zostały ukształtowane przez śmiertelny umysł, są wiernie przechowywane przez opiekuna przeznaczenia. Anioł zabezpiecza również wszelkie inne wartości odnoszące się do przyszłej egzystencji; wszystko to, co składa się na nas, tych rzeczywistych i prawdziwych nas. Wyjątek stanowią “aktualność osobowości” oraz “tożsamość kontynuowanej egzystencji”, które reprezentuje odlatujący w momencie śmierci ciała Dostrajacz Myśli. Kopie umysłu śmiertelnika i czynne formy pamięciowe istoty stworzonej, przeniesione z poziomów materialnych do duchowych, są w posiadaniu tymczasowo oddzielonych Dostrajaczy Myśli; stają się już na zawsze jego częścią.
W tym momencie, gdy w umyśle ludzkim zanika światło pilotujące, światłość duchowa, którą serafini wiążą z obecnością Dostrajacza, anioł asystujący człowiekowi melduje się osobiście dowodzącym aniołom, kolejno grupie, kompanii, batalionowi, jednostce, legionowi i zastępowi; potem, po właściwym zarejestrowaniu się do ostatecznej epopei czasu i przestrzeni, anioł taki otrzymuje od planetarnego szefa aniołów poświadczenie, potrzebne do zameldowania się Gwieździe Wieczornej (czy innemu porucznikowi Gabriela), dowodzącemu seraficzną armią kandydata do wznoszenia się we wszechświecie. I po otrzymaniu zezwolenia od dowódcy swej najwyższej jednostki organizacyjnej, opiekun przeznaczenia idzie do pierwszego świata-mieszkania i tam oczekuje przywrócenia do świadomości swego byłego podopiecznego w ciele.
113:6.2 (1246.6)
Opiekun seraficzny jest powiernikiem, przechowującym trwałe wartości śpiącej (oczekującej na zmartwychwstanie) duszy śmiertelnika; nieobecny w tym czasie Dostrajacz jest tożsamością tej nieśmiertelnej istoty. I właśnie ta dwójka współpracuje w halach zmartwychwstania, nad nowo wytworzoną formą morontialną. To dzięki nim następuje ponowne połączenie części składowych osobowości śmiertelnika — zmartwychwstanie.
Archaniołowie
Księga Urantii dosyć skromnie opisuje archaniołów. W kontekście zmartwychwstania istotne jest, iż ta klasa anielska zawsze współpracuje z Rajskimi Synami klasy Avonalnej, kiedy pełnią misje planetarne. Gdy Avonal zakończy osąd domeny, a umarli zostaną wezwani według spisu, jest literalnie prawdą, że seraficzni opiekunowie śpiących osobowości odpowiadają na „głos archanioła”. Apel kończący system sprawiedliwości ogłaszany jest przez archanioła asystującego. To archanioł zmartwychwstania, nazywany także „archaniołem Michała”.
Na światach archaniołów okrążających Salvington, zapisy osobowości i zabezpieczenia tożsamości są klasyfikowane, przechowywane i chronione, w okresie występującym pomiędzy śmiercią ciała a godziną ponownego uosobienia. Archaniołowie są opiekunami osobowości.
Światełko w tunelu
Rasy śmiertelne reprezentują najniższą klasę inteligentnej i osobowej kreacji. Wy, śmiertelnicy, jesteście bosko kochani i każdy z was może dokonać wyboru, akceptując oczywiste przeznaczenie wspaniałego trwania, jednak z racji waszej natury nie jesteście jeszcze klasą boską; jesteście całkowicie śmiertelni. Zostaniecie zaliczeni do wznoszących się synów w tym momencie, kiedy nastąpi zespolenie, jednak status śmiertelników czasu i przestrzeni, przed ostatecznym połączeniem przetrwałej duszy ludzkiej z pewnym rodzajem wiecznego i nieśmiertelnego ducha, jest statusem wiernych synów.
40:6.1 (447.5)
Śmiertelnicy czasu i przestrzeni, którzy przetrwają śmierć, nazywani są „wznoszącymi się pielgrzymami” — zostają upoważnieni do stopniowego wznoszenia się do Raju. Przekazy Urantii tę drogę dzielą na siedem stadiów, aczkolwiek w temacie niniejszego tekstu, znaczenie mają wyłącznie trzy z nich:
- Stadium śmiertelników planetarnych;
- Stadium śpiących przetrwałych;
- Stadium studentów światów-mieszkań.
Śmiertelnicy planetarni
1. Śmiertelnicy planetarni. Wszyscy śmiertelnicy są pochodzącymi od zwierząt istotami ewolucyjnymi, z potencjałem wznoszenia się. Jeśli idzie o pochodzenie, naturę i przeznaczenie, rozmaite grupy i typy istot ludzkich nie różnią się zbytnio od ludzi z Urantii. Na każdym ze światów gatunki ludzkie korzystają z takiej samej opieki Synów Boga i z obecności usługujących duchów czasu. Po naturalnej śmierci, wszystkie wznoszące się gatunki bratają się na światach-mieszkaniach, jako jedna morontialna rodzina.
30:4.10 (340.12)
Śpiący przetrwali
Do tej grupy należą wszyscy oczekujący na zmartwychwstanie. Zarówno ci znajdujący się pod opieką osobistych opiekunów przeznaczenia, jak i ci oczekujący na osąd domeny na koniec systemu sprawiedliwości. Choć pierwsza grupa w przeważającej części śpi zdecydowanie krócej, wszyscy śpiący przetrwali są nieświadomi upływu czasu, a więc i długości swojego snu. Na koniec epoki ci, którzy odpoczywali tysiące lat, nie będą się zachowywać inaczej niż ci, którzy przespali zaledwie kilka dni. Oprócz opóźnienia czasowego, przetrwali śmiertelnicy przechodzą porządek wznoszenia się identyczny z tymi, którzy uniknęli dłuższego czy krótszego snu śmierci.
Studenci światów-mieszkań
Wszyscy śmiertelnicy, którzy przetrwali śmierć i obudzili się na nowo na światach-mieszkaniach, należą do tej klasy.
Koniec świata
Istota ewolucyjna – śpiący przetrwały może zmartwychwstać w trzech trybach:
- Ci śmiertelnicy, którzy osiągnęli odpowiedni rozwój duchowy, budzą się w halach zmartwychwstania w „trzecim okresie” (po trzech dniach systemu) po śmierci ciała;
- Reszta, słabiej rozwinięta, wstaje z martwych grupowo, na koniec epoki planetarnej. Po “osądzie domeny na koniec systemu sprawiedliwości”, które w najpopularniejszych wierzeniach nazywamy najczęściej końcem świata. Tu, co nie powinno już być zaskoczeniem, występują kolejne rozbieżności w stosunku do nauk organizacji religijnych (oraz sekt). Osąd domeny na koniec systemu sprawiedliwości nie ma i nigdy nie miał nic wspólnego z kreowanymi przez kapłanów apokaliptycznymi wizjami zniszczenia i bólu. Ba, takich końców świata przeżyliśmy już kilka. Są to, z naszej perspektywy ciche, choć w rzeczywistości epokowe momenty dla rozwoju gatunku na każdej planecie. Z powodu naszego opóźnienia i odbiegającej od normy ewolucji planetarnej, po pierwsze je demonizujemy, a po drugie w ogóle ich nie dostrzegamy. Ostatni osąd epokowy miał miejsce, gdy Chrystus Michał ukończył swe obdarzenie na Ziemi. W Biblii napisano: „Wstąpiłeś na wyżynę, wziąłeś jeńców”. Jeńcy to właśnie przetrwali śmiertelnicy, śpiący od czasów Adama (wtedy miał miejsce poprzedni koniec świata) aż do dnia zmartwychwstania Mistrza.
- Na wniosek władców systemu lub władz planetarnych, przeprowadzane są specjalne zmartwychwstania śpiących przetrwałych. Te zmartwychwstania zdarzają się przynajmniej raz na tysiąc lat czasu planetarnego, jednak nie dotyczą wszystkich zmarłych. Wnioskuję, że wyłącznie tych, którzy są w jakimś sensie potrzebni, nim nastąpi kolejny osąd domeny.
Osąd
Śpiący przetrwali, w odpowiednim czasie zostają osądzeni. Nieco więcej o sądach opowiem w dedykowanym im wpisie, aczkolwiek nie odszukałem w Księdze Urantii wielu szczegółów takiego procesu.
Wysoko uduchowione istoty pochodzące od Trójcy – Wszechświatowi Cenzorzy – za pośrednictwem Dostrajaczy Myśli, mogą zaznajamiać się ze streszczeniem życia ludzkiego. Cenzorzy mogą dostać dostrajaczową wersję przetrwałego charakteru i właściwości duchowych zmarłego człowieka. Wszystkie te dane, razem z zapisami seraficznymi, mogą zostać przedstawione w momencie osądu danej jednostki.
Jeżeli śmiertelnik osiągnie odpowiedni rozwój duchowy, na tyle zaawansowany, aby przydzielono mu osobistego opiekuna seraficznego; jeśli streszczenie trwającego wiecznie charakteru, przedłożone przez Dostrajacza, zostaje bezwarunkowo poświadczone przez opiekuna przeznaczenia; jeśli zarówno serafin, jak i Dostrajacz zgodzą się w każdym punkcie ich zapisów życia oraz rekomendacji; jeśli Wszechświatowi Cenzorzy poświadczą te dane bez dwuznaczników i zastrzeżeń, Pradawni Czasu przesyłają rozporządzenie o zaawansowanym statusie jednostki. W związku z tym trybunały Władcy Nebadonu zarządzają natychmiastowe przejście przetrwałej duszy do hal zmartwychwstania światów-mieszkań.
Jak wygląda osąd przetrwałych, którzy nie osiągnęli takiego poziomu duchowego? Nie wiem. Wydaje mi się, ba, jestem o tym przekonany (choć to wyłącznie moje subiektywne przypuszczenia), że musielibyśmy się naprawdę mocno uprzeć, aby nasze życie zakończyło się wraz ze śmiercią ciała. Zatem wierzę, że taki osąd jest bosko miłosierny. Nieco więcej mówiłem o tym w tekstach dotyczących grzechu i śmierci. Przytoczony wcześniej Przekaz (447.4) 40.5.19 wydaje się potwierdzać moje przypuszczenia; ten, który mówi o likwidacji osobowości również.
Jestem zdania, że wyłącznie najbardziej zatwardziali ateiści, może też najmocniej zabetonowani wierzący na pokaz, ci całkowicie samolubni i zatwardziale utożsamiający się z materializmem, którzy ciągle i z konsekwentnym uporem odrzucają ten wewnętrzny głos zachęcający ich, by zweryfikowali swoje poglądy, mogą nie przetrwać śmierci. Jednak nie czuję się kompetentny, by zgadywać, jak w codziennym życiu mógłby zachowywać się taki człowiek.
Procedura wymiaru sprawiedliwości wymaga, aby opiekunowie osobiści albo grupowi odpowiadali na apel, na koniec systemu sprawiedliwości, w imieniu wszystkich nie przetrwałych osobowości. Dostrajacze takich nie przetrwałych istot nie wracają, a kiedy odczytywane są rejestry, serafini odpowiadają, ale Dostrajacze nie udzielają odpowiedzi. Jest to „zmartwychwstanie niesprawiedliwych”, w rzeczywistości formalne uznanie zakończenia egzystencji istoty. Zaraz po tym apelu sprawiedliwości następuje apel miłosierdzia, zmartwychwstanie śpiących przetrwałych. Są to jednak te sprawy, które nie obchodzą nikogo oprócz najwyższych i wszystko wiedzących Sędziów wartości przetrwania. Te problemy orzecznictwa naprawdę nas nie dotyczą.
113:6.8 (1247.6)
Zmartwychwstanie
Materialne, śmiertelne ciało, nie bierze udziału w ponownym składaniu śpiącego przetrwałego; materialne ciało wraca do prochu. Przydzielający serafin daje nowe ciało, formę morontialną, stanowiącą nowy nośnik życia dla nieśmiertelnej duszy oraz dla zamieszkania przez powracającego Dostrajacza. Dostrajacz jest opiekunem duchowej kopii umysłu śpiącego przetrwałego. Przydzielony serafin jest opiekunem przetrwałej tożsamości – nieśmiertelnej duszy – tak dalece, jak się ona ukształtowała. A gdy tych dwóch, Dostrajacz i serafin, złączą na nowo powierzoną im osobowość, nowa jednostka jest zmartwychwstałą, dawną osobowością, jest trwaniem rozwijającej się, morontialnej tożsamości duszy. Takie ponowne połączenie duszy i Dostrajacza jest zupełnie poprawnie nazywane zmartwychwstaniem, ponownym połączeniem czynników osobowości; ale nawet to nie wyjaśnia w całej pełni ponownego pojawienia się przeżywającej śmierć osobowości. Choć prawdopodobnie nigdy nie zrozumiecie, na czym polegają te niewytłumaczalne procesy, kiedyś sami doświadczycie ich naprawdę, jeśli nie odrzucicie planu wiecznego życia śmiertelników.
30:4.15 (341.5)
Bezpośrednio po zmartwychwstaniu, ziemscy śmiertelnicy na nowo podejmują swoje życie na światach-mieszkaniach Satanii. Taka pobudka nie dodaje człowiekowi niczego, poza samym doświadczeniem zmartwychwstania. Nie stajemy się święci, doskonali ani nawet odrobinę lepsi. Po zmartwychwstaniu będziemy kontynuować życie, będąc dokładnie tymi samymi osobami, jakie umarły na Ziemi. Rzecz jasna dostrzeżemy zmianę otoczenia, ale dla śmiertelników z normalnych i lepiej rozwiniętych planet to przejście jest zupełnie płynne. Jedyną faktyczną różnicą dla takich istot jest fakt posiadania innego ciała. Materialne ciało zostaje na planecie pochodzenia.
Jest coś rzeczywistego, coś z ludzkiej ewolucji, coś w dodatku do Nieodgadnionego Monitora, co przeżywa śmierć. Ten nowo powstały byt jest duszą i to ona przeżywa śmierć, zarówno ciała fizycznego jak i materialnego umysłu. Byt ten jest wspólnym dzieckiem połączonego życia i wysiłków ciebie ludzkiego i ciebie boskiego, Dostrajacza. To dziecko ludzkiego i Boskiego rodzica stanowi przeżywający czynnik ziemskiego pochodzenia; jest to morontialna jaźń, nieśmiertelna dusza.
112:5.12 (1234.1)
Świątynia Nowego Życia
Centrum wszelkiej działalności na pierwszym świecie-mieszkaniu okrążającym Jerusem, jest gigantyczna świątynia składania osobowości — Świątynia Nowego Życia. W samym jej centrum spotykają się seraficzni opiekunowie przeznaczenia, Dostrajacze Myśli i archaniołowie zmartwychwstania (oraz wiele innych klas istot).
Świątynia Nowego Życia posiada siedem promienistych skrzydeł – hal zmartwychwstania ras śmiertelnych. Każda z tych struktur przeznaczona jest na składanie jednej z siedmiu ras czasu. Wewnątrz każdego ze skrzydeł mieści się sto tysięcy indywidualnych izb zmartwychwstania, a te kończą się okrągłymi halami składania grupowego. Hala składania grupowego może pomieścić milion jednostek na raz. Te hale z kolei otaczają izby, gdzie składa się osoby pochodzące z ras mieszanych, z normalnych światów poadamicznych.
Niezależnie od procedury, jaka jest stosowana na poszczególnych światach czasu, ponowne składanie osobowości, wraz z odzyskaniem przez nią świadomości, następuje w tych halach zmartwychwstania. Według autorów Księgi Urantii przez całą wieczność zachowamy głębokie wrażenie tego, co pierwszy raz ujrzymy owego ranka, po zmartwychwstaniu.
Co dalej?
Plan wiecznego życia śmiertelników ma swój praktyczny i pożyteczny cel; nie jesteście obdarowani całą tą boską pracą i starannym nauczaniem tylko dlatego, abyście mogli przetrwać śmierć i cieszyć się nieskończoną rozkoszą i wieczną wygodą. Istnieje cel transcendentalnej służby, ukryty za horyzontem obecnej epoki wszechświata. Gdyby Bogowie chcieli was tylko zabrać na długą i wieczną, radosną wycieczkę, na pewno nie przekształciliby nieomal całego wszechświata w rozległą i skomplikowaną szkołę praktycznej nauki, zatrudniając znaczną część niebiańskich istot w charakterze nauczycieli i instruktorów, żeby potem, epoka za epoką, pilotować was, każdego oddzielnie, poprzez tę gigantyczną wszechświatową szkołę empirycznej nauki. Rozwijanie systemu kształcenia śmiertelnika wydaje się być jednym z głównych przedsięwzięć obecnego, zorganizowanego wszechświata, a większość niezliczonych klas stworzonych istot inteligentnych, bezpośrednio czy pośrednio, uczestniczy w realizacji jakiegoś stadium tego, stopniowego planu osiągania doskonałości.
48:8.3 (558.1)
Przebudzenie się, czyli faktycznie zmartwychwstanie, na powierzchni światów-mieszkań nazwano w Przekazach „epokowym wydarzeniem na życiowej drodze wznoszącego się śmiertelnika”. Tam po raz pierwszy rzeczywiście dostrzeżemy zawsze obecnych przy nas anielskich towarzyszy; tam również staniemy się naprawdę świadomi tożsamości i obecności Dostrajacza Myśli, który zamieszkiwał nasz umysł przez niemal całe ziemskie życie.
Bezpośrednio po zbudzeniu się powita nas Morontiański Towarzysz – przyjmujący pielgrzymów. W Księdze Urantii ci potomkowie Matki Ducha wszechświata lokalnego nazywani są „kompanami do towarzystwa dla nowo przybyłych”. Bezpośrednio z hal zmartwychwstania przejdziemy do sektora melchizedekowego; tam otrzymamy stałe lokum. Następne, a zarazem pierwsze, dziesięć dni po zmartwychwstaniu to czas wolny. Możemy wtedy swobodnie zapoznawać się najbliższym otoczeniem nowego domu oraz zaznajamiać z programem, który za niedługo się dla nas rozpocznie. Będziemy również mogli sprawdzić rejestry mieszkańców i skontaktować się z najbliższymi oraz przyjaciółmi, którzy zmartwychwstali przed nami.
Światy-mieszkania faktycznie są planetami szkoleniowymi. Po dziesięciu dniach oswajania się rozpoczniemy drugi etap naszej drogi do Raju. Pierwsze zadania w nowym życiu będziemy wykonywać w charakterze pomocników serafinów.
Nowe ciało
Podczas zmartwychwstania, każdy student światów-mieszkania otrzymuje nową powłokę – ciało morontialne.
Odbiegając nieco od tematu, nadmienię, że dokładnie taki typ ciała miał Jezus, kiedy wstał z grobu; nie zmartwychwstał w swoim ziemskim ciele. Faktycznie objawił się uczniom, a ci go widzieli i rozpoznali, a z racji tego, że jego fizyczne ciało zniknęło z grobu (w rzeczywistości przyśpieszono jego rozkład, aby „oszczędzić zastępom niebiańskim nieznośnych wspomnień, przy oglądaniu powolnego rozkładu ludzkiej postaci Stwórcy i Podtrzymywacza wszechświata”), logiczne wydawało się, że ukazał im się w takiej postaci, w jakiej go znali. Szok towarzyszący objawieniu dopełnił całości. Dlatego głosili potem, jakoby ich Mistrz zmartwychwstał w ciele. Odporni na zmiany kapłani do dzisiaj te błędne nauki powielają. Tu też należy szukać źródłem m.in. wspomnianych na początku tego wpisu niedorzeczności. W Biblii napisano, więc tak musiało być i już.
Morontia jest bardzo ciekawym tematem i na pewno dokładnie opiszę ją w przyszłości. W zupełnym uproszczeniu można uznać, iż ciało morontialne jest formą przejściową, pomiędzy tym, co zupełnie fizyczne — ciałem, w jakim żyjemy na Ziemi, a stadium czysto duchowym, do którego śmiertelnicy ewoluują po opuszczeniu wszechświata lokalnego. Zaraz po zmartwychwstaniu, otrzymamy ukształtowane na nowo odpowiednio przystosowane do warunków ciało morontialne.
Wznosząc się, dostaniemy kolejno 570 takich morontialnych ciał; jedno na każde stadium rozwojowego przekształcenia (osiem w systemie, siedemdziesiąt jeden w konstelacji, czterysta dziewięćdziesiąt jeden podczas pobytu na sferach stolicy Nebadonu).
Po tym, jak śmiertelnicy zostaną rezydentami stolicy systemu, nie będą już przechodzić zmartwychwstań w dosłownym tego słowa znaczeniu. Forma morontialna, dana wam przy odlocie z waszej misji na światach-mieszkaniach, jest tą formą, w której będą was widzieć do końca waszych doświadczeń we wszechświecie lokalnym. Od czasu do czasu dokonywane będą w niej zmiany, ale zachowacie tę samą formę, aż się z nią pożegnacie, gdy się wyłonicie jako duchy pierwszego stadium, gotowe do tranzytu do światów superwszechświata, do kultury wznoszenia się i do nauki duchowej.
47:10.4 (539.6)
Ciało morontialne nie jest duchem z naszych wyobrażeń, ale mi najłatwiej tak je sobie wyobrazić. Morontialna forma może być ukształtowana jako duch, tak, że jest obojętna na zwykłą materię, ale może też być dostrzegalna i dotykalna przez istoty materialne. Jest prawie fizyczna, ale też prawie duchowa. „Prawie” jest tą luką, którą musimy sami sobie jakoś uzupełnić. Jedno jest pewne — cielesna forma, którą teraz znamy, zostaje na Ziemi, gdzie zmieni się w proch.
Pierwsze mieszkanie, na którym zmartwychwstają istoty czasu, jest sferą praktycznie materialną. Będziemy tam wciąż prawie ludźmi, niezbyt oddalonymi od ograniczonych punktów widzenia życia śmiertelnego. W tym nowym ciele będziemy jeść, pić i odpoczywać prawie tak jak robimy to teraz. Jednak pożywienie klasy morontialnej jest zupełnie nam nieznane. W ciele morontialnym zarówno jedzenie, jak i woda są całkowicie absorbowane. Nie ma pozostałości przemiany materii.
W stanie morontialnym, wznoszący się śmiertelnik jest wyposażony w nebadońską odmianę kosmicznego wyposażenia umysłowego Ducha Nadrzędnego z Orvontonu. W tym stanie, intelekt śmiertelnika jako taki znika, przestaje istnieć jako zogniskowany byt wszechświatowy, niezależny od niezróżnicowanych obwodów umysłu Stwórczego Ducha. Jednak znaczenia i wartości umysłu śmiertelnika nie zanikają. Pewne stadia umysłu istnieją nadal w przetrwałej duszy; pewne empiryczne wartości dawnego umysłu ludzkiego przechowywane są przez Dostrajacza; a we wszechświecie lokalnym pozostają zapisy życia ludzkiego, jak było przeżywane w ciele, razem z pewnymi żywymi zapisami w licznych istotach, które zajmują się ostateczną ewaluacją wznoszących się śmiertelników, a szereg tych istot rozciąga się od serafina do Wszechświatowych Cenzorów i prawdopodobnie jeszcze dalej, aż do Najwyższego.
112:6.4 (1236.2)
Dzieci
Dostrajacz Myśli przybywa, aby służyć każdemu normalnemu człowiekowi, kiedy ten podejmie pierwszą w swoim życiu moralną decyzję. Zazwyczaj ma to miejsce w okolicach piątego roku życia. Mając to na uwadze, można wnioskować, że młodsze dzieci nie dostaną szansy na zmartwychwstanie, które jest przecież uzależnione od obecności Boskiego Ducha.
Zgodnie z Przekazami Urantii, dzieci, które nie doczekały swojego Dostrajacza, uosabiane są na światach-mieszkaniach systemu równocześnie z przybyciem któregokolwiek z rodziców. Dziecko zdobywa tożsamość fizyczną w czasie ziemskich narodzin, jednak w kwestii zmartwychwstania, uznaje się, że te, które umarły zbyt młodo, nadal są związane ze swoimi rodzicami. Oznacza to, że najmłodsze dzieci zawsze zmartwychwstają razem z pierwszym, przebudzonym rodzicem. I dopiero tam, na światach mieszkaniach, w odpowiednim czasie przybywają do nich Dostrajacze Myśli. Służba seraficzna, dla takich próbno-zależnych klas przetrwania, jest tożsama z poziomem rozwoju bardziej zaawansowanego rodzica. Dzieciom, które samodzielnie rozwiną się do odpowiedniego duchowego poziomu, przyznaje się opiekunów osobistych, niezależnie od statusu rodziców.
Nie odnalazłem informacji odnośnie zmarłych maluchów, których żadne z rodziców nie przetrwa śmierci. Możliwe, że te dzieci będą budzić się grupowo na koniec systemu sprawiedliwości. Dzieciom daje się wszelkie możliwości wyboru niebiańskiej drogi.
W przypadku najmłodszych pojawia się wyjątek od reguły utraty ciała materialnego. Niemowlęta zawsze uosabiane są dokładnie w takiej formie materialnej, w jakiej były w momencie śmierci (z wyjątkiem potencjału rozmnażania się). Nie wiem, jak długo rozwijają się w takim, ziemskim, ciele.
PS Ratville
Obdarzenie Dostrajaczem najwyraźniej oddziela istotę ludzką od zwierzęcia. Zwierzęta (ani rośliny) nigdy nie podejmują moralnych decyzji, a co za tym idzie, nie zamieszkują ich Boskie Monitory. Choć zabrzmi to brutalnie, do zwierząt zalicza się również tych ludzi, którzy z racji upośledzenia czy defektów genetycznych, nigdy tak naprawdę nie mieli woli, a więc nigdy nie byli w stanie podjąć moralnej decyzji.
Ani rośliny, ani zwierzęta nie zmartwychwstają.
Życie nadane przez Nosicieli Życia roślinom i zwierzętom nie wraca do Nosicieli Życia po śmierci rośliny czy zwierzęcia. Ulatujące życie takiej rzeczy żywej nie posiada ani tożsamości, ani osobowości; nie może przetrwać śmierci indywidualnie. Podczas swej egzystencji, w czasie pobytu w ciele materialnym, doznało ono przemiany; doznało ewolucji energii i przetrwa jedynie jako część kosmicznych sił wszechświata; nie przetrwa jako indywidualne życie. Przetrwanie istot śmiertelnych opiera się wyłącznie na rozwoju nieśmiertelnej duszy w obrębie śmiertelnego umysłu.
36:6.5 (404.3)
PPS Reinkarnacja
Księga Urantii zaprzecza jakiejkolwiek formie wędrówki dusz. Spośród wierzeń dołączonych do tego, co miało być rodzącym się monoteizmem, Przekazy Urantii reinkarnację uznają za najbardziej wsteczne. Wierzenie w praktycznie niekończący się krąg wędrówki duszy odziera nas z nadziei znalezienia w śmierci wyzwolenia i duchowej ewolucji. Reinkarnacja wypacza również pojęcie boskiej sprawiedliwości, kiedy niski rodzinny status materialny albo wrodzone ułomności traktuje się jako karę za grzechy poprzednich wcieleń (albo jako straszak dla niepokornych).
W czasach Jezusa wielu nauczycieli żydowskich dopuszczało teorię, że człowiek może w jednym wcieleniu zbierać to, na co zasłużył, zanim się w ogóle urodził. Wierzono, że żyjąc swoim życiem, należy odpokutować grzechy popełnione w poprzednim. Mistrz miał duże trudności, by przekonać ludzi, że ich dusze nie mają poprzednich egzystencji.
Od siebie dodam, że wiara w reinkarnację może wynikać z fabularnych snów, w których śpiący wcielają się w przeróżne role; czasem jakby z bardzo dalekiej przeszłości. Być może na takie teorie miały również wpływ nauki o Dostrajaczach Myśli, gdyż te faktycznie mogły wcześniej mieszkać w kimś innym; kimś, kto nie przetrwał śmierci.
Według Przekazów Urantii wierzenia w reinkarnację wywodzą się z drawidyjskiego Dekanu.