Zawsze przy mnie stój

Z

Studiując materiały Księgi Urantii charakteryzujące służby anielskie, zastanowiło mnie, jak aniołów poznaje żyjący współcześnie, przeciętny religijny człowiek. W Polsce to Kościół katolicki, jako że przyznał sobie monopol na Boga samego, ma również wyłączność na jego wysłanników. Dlatego i tym razem uczepię się przede wszystkim jego nauk. Jak zazwyczaj przy tego typu okazjach, będzie kąśliwie i z przymrużeniem oka.

Powściągliwie

Od katolickich nauczycieli dowiemy się, że jako stworzenia czysto duchowe, anioły są bytami niematerialnymi i nieśmiertelnymi. Posiadają inteligencję, wolę oraz indywidualną osobowość, ale jednocześnie w każdym obszarze przewyższają człowieka (choć czasem tylko w teorii). I kiedy Biblia z jednej strony przypisuje im płeć męską, z drugiej zaś wydaje się wskazywać, że są cech płciowych pozbawione, to ich skrzydlatym podobiznom nadaje się cechy raczej kobiece.

Głównym zadaniem aniołów jest wspierać ludzi i prowadzić nas przez życie; ku zbawieniu. Dlatego najsłynniejszą grupę tworzą te zwane stróżami. W świadomości wielu wierzących istnieją tylko takie. Bóg przydziela anioła każdemu, a ten będzie nam asystował już zawsze (ale to też pojęcie względne, bo niektórzy duchowni uczą, że „zawsze” oznacza do śmierci, inni, że na wieczność). Stróżowie wspomagają grupy ludzi, a nawet całe narody i rasy. Brzmi to całkiem neutralnie i nie odbiega znacząco od nauk Księgi Urantii. Do czasu aż zagra doskonale znana kościelna śpiewka.

Po staremu

Bo aniołowie sprawują pieczę nie tylko nad ludźmi, ale i nad samym Kościołem; ba, każda parafia jest pod opieką swojego osobistego stróża. To oczywiście echo szerszej doktryny, wedle której Bóg błogosławi tylko swojego jedynego prawdziwego reprezentanta — Kościół katolicki i jego hierarchów; potem też tych w nim zrzeszonych. Aniołowie będą więc stróżować przede wszystkim u boku katolików. A że zbawienie możliwe jest wyłącznie z Kościołem i poprzez Kościół, priorytetem stróżów całej niemądrej bądź krnąbrnej reszty, jest zwołać podopiecznych pod jego strzechy.

Praktyczna służba anielska ma podobny ton. Bo z jednej strony anioły prowadzą (mniej lub bardziej skutecznie) niematerialne przecież dusze niewiernych w zbawcze objęcia Kościoła-Boga, z drugiej jednak tym, którzy już mają szczęście być członkami jego wspólnoty, służą (mniej lub bardziej skutecznie) przede wszystkim materialnie. Nawracanie się wygląda zatem jak specyficzny rodzaj transakcji. Dopiero kiedy dusza grzesznika wróci na łono Kościoła, może on liczyć na namacalne korzyści z takiego błogosławieństwa. To takie zaprzedanie duszy czy pakt, jednak nie z diabłem (nawet jeżeli opiera się na tych samych zasadach…), a z Bogiem. Czyli Kościołem. W tle gdzieś tam majaczy melodia duchowości, ale to niezbyt mocna karta przetargowa w potyczkach z konkurencją. Nie modlimy się o wsparcie w duchowym rozwoju, ale o rzeczywistą pomoc. Nie w wieczności, a teraz i zaraz. I od tego też mamy aniołów.

Doskonale pamiętam, jak za dzieciaka modliłem się do stróża o nowe komiksy lub żeby przestał mnie boleć ząb. Wielu wciąż tak ma. Katolicki anioł pilnuje więc, żebyś wyzdrowiał i może szepnie numery lotto; ochroni przed konsekwencjami i pokieruje na dobre biznesy; zeswata, jak będzie trzeba (kogo widzisz, kiedy wyobrażasz sobie cherubina?), ale i zapobiega rozwodom. W końcu „co Bóg złączył…”.

Służba aniołów nie zna granic. Musi jednak być konkretna. Znajdziesz świadectwa (nie zapominaj, że wyłącznie katolicy są w nich wiarygodni), jak działały w roli budzików, gołębi pocztowych i położnych; jak zapobiegali bójkom, wypadkom i potknięciom. Nawet policzkują na opamiętanie! Ale to nie wszystko. Bo gdy zajdzie potrzeba, anioły mogą się też pobrudzić.

Zastępy

Jako narzędzie i wyraz woli Boga, anioły robią to, co on pragnie robić. A Bóg zawsze pragnie tego, o czym mówi Kościół. Anioły istnieją więc nie tylko jako jego duchowa obecność i zaangażowanie, ale i jako boska, acz materialna siła wykonawcza. Nie na darmo mówi się o nich, jako o armii Boga. Dlatego tym sposobem tylko niektórych modlitwy są wysłuchiwane. Innym anioły będą po anielsku bruździć. I to nawet na życzenie. Wystarczy się pomodlić (Modliłeś się kiedyś o czyjąś szkodę?). Bóg nie potrzebowałby przecież armii, gdyby nie miał wrogów. I od takiej czarnej roboty ma też aniołów.

Upadli

Nieciekawie zrobi się, kiedy któryś z aniołów się pogubi. Każdy z nich ma wszak wolną wolę i niektórzy sprzeciwiają się swojemu Stwórcy. Tym gorzej, że bywają zazdrośni i zaborczy. Niektórzy zazdroszczą nam cierpienia (sic!), inni możliwości przyjęcia komunii świętej (a jakże), jeszcze inni miłości, którą obdarzył nas Bóg. Zdarza się więc, że zwątpią w jego wszechmądrość i śmiało wyrażają swe niezadowolenie. I kiedy tak zbłądzą, kuszą i prowokują do złego. Zło i złych wspierają i potrafią nękać nawet katolików! Upadłe anioły są jak obecność, zaangażowanie i siła wykonawcza Szatana. Chwała Bogu, że Kościół wie i mówi, jak te dwie tak podobne i subtelne, a przy tym zupełnie niezrozumiałe siły rozróżnić.

W białej bieliźnie

Z szerszej perspektywy anioły śmiało wyfrunęły poza sakralne zabudowania. I nie zawsze już są tak uczynne i niewinne. Może tak przejawia się parcie na szkło diabelskich sługusów? Bo spotykasz ich na co dzień: w filmach, kreskówkach, książkach czy grach wideo. Tam, zupełnie jak w Kościele, ich wizerunek i charaktery są zależne od potrzeb i fantazji twórców. Figlarne cherubinki promujące do cna skomercjalizowany wyraz miłości są tu aż nadto dobrym przykładem.

Powiązanie materiały