Według Słownika języka polskiego „transponować” to dokonać transpozycji utworu muzycznego lub przenosić coś z jednej dziedziny do innej. Jak można się domyślić, transponowaniu opisanemu w Księdze Urantii bliżej do tej drugiej definicji.
O transponowaniu wypominałem już w tekście definiującym śmierć; i to zjawisko może je inicjować. Pisałem o transponowaniu również przy okazji omawiania zmartwychwstania. W zupełnym uproszczeniu transponowanie oznacza awansowanie z jednego stadium życia, do następnego. W odróżnieniu od śmierci zawsze jest wyczekiwane i nigdy nie ma związku z żadną odmianą niepewności, żałoby ani tym bardziej cierpienia.
Level up!
Za wyjątkiem doskonałych istot, pochodzących od Bóstwa, wszystkie obdarzone wolą istoty w superwszechświatach są ewolucyjne w swej naturze i zaczynają od niskiego stanu, posuwając się wciąż ku górze, w rzeczywistości do wewnątrz. Nawet wysokie osobowości duchowe wciąż się wznoszą na skali życia, przez progresywne transponowanie od życia do życia i ze sfery do sfery. W wypadku tych istot, które posiadają Nieodgadnione Monitory, nie istnieją doprawdy ograniczenia w sprawie ewentualnych wyżyn ich duchowego wznoszenia się i wszechświatowych osiągnięć.
32:3.8 (361.3)
Pośmiertnej podróży poświęcę cały, osobny dział na stronie. To porównanie jest tu zaledwie wsparciem, ale to punkt przejściowy pomiędzy śmiercią a życiem po niej najlepiej obrazuje, czym jest transponowanie. Transponowanie nie jest ani śmiercią, ani zmartwychwstaniem; raczej tym, co może wydarzyć się w międzyczasie. W naszym mocno jeszcze niedojrzałym rozumowaniu, transponowanie najłatwiej porównać właśnie do zmartwychwstania. Gdyby wznoszenie się do Raju porównać do przeciętnego życia, jakie znamy, pierwszym transponowaniem (i jednocześnie zmartwychwstaniem) byłaby pobudka w żłobku, drugim pierwszy dzień w przedszkolu, a inauguracja pierwszoklasisty kolejnym. I tak dalej.
Transponowanie nie jest uzależnione od śmierci ciała, gdyż faktycznie umrze ono jedynie raz (więc zmartwychwstania, jako takiego, doświadcza się tylko raz); ilość kolejnych transponowań może iść w setki. Ba, nawet ta pierwsza śmierć nie zawsze jest konieczna. Na bardziej rozwiniętych światach istoty ludzkie bywają zwolnione ze śmierci (w naszym rozumieniu) i zostają transponowane za życia. Oznacza to, że pozyskują życie po śmierci, bez fizycznego umierania. A później, już tak samo jak my, kontynuują byt swojej osobowości.
Istotną właściwością i śmierci i każdego transponowania jest wspomniane przed momentem kontynuowanie. W czasie, jaki upływa od planetarnej śmierci czy transponowania do zmartwychwstania np. na świecie-mieszkaniu, człowiek nie zyskuje zupełnie nic; oprócz samego doświadczenia. Na górze, gdziekolwiek by ona nie była, rozpoczynamy dokładnie w tym samym miejscu, w którym skończyliśmy. Tu między bajki należy włożyć głoszone m.in. przez Kościół katolicki nauki, jakoby po śmierci („wniebowstąpieniu”) człowiek od razu i cudownie stawał się niemal doskonałym bytem duchowym. Według Przekazów Urantii trasa do doskonałości jest płynna. Droga ku Bogu jest nieporównywalnie dłuższa niż te kilkadziesiąt lat spędzonych w ciele, a w jej trakcie nie nastąpią żadne magiczne przeskoki uszlachetniające naszą osobowość. To proces ewolucyjny. Wyżyny rozwoju są i zawsze będą wyłącznie naszą zasługą.
Ogrom zróżnicowania duchowego, jaki występuje pomiędzy niskimi, stworzonymi istotami takimi jak my, a Bogiem — najwyższą osobowością istniejącą we wszechświecie jest dla nas niemożliwy do pojęcia. Gdyby, jak utrzymują organizacje religijne, przenieść nas od razu po śmierci wprost przed jego oblicze, bylibyśmy tak samo nieświadomi jego obecności, jak jesteśmy teraz. Musimy być wiele razy transponowani duchowo, zanim uda nam uzyskać tak zaawansowaną przenikliwość duchową. Bóg nie jest siwym, brodatym dziadkiem w chmurach. Nasze wyobrażenia o nim są niedojrzałe; jak my. Dzięki transponowaniu wspinamy się po ewolucyjnych szczeblach, by kiedyś wypełnić jedyne boskie przykazanie i stać się doskonałymi nawet tak jak on jest doskonały; i stanąć przed jego obliczem.
Obecność i osobowość Nieskończonego nie jest mniej rzeczywista z tego powodu, że bardzo dużo czasu potrzeba na dotarcie do Boga. Wasze wznoszenie się jest częścią obiegu siedmiu superwszechświatów i chociaż krążycie dookoła niezliczoną ilość razy, możecie się spodziewać, że w duchu i statusie zawsze krążycie do wewnątrz. Możecie liczyć na to, że będziecie transponowani ze sfery do sfery, z orbit zewnętrznych wciąż bliżej wewnętrznego centrum i bez wątpienia pewnego dnia staniecie w Boskiej i centralnej obecności i ujrzycie jego, metaforycznie mówiąc, twarzą w twarz. Jest to kwestia osiągnięcia aktualnych i literalnie duchowych poziomów; i te duchowe poziomy są osiągalne przez każdą istotę, zamieszkałą przez Nieodgadnionego Monitora, która zespala się potem na wieczność z tym Dostrajaczem Myśli.
5:1.9 (63.7)
Transponowanie oznacza także rozwój duchowy. Doświadczenie śmierci, czy raczej zmartwychwstania, wywrze na każdym z nas ogromne wrażenie. Sądzę, że to przypadłość wszystkich agondonterów. Taki pierwszy, namacalny dowód na istnienie Boga niewątpliwie wpłynie na nasze duchowe postrzeganie.
Każde nowe transponowanie doda też do zasięgu naszego wzroku jedną, nową grupę istot duchowych. Oznacza to, że po każdym takim zmartwychwstaniu będziemy wyczuwać więcej; i nigdy już nie utracimy tej zdolności.
Śmierci ciała, rzecz jasna, towarzyszy utrata świadomości. Transponowaniu nie zawsze. Utrata przytomności, nazwana „snem transponowania”, towarzyszy jedynie wczesnym przekształceniom i późniejszym przejściom, z jednego wszechświata do drugiego i z Havony do Raju. Po tym, jak przejdziemy światy-mieszkania Satanii, transponowanie z jednego stadium życia morontialnego do innego, odbywać się będzie bez utraty przytomności.
Za życia
Naturalna, cielesna śmierć, nie jest nieunikniona dla człowieka. Większość zaawansowanych istot ewolucyjnych, obywateli światów w końcowej epoce światłości i życia, nie umiera; są transponowani bezpośrednio z życia w ciele do bytu morontialnego.
55:2.1 (623.1)
Powszechność transponowania z życia w ciele do stadium morontialnego (przedduchowego) występuje proporcjonalnie do rozwoju ewolucyjnego danej planety. W początkowych fazach zaledwie kilku śmiertelników osiąga odpowiednie poziomy duchowego rozwoju, ale na najbardziej zaawansowanych światach, naturalna śmierć już praktycznie nie występuje. Zupełna eliminacja śmierci jest możliwa, acz jedynie teoretycznie, bowiem nie nie ma jeszcze świata, który osiągnąłby taki ewolucyjny poziom.
Na zaawansowanych planetach, istoty pośrednie wyczuwają zbliżające się, prawdopodobne zjednoczenie duszy śmiertelnika z jego Dostrajaczem. Wtedy Władca Planetarny zaleca mu zakończenie doczesnych obowiązków i sugeruje, aby pożegnał się ze światem swego pochodzenia; a następnie udał się do wewnętrznej świątyni Władcy Planetarnego. Tam ów śmiertelnik oczekuje morontialnego przejścia — błysku transponowania z materialnej domeny ewolucyjnej do morontialnego poziomu rozwoju przedduchowego. Transponowania żywych istot ludzkich do świata morontialnego nadzorowane są przez archanioła, przydzielonego planecie w dniu, w którym została ustanowiona w światłości i życiu.
Świątynia morontialna
Świątynie morontialne służą m.in. jako miejsca zgromadzeń dla obserwujących transponowanie żywych śmiertelników. Wznoszone są na zamieszkałych planetach, które osiągną odpowiedni punkt ewolucyjnego rozwoju materialnego, zwany w Księdze Urantii, epoką światłości i życia. Tworzywem tych świątyń transponowania jest „materiał morontialny”, którego nie niszczy „chwała trawiącego ognia”, a która w trakcie transponowania całkowicie unicestwia fizyczne ciało. Transponowani z życia doświadczają wtedy ostatecznego zespolenia ze swoimi Dostrajaczami Myśli. Na niektórych światach takie płomienie odlotu płoną praktycznie bez przerwy; gdy ilość transponowań jeszcze się zwiększa, szczególnie na wielkich planetach, dostarczane są tam pomocnicze świątynie życia morontialnego. Na jednej z takich sfer funkcjonuje 25 świątyń morontialnych.
(Na nieustabilizowanych światach, takich, które nie mają jeszcze świątyń morontialnych, płomienie zespolenia pojawiają się dopiero w atmosferze planetarnej. Materialne ciało kandydata do zespolenia wynoszone jest przez istoty pośrednie i kontrolerów fizycznych i dopiero w przestworzach następuje proces transponowania).
Chociaż mówi się o świątyni planetarnej jako „schodzącej z nieba”, w rzeczywistości żaden materiał nie jest sprowadzany z zarządu systemu. Architektura każdej świątyni wypracowywana jest w miniaturze, w stolicy systemu, a Nadzorcy Mocy Morontialnej dostarczają potem na planetę te zatwierdzone plany. Tutaj, we współpracy z Nadrzędnymi Kontrolerami Fizycznymi, prowadzą budowę świątyni morontialnej zgodnie z dokumentacją.
55:1.3 (622.3)
Każda świątynia morontialna składa się z trzech części. W jej centrum znajduje się sanktuarium Rajskiego Syna obdarzającego; po prawej stronie swoje miejsce ma Władca Planetarny (były Książę Planetarny), a po lewej przydzielony do planety dyrektor wykonawczy finalistów. Przeciętna świątynia morontialna pomieści około 300 000 widzów. Choć nie są to miejsca przeznaczone do czczenia, zabawy ani odbioru transmisji, oprócz transponowań odbywają się tam również specjalne uroczystości. Może to być np. kontakt z Władcą Systemu lub z Najwyższymi Ojcami; także „ceremonie wizualizacji”, które ukazują postacie istot duchowych; szkoły filozofii kosmicznej prowadzą tam „praktyki dyplomowe”; tam również mieszkańcy planety otrzymują dowody uznania za najwyższe osiągnięcia w służbie społecznej i za inne wybitne sukcesy.
Błysk transponowania
W świątyniach morontialnych może przebywać jednocześnie wielu kandydatów do transponowania. Na rozwiniętych światach, zespoleniom z Boskim Dostrajaczem towarzyszy uroczystość, w której uczestniczy wielu ludzi chcących oglądać wznoszenie się bliskich w „duchowych płomieniach”. Scena smutku i łez, jaką znamy z pogrzebów, jest tam świętem entuzjazmu i radości — okazją do zadowolenia podszytego niewypowiedzianą nadzieją. „Byłoby niezmiernie użyteczne, gdyby mniej zaawansowani śmiertelnicy nauczyli się traktować naturalną śmierć z czymś w rodzaju tej samej radości i wesołości”. Dusze zaawansowanych śmiertelników przepełnione są wiarą, nadzieją i pewnością. Nastrój wokół świątyń transponowania, przypomina raczej coś w stylu gali nadania wielkiego odznaczenia, albo ceremonii ukończenia studiów. I kiedy zerkamy z takiej perspektywy na gorliwie wierzących ziemskich żałobników, wyłania się kolejny puzzel naszej religijnej hipokryzji.
W świątyni morontialnej, wokół centralnej sceny, gdzie spoczywają kandydaci do transponowania, zbiera się ich rodzina, przyjaciele i współpracownicy; w międzyczasie mogą swobodnie ze sobą rozmawiać. Niebiańskie osobowości ustawiają się w okręgu, żeby osłonić materialnych widzów przed energią, która uwalania się w tym nagłym „błysku życia”. Błysk transponowania wyzwala kandydata do zespolenia się z więzów ciała — czyni to, co śmierć naturalna dla tych, którzy za jej pośrednictwem opuszczają ciało.
Po błysku zespolenia nie zostaje nawet ślad po transponowanych. Transponowana dusza podąża, niesiona przez Dostrajacza, bezpośrednio do hali zmartwychwstania odpowiedniego świata szkolenia morontialnego.
Transponowane dusze, z kwitnących epok stabilnych sfer, nie przechodzą przez światy-mieszkania. Nie pozostają też jako studenci, na światach morontialnych systemu czy konstelacji. Nie przechodzą żadnych wczesnych stadiów życia morontialnego. Są jedynymi wznoszącymi się śmiertelnikami, którzy nieomal nie doznają przemiany morontialnej, na drodze od bytu materialnego do stanu częściowo duchowego. Wstępna praktyka takich, przejętych przez Syna śmiertelników, na ich drodze wznoszenia się, odbywa się w służbach światów rozwojowych w zarządzie wszechświata. I ze światów nauczających Salvingtonu udają się oni z powrotem, jako nauczyciele, do tych właśnie światów, które ominęli; później idą do wewnątrz, do Raju, ustaloną drogą wznoszenia się śmiertelnika.
55:2.9 (624.3)
Transponowania za życia w ciele, po zespoleniu się z Dostrajaczem Myśli, nie jest obligatoryjne. Niektórzy zespoleni (np. pracujący na ważnych stanowiskach administracyjnych), mogą na własną prośbę zostać tymczasowo zwolnieni od transponowania, by pełnić swoje obowiązki.
Ognisty rydwan
Częstotliwość ziemskich transponowań dobrze obrazuje stadium naszego rozwoju. Chociaż mało kto słyszał o takich przypadkach, a nawet jeśli, to nie są one traktowane serio, Księga Urantii utrzymuje, że transponowania za życia zdarzają się (bądź zdarzały się w przeszłości) również u nas. W jednym z Przekazów mowa o „rydwanie ognistym”, co może się odnosić do fragmentu Biblii opisującego wniebowstąpienie Eliasza.
Podczas gdy oni szli i rozmawiali, oto [zjawił się] wóz ognisty wraz z rumakami ognistymi i rozdzielił obydwóch: a Eliasz wśród wichru wstąpił do niebios.
2 Krl 2, 11
Jednak w przypadku ogromnej większości Urantian, Dostrajacz musi cierpliwie czekać, aż śmierć wyzwoli człowieka; musi oczekiwać wyzwolenia wyłaniającej się duszy od nieomal kompletnego zdominowania jej przez formy energii i siły chemiczne, nieodłączne waszej materialnej klasie egzystencji. Główna trudność, jaką przeżywacie podczas kontaktu z waszymi Dostrajaczami, związana jest z tą właśnie, nieodłączną wam, materialną naturą. Bardzo mało śmiertelników jest prawdziwymi myślicielami; nie kształtujecie duchowo i nie ćwiczycie waszych umysłów, aby dojść do punktu korzystnej łączności z Boskimi Dostrajaczami. Ucho ludzkiego umysłu jest prawie głuche na duchowe argumenty, które Dostrajacz tłumaczy z różnorodnych wiadomości wszechświatowych transmisji miłości, przybywających od Ojca łask. Dostrajacz uważa prawie za niemożliwe zarejestrować to inspirujące, duchowe przewodnictwo w zwierzęcym umyśle, tak całkowicie zdominowanym przez siły chemiczne i elektryczne, nieodłączne waszym materialnym naturom.
110:7.6 (1213.1)
Broń obosieczna
Gdy puszczam wodze wyobraźni, dochodzę do wniosku, że transponowanie może w przyszłości stać się jednym z istotniejszych zjawisk.
W pierwszej kolejności dla wojujących ateistów. Tych, którzy byliby chętni (być może ramię w ramię z trącącymi wpływy organizacjami religijnym) podważać nauki Księgi Urantii. Głoszenie istnienia duchów porywających pobożnych ludzi do nieba, po pierwsze brzmi jak niewybredna fantazja nawiedzonego fanatyka religijnego, a po drugie — czy ktoś wiarygodny kiedykolwiek coś takiego zaobserwował? No właśnie…
Później, w przyszłości dalszej, transponowanie powinno jednak stawać się fenomenem uwiarygadniającym takie wierzenia. Zakładając, że przedtem nie wydarzy się nic nadzwyczajnego (np. wizyta Syna obdarzającego) — nic co mogłoby zmącić wizję świata, którą sobie wykreowaliśmy, może okazać się, że będzie to pierwszy namacalny dowód na istnienie tak niepojętych dla nas sił. Nie pokuszę się przewidywać, jak to faktycznie będzie wyglądać, aczkolwiek coraz częstsze unaocznianie zjawiska transponowania na pewno miałoby ogromną moc. I nawet jeżeli moje przypuszczenia leżą w okolicach prawdy, to przyszłość, której i tak tutaj nie doczekamy.