Wielki wszechświat nie jest dziełem przypadku. Z punktu widzenia religii to Bóg Ojciec jest powszechnym Stwórcą, z nauk Księgi Urantii wynika jednak, że rzadko bezpośrednim — powierza to zadanie swoim Synom. Tym zwyczajem do każdego nowo planowanego wszechświata lokalnego Wieczny Syn deleguje Rajskiego Syna klasy Michała.
To Michałowie, zyskując miano Synów Stwórców, konstruują wszechświaty i nimi zarządzają. Taki stwórczy akt jest jednak zaledwie czymś w rodzaju kosmicznej dzierżawy. Do suwerennej władzy w swoich domenach dochodzą stopniowo, wraz z osobistym rozwojem i dzięki nabytemu doświadczeniu. Synowie Stwórcy biorą odpowiedzialność za ukończenie, kontrolę i spokój nowych wszechświatów, przysięgają jednak, że nie przejmą w nich pełnej władzy (a mogą), zanim nie ukończą siedmiu obdarzeń, wcielając się w istoty, które tam stworzyli. Do tego czasu rządzą jako namiestnicy Wszechświatowego Ojca.
Przed przystąpieniem do dalszej lektury zachęcam do zapoznania się z powiązanymi materiałami. Wiedza o tym, kim są Rajscy Synowie, jak służą Synowie Stwórcy oraz czym są same obdarzenia, nada jej więcej sensu. A materiał źródłowy dotyczy nas bezpośrednio. Księga Urantii pozwala prześledzić drogę, jaką do pełni władzy i chwały przebył stwórca naszego wszechświata — nasz ojciec — Michał z Nebadonu. Początkowe obdarzenia, których w największej mierze dotyczy to opracowanie, stanową ważny etap tej ścieżki. Siódme zainteresuje nas szczególnie.
Szefostwo
Obdarzanie jest naturalną cechą Rajskich Synów Boga. Michałowie, stając się istotami, które powołali do życia, z jednej strony objawiają im boską naturę swoich rajskich rodziców, z drugiej sami zdobywają doświadczenie, które pozwoli im stać się władcami w całym tego słowa znaczeniu.
Obdarzenia Synów Stwórców niosą korzyści dla konstelacji, systemów i poszczególnych planet, jako zbiorowości. Podbudowują też wszystkie istoty żywe. Szczególnie te, których dotyczą. Choć to raczej skutki uboczne, bo w pierwszej kolejności służą osobistemu szkoleniu Michałów. Obdarzenia nie są im niezbędne — w końcu są Rajskimi Synami — wiedzą, jak rządzić mądrze i sprawiedliwie. Są jednak konieczne, aby mogli być bosko miłościwi i wyrozumiali dla ich niedoskonałych mieszkańców. Oczywiście nie jest też tak, że bez obdarzeń Michałowie byliby bezduszni — z natury są miłosierni i sprawiedliwi. Boskie prawo wymaga jednak od nich więcej. Władcy superwszechświatów nie zatwierdzą Syna Stwórcy na pozycji władcy wszechświata, zanim ten nie przyswoi sobie punktu widzenia istot, które stworzył.
Odprawa
Wielki wszechświat jest ogromny. I chociaż jego składowe są do siebie podobne, każda, za sprawą niepowtarzalnych charakterów Synów Stwórców jest unikalna. Księga Urantii słusznie skupia się na naszym poletku, dlatego najwięcej dowiadujemy się o Nebadonie, wszechświecie lokalnym, który jest naszym rodzinnym domem.
Syn Stwórca, Michał z Nebadonu, rozpoczął organizację swojego wszechświata około 400 miliardów lat temu; do pierwszej misji obdarzającej gotowy był jakieś 399 miliardów lat później. Kolejne, następowały oddzielone od siebie okresami mniej więcej stu pięćdziesięciu milionów lat. Ostatnie, siódme obdarzenie, po którym zyskał przydomek Chrystus Michał, z powodzeniem ukończył na Ziemi prawie 2000 lat temu. Odtąd sprawuje nad naszym wciąż rozwijającym się wszechświatem najwyższą, pełną władzę.
Finalizując obdarzenia Michał z Nebadonu, nie tylko ugruntował rządy, ale objawił przy tym zróżnicowaną wolę Rajskich Bóstw, poszerzając tym samym ewoluującą władzę Boga Najwyższego. Objawianie siedmiorakiej woli Istoty Najwyżej istotom stworzonym Księga Urantii przedstawia jako kolejną, fakultatywną aktywność Rajskich Michałów. Możemy się tylko domyślać, że Michałowie z innych wszechświatów podczas swoich obdarzeń robią podobnie.
Pierwsze obdarzenie
Miliard lat temu, w trakcie jednej z uroczystości na Salvingtonie, Michał niespodziewanie oznajmił zgromadzonym, że wyrusza „wypełnić polecenie Rajskiego Ojca”. Zjawił się na polu odlotów i był to pierwszy raz, kiedy wyruszył samotnie. Zanim zniknął, rzekł: „Opuszczam was, ale na krótko. Wiem, że wielu z was chciałoby pójść ze mną, ale tam, dokąd ja idę, wy nie możecie iść. Tego, co zamierzam zrobić, wy nie możecie zrobić. Idę wypełniać wolę Rajskich Bóstw, a kiedy zakończę swoją misję i zdobędę to doświadczenie, wrócę na moje miejsce pośród was”.
Na czas swojej nieobecności władzę nad Nebadonem przekazał swemu bratu Emmanuelowi, Jednoczącemu Czasu, rezydującemu w stolicy w roli ambasadora Trójcy. Charakter misji Syna Stwórcy był niemal całkowitą niewiadomą. W Salvingtonie jedynie Boska Opiekunka i Emanuel (który podzielił się wiedzą z Gabrielem, głównym administratorem wszechświata) znali jej cel.
Mieszkańcy Salvingtonu i pozostałych stolic Nebadonu trzy dni wyczekiwali przy swych stacjach odbiorczych z nadzieją uzyskania wieści o tajemniczej misji Syna Stwórcy. W końcu nadano wiadomość, która mogła mieć coś wspólnego z miejscem jego pobytu. Komunikat pochodzący z planety Melchizedek głosił coś niespotykanego: „Dziś w południe na polu przyjmującym tego świata pojawił się dziwny Syn Melchizedek, nie z naszego grona, ale w pełni naszej klasy. Towarzyszył mu samotny omniafin, który niósł listy uwierzytelniające z Uversy i przedstawił potwierdzone przez Emanuela z Salvingtonu polecenia od Pradawnych Czasu skierowane do naszego szefa, nakazując przyjęcie tego nowego Syna Melchizedeka do naszego grona i przydzielenie go do służby w sytuacjach krytycznych Melchizedeków Nebadonu. Wydano odpowiednie instrukcje; tak też się stało”.
Ów dziwny Syn Melchizedek, przez 100 (ziemskich) lat służby wypełnił 24 zadania w krytycznych sytuacjach wszechświata. Możemy się tylko domyślać, jak fascynująca musi być jego historia. Autorzy Księgi Urantii dzielą się jedynie wzruszającym zakończeniem tej opowieści: „I w południe tego dnia, bez uprzedniego ogłoszenia, czego świadkiem było tylko trzech z naszego bractwa, ten odwiedzający Syn naszej klasy zniknął z naszego świata, tak jak przybył, w towarzystwie tylko jednego omniafina; i zapis ten zamknięty jest teraz poświadczeniem, że nasz gość żył jak Melchizedek, na podobieństwo Melchizedeka, pracował jak Melchizedek i wiernie wykonywał wszystkie swoje zadania, jako Syn od sytuacji krytycznych naszej klasy. Za powszechną aprobatą został przywódcą Melchizedeków, zyskując, dzięki swej niezrównanej mądrości, najwyższej miłości i niezwykłemu poświęceniu się obowiązkom, naszą miłość i uwielbienie. Kochał nas, rozumiał nas i służył z nami, a my na zawsze pozostaniemy jego lojalnymi i oddanymi braćmi Melchizedekami, gdyż ten nieznajomy na naszym świecie zostanie na wieczność wszechświatowym opiekunem melchizedekowego rodzaju”.
Co ciekawe, nie istnieją (dostępne) jednoznaczne potwierdzenia, że ten wspaniały Melchizedek był wcielonym Synem Stwórcą. Wszystko jednak na to wskazuje, a autorzy Przekazów są przekonani, że to rzeczywiście był on. Po stu latach nieobecności Michał wrócił do Salvingtonu i bez dodatkowych obwieszczeń przejął kierownictwo nad swoim wszechświatem. Niedługo później z Uversy wyszła druga proklamacja o postępach w sprawowaniu władzy i uprawnieniach Michała z Nebadonu (pierwszą ogłoszono miliardy lat wcześniej, kiedy pojawił się we wszechświecie jako jego władca po raz pierwszy). Podczas tego pierwszego obdarzenia przejawiał zjednoczoną wolę Ojca, Syna i Ducha.
Drugie obdarzenie
Minęło 150 milionów lat. Był to problematyczny czas dla jednego z systemów Nebadonu — Palonii (jedenasty system trzydziestej siódmej konstelacji). Księga Urantii nie podaje szczegółów, wiadomo jednak, że władca tego systemu — Lutentia, kwestionował dotyczący go wyrok Ojców Konstelacji. W konsekwencji, po ponad stu latach niezadowolenia, poprowadził zwolenników do jednego z najbardziej katastrofalnych i rozległych buntów, jakie wybuchły w Nebadonie. Nielojalny władca utrzymywał władzę przez kolejne 100 lat, zanim Najwyżsi Ojcowie (za zgodą Uversy) zarządzili jego dymisję. Wystąpili jednocześnie do Salvingtonu z wnioskiem o wyznaczenie nowego Władcy Systemu.
Gdy przyjęto tę prośbę w Salvingtonie, Michał zapowiedział opuszczenie stolicy z zamiarem wypełnienia polecenia Rajskiego Ojca. Władzę ponownie oddał w ręce Emanuela i bez dodatkowych wyjaśnień odleciał.
Trzy dni później w nebadońskim rezerwowym korpusie Synów Lanonandeków pierwszej klasy niespodziewanie pojawił się nowy, nieznany członek. Towarzyszył mu tertiafin, który niósł, uwierzytelnione przez Emanuela poświadczenia Pradawnych Czasu z Uversy nakazujące wyznaczyć przybyłego Lanonandeka na tymczasowego następcę Lutentii. Tym sposobem targany konfliktami i zdezorientowany system zyskał nowego władcę.
Tymczasowy władca rządził Palonią przez ponad 85 lat. W tym czasie sprawiedliwie i z miłosierdziem zaprowadził porządek w tym niespokojnym wtedy systemie. Miliony zwiedzionych popleczników Lutentii pod jego wpływem zrozumiało swój błąd i przyjęło przebaczenie nowego władcy. Nawet jemu zaoferował przywilej dzielenia tronu, gdyby tylko buntownik przeprosił za swoje występki. Lutentia odrzucał jednak wszystkie propozycje miłosierdzia.
Autorzy Księgi Urantii głoszą, że żaden Władca Systemu nigdy wcześniej nie był gorliwiej kochany i bardziej szanowany niż ten tymczasowy. Że był najszlachetniejszym i najżyczliwszym władcą, jaki kiedykolwiek rządził systemem w Nebadonie. Zyskał w tamtych czasach miano Władcy-Zbawiciela Palonii. Wielbili i podziwiali go nie tylko mieszkańcy systemu, ale i bracia Lanonandecy. Nawet Lutentia posłał mu taką oto wiadomość: „Jesteś sprawiedliwy i prawy pod każdym względem. Chociaż nadal odrzucam władzę Raju, zmuszony jestem przyznać, że jesteś sprawiedliwym i miłosiernym administratorem”.
Pod wieloma względami współczuję oddelegowanemu na stałe następcy Lutentii. Wprawdzie przejmował system już ustabilizowany i bezpieczny, miał też doskonały przykład jak nim efektywnie zarządzać, niemniej jego przybycie oznaczało nieunikniony koniec rządów tak kochanego władcy. Na pewno czekało go wiele wyzwań, by mógł dorównać tak znakomitemu poprzednikowi.
Na trzeci dzień po opuszczeniu stolicy Palonii, Michał zjawił się na Salvingtonie i ponownie zaczął kierować swoim wszechświatem. Za jakiś czas wszechświatowe transmisje nadały trzecią proklamację z Uversy o postępach w sprawowaniu władzy i uprawnieniach Michała z Nebadonu. W trakcie drugiego obdarzenia przejawiał zjednoczoną wolę Ojca i Syna.
Trzecie obdarzenie
Podłożem pod trzecie obdarzenie stał się drugi w Nebadonie bunt Władcy Systemu (jak przekonaliśmy się na własnej skórze, to podejście będzie w naszym wszechświecie normą).
Tym razem do Salvingtonu wpłynęła prośba Nosicieli Życia. Na dwieście siedemnastą planetę, osiemdziesiątego siódmego systemu, sześćdziesiątej pierwszej konstelacji (wybacz, nie zdradzili nam nazwy…) wzywali do pomocy Syna Materialnego. Kiedy na życzenie Michała odroczono rozpatrywanie prośby — co nie było standardową procedurą — wszyscy wyczekiwali czegoś niecodziennego. I nie zawiedli się. Niedługo potem Syn Stwórca przekazał władzę Emanuelowi i jak dwa razy wcześniej odleciał z Salvingtonu.
Tym razem nie było już wielkim zaskoczeniem, gdy na trzeci dzień po odlocie Michała, w stolicy rzeczonego systemu pojawił się dziwny Syn Materialny. Towarzyszył mu sekonafin z poświadczonym przez Emanuela pełnomocnictwem Pradawnych Czasu z Uversy. Zastępca Władcy Systemu bezzwłocznie obsadził tego niezapowiedzianego Syna na stanowisku Księcia Planetarnego potrzebującego wsparcia świata.
Tymczasowy Książę sprawował władzę przez jedno pokolenie czasu planetarnego i w tym czasie przywrócił planetę pod skrzydła władz Raju; skruchę wyraził nawet Książę Planetarny-odstępca. Planeta, z racji buntu, podlegała kwarantannie, pracował tam więc bez bezpośredniej łączności z wszechświatem zewnętrznym.
Po jakimś czasie na zrehabilitowany świat oddelegowano przypisanych mu Materialnych Syna i Córkę. Tymczasowy Książę, po wprowadzeniu ich w sprawy planety jako widzialnych władców, oficjalnie odszedł. Trzy dni później Michał pojawił się na Salvingtonie i wrócił do swoich obowiązków. Pradawni Czasu ogłosili czwartą proklamację o postępach w sprawowaniu władzy i uprawnieniach Michała z Nebadonu. Podczas tego trzeciego obdarzenia przejawiał zjednoczoną wolę Ojca i Ducha.
Nigdy, od czasu tego zdumiewającego obdarzenia, dokonanego w charakterze Księcia Planetarnego na odosobnionym, zbuntowanym świecie, nikt z Materialnych Synów czy Córek w Nebadonie nie pokusił się narzekać na swój przydział, czy dopatrywać mankamentów w trudnościach swych misji planetarnych. Synowie Materialni wiedzą teraz, że w Synu Stwórcy wszechświata posiadają wyrozumiałego władcę i sympatycznego przyjaciela, który był „doświadczany i próbowany we wszystkim”, tak jak oni muszą być doświadczani i próbowani.
119:3.7 (1313.2)
(Od czasów trzeciego obdarzenia żaden z Materialnych Synów i Córek Nebadonu z premedytacją nie przystąpił do buntu przeciwko Michałowi).
Czwarte obdarzenie
Wszyscy już spodziewali się, co nastąpi, kiedy pod koniec jednego z późniejszych milenijnych apeli Uversy Michał ponownie ogłosił przekazanie władzy Emanuelowi i Gabrielowi. Zgodnie z przewidywaniami niedługo po tym opuścił Salvington, a trzy dni później we wszechświatowych transmisjach pojawiła się nietypowa wiadomość. Do seraficznego zarządu Nebadonu przybył niezarejestrowany serafin wyższej klasy. Towarzyszyli mu Gabriel oraz supernafin i, co nie będzie niespodzianką, miał poświadczone przez Emanuela listy uwierzytelniające od Pradawnych Czasu. (Kiedy Michał w kolejnych obdarzeniach wcielał się coraz niższe formy życia, Gabriel aktywniej asystował mu jako łącznik z pełniącym wtedy obowiązki władcą wszechświata, Emanuelem).
Syn Stwórca jako nieznany serafin przez 200 lat działał w korpusie doradców nauczania, podlegając najwyższemu serafinowi z Nebadonu. Księga zdradza, że służył kolejno dla dwudziestu sześciu wyższych nauczycieli pracujących na dwudziestu sześciu różnych planetach Nebadonu. Niestety i tym razem bez dalszych szczegółów. Wiemy jednak, że końcowy przydział trwał aż 35 lat i odbył go w charakterze doradcy Nauczyciela-Syna Trójcy obdarzającego czterysta sześćdziesiąty drugi świat, osiemdziesiątego czwartego systemu, trzeciej konstelacji naszego wszechświata. W tamtych czasach wiedziano już, że Michał wcielił się w serafina i, że służy gdzieś w Nebadonie. Nikt jednak nie mógł być pewien, w którego ani co konkretnie robi, dlatego wszyscy aniołowie tej klasy traktowani byli ze szczególną uwagą.
Rozpiętość doświadczenia, jakie wtedy zdobył, pozwala mówić o Synu Stwórcy, że był wystawiany na próbę i sprawdzany, jak wszyscy jego bracia serafini. I choć Przekazy o tym wprost nie mówią, po zakończonej służbie, wrócił po trzech dniach na Salvington, a Pradawni Czasu ogłosili piątą proklamację o jego postępach w sprawowaniu władzy i uprawnieniach. W trakcie tego, seraficznego obdarzenia przejawiał zjednoczoną wolę Syna i Ducha.
Piąte obdarzenie
Początki piątego obdarzenia, datowane na 350 milionów lat temu, różniły się od poprzednich. Wprawdzie Michał, jak cztery razy wcześniej przekazał zwierzchnictwo nad Nebadonem Emanuelowi, tym razem jednak ogłosił cel swojej podróży. Oznajmił, że rusza do stolicy Orvontonu — Uversy; ale transmisje nie informowały, że się tam stawił. Pojawił się za to inny, zwracający uwagę komunikat o niezapowiedzianym przybyciu, niemającego numeru, acz poświadczonego przez Emanuela wznoszącego się śmiertelnika; towarzyszył mu Gabriel z Nebadonu.
Obecność Gabriela u jego boku wskazywała jednoznacznie: Oto obdarzający władca wszechświata wcielił się w jedno ze stadiów ewolucji tak niskiej istoty. Nebadon był oczarowany. Eventod — bo tak go wtedy zwano — wypełniał te same obowiązki, co inni wznoszący się śmiertelnicy i był wystawiany na próbę i sprawdzany tak samo, jak oni. I zawsze okazywał się godny zaufania i wiary przełożonych; u braci śmiertelników cieszył się szacunkiem i podziwem.
Stwórca Nebadonu żył i służył pośród śmiertelników na Uversie ponad 90 lat. Po awansie jego grupy do Havony (i rozmowie z Pradawnymi Czasu), bez dodatkowych ogłoszeń opuścił stolicę i jak wiele razy wcześniej (prawdopodobnie trzy dni później) pojawił się u siebie na Salvingtonie. Ogłoszenia szóstej proklamacji Pradawnych Czasu możemy się tylko domyślać. Podczas piątego obdarzenia Michał przejawiał wolę Nieskończonego Ducha.
Szóste obdarzenie
Piąte obdarzenie wywarło na mieszkańcach Nebadonu szczególny wpływ. Najwyraźniej do tej pory nie spodziewali się, jaką drogę przejdzie ich (nasz) stwórca. Dopiero teraz zaczęli przypuszczać, że zamierza wcielać się w tak różne klasy osobowości wszechświatowych — od najwyższych Melchizedeków, po najniższych śmiertelników ewolucyjnego pochodzenia.
(Możemy zgadywać, jak to możliwe, że nikt nie wiedział, co Syn Stwórca z Nebadonu planuje. Czyżby ścieżka, jaką obrał, była w wielkim wszechświecie wyjątkowa? Może informacje o obdarzeniach innych, starszych Synów Stwórców w Nebadonie nie są objawiane, a ci, którzy o wszystkim wiedzieli — np. Emanuel, zachowywali je w tajemnicy? Faktem jest, że mało kto spodziewał się, że właśnie tak to będzie wyglądać).
Z tych lub innych powodów przygotowania do szóstego obdarzenia nie były już tajemnicą. Michał publicznie ogłosił, że wkrótce opuści Salvington i na Endanium — w stolicy piątej konstelacji Nebadonu — wcieli się śmiertelnika. Tym razem morontialnego. Wtedy też potwierdził przypuszczenia, że ostatnie, siódme obdarzenie dopełni w formie śmiertelnika na planecie ewolucyjnej. Pieczę nad wszechświatem jeszcze raz przekazał Emanuelowi (aczkolwiek nastąpił szerszy podział obowiązków administracyjnych) i odleciał z Gabrielem i w towarzystwie serafina.
Michał zjawił się w zarządzie piątej konstelacji jako dojrzały śmiertelnik morontialny, ze statusem wznoszenia się. Żałuję, że nie mogę ujawnić szczegółów działalności tego, morontialnego śmiertelnika bez numeru, jako że był to jeden z najbardziej niezwykłych i zadziwiających okresów w tych czasach, kiedy Michał dokonywał obdarzeń, nie wyłączając nawet jego dramatycznego i tragicznego pobytu na Urantii. Jednak pośród wielu ograniczeń jakie mi nałożono, gdy przyjmowałem to zlecenie, jest jedno, które mi zabrania objawiania szczegółów tej wspaniałej działalności Michała, jako morontialnego śmiertelnika z Endantum.
119:6.3 (1315.6)
Szóste obdarzenie rzeczywiście musiało być wyjątkowe. Nic jednak o nim nie wiemy. W Nebadonie jeszcze długo po powrocie Syna Stwórcy było głośno o czynach tamtego morontialnego śmiertelnika. Co wiemy na pewno — Michał kolejny raz sprawdził się, będąc wystawianym na próbę tak samo, jak jego bracia z materialnych światów.
Jako że Gabriel uprzedził wszystkich o planowanym terminie zakończenia tego obdarzenia, na Salvingtonie zorganizowano Michałowi odpowiednie przyjęcie. Witało go wiele milionów istot ze światów Nebadonu, jednak w odpowiedzi na wszystkie wyrazy uznania i przemowy powitalne stwórca wszechświata odparł skromnie: „Po prostu zajmowałem się sprawami mego Ojca. Robię tylko to, co sprawia przyjemność Rajskim Synom, którzy kochają i pragną zrozumieć istoty, które stworzyli”. Ogłoszenia siódmej proklamacji Pradawnych Czasu o postępach w sprawowaniu władzy i uprawnieniach Michała z Nebadonu ponownie musimy się domyślać. Podczas tego pamiętnego obdarzenia objawiał wolę Wiecznego Syna.
Siódme obdarzenie
Dziesiątki tysięcy lat wyczekiwano ostatniego obdarzenia. Nie wiemy, kiedy faktycznie Michał wybrał Ziemię na miejsce siódmego wcielenia. Publiczne ogłoszono to niedługo po odstępstwie Adama i Ewy. Przygotowania trwały więc co najmniej 35 000 lat. Bunt po raz trzeci stał się najlepszym podłożem pod obdarzenie.
Przebieg ostatniego obdarzenia dla mieszkańców Nebadonu nie był w najmniejszym nawet stopniu tajemnicą. W przeciwieństwie do tych początkowych, siódme nie tylko zapowiedziano, ale też wszystko, co wydarzyło się wtedy na Ziemi, było w pełni rozgłaszane. Wcześniej jednak nikt nie miał stuprocentowej pewności, że Michał wcieli się tu bezbronne niemowlę. Do tej pory zawsze pojawiał się jako w pełni rozwinięta jednostka. Dlatego transmisją z Salvingtonu o narodzinach w Betlejem ekscytował się cały wszechświat. (Och, jaki daliśmy popis przed całym wszechświatem! Relacje z tego, jak go wyśmiewamy i poniżamy, a potem się nad nim znęcamy, żeby w końcu go zamordować, musiały wzbudzać inny rodzaj emocji…).
Potem, nie tylko zdaliśmy sobie sprawę z tego, że nasz Stwórca i przyjaciel dokonał najbardziej niebezpiecznego posunięcia w całej swej działalności, ryzykując najwyraźniej swą pozycję i autorytet podczas tego obdarzenia w formie bezradnego niemowlęcia, ale zrozumieliśmy również, że jego doświadczenie zdobyte w tym końcowym, ludzkim obdarzeniu, może osadzić go wiecznie na tronie, jako niezaprzeczalnego i najwyższego władcę wszechświata Nebadonu. Przez jedną trzecią wieku czasu ziemskiego, wszystkie oczy ze wszystkich części tego wszechświata lokalnego skierowane były na Urantię. Wszystkie istoty inteligentne rozumiały, że trwa ostatnie obdarzenie a ponieważ już dawno wiedzieliśmy o buncie Lucyfera w Satanii i nielojalności Caligastii na Urantii, dobrze rozumieliśmy intensywność zmagań, które mogły teraz nastąpić, kiedy nasz władca raczył się wcielić na Urantii, w skromnej formie i na podobieństwo ciała śmiertelnego.
119:7.4 (1316.7)
Siódme obdarzenie jest historią życia na Ziemi Rajskiego Syna, stwórcy i władcy wszechświata lokalnego, którego wielu z nas zna jako Jezusa z Nazaretu. Michał z Nebadonu przeżył swoje życie w śmiertelnym ciele całkowicie poddając się woli Ojca Wszechświatowego. Wieńcząca jego obdarzenia historia jest w Przekazach Urantii szczegółowo zrelacjonowana.
Władca
Po ukończeniu siódmego obdarzenia status Chrystusa Michała zmienił się na zawsze — został Synem-Mistrzem. Pradawni Czasu ogłosili go niezależnym władcą Nebadonu, a Ojciec Wszechświatowy zatwierdził na tym stanowisku. Z Uversy wyszła ósma proklamacja o władzy i uprawnieniach Michała z Nebadonu, a z Raju wspólne oświadczenie Wszechświatowego Ojca i Wiecznego Syna ustanawiające go jedynym przywódcą wszechświata, który stworzył. Zyskał „najwyższą władzę”. Jednoczącemu Czasu z Salvingtonu zasugerowano, aby ogłosił swój powrót do Raju, a Wiernym Czasu ustąpienie z rad Najwyższych Ojców konstelacji. Michał jednak nie chciał zgodzić się na ich odejście. Poprosił, aby zostali w Nebadonie i tak jak do tej pory służyli mu radą. Wszyscy wyrazili chęć spełnienia tej prośby i wkrótce z Raju wydano pozwolenie, przydzielając ich do otoczenia Michała na zawsze. Nie wiem, czy taka procedura jest we wszechświatach normą. Faktem jest, że ci Niezmienni Synowie Trójcy, po ukończonych obdarzeniach Syna Stwórcy, mogą z przydzielonych im lokalnych wszechświatów odejść.
Wszystkie obdarzenia zakończyły się sukcesem. Zgodnie z ich ideą, przysłużyły się nie tylko samemu Michałowi, ale i całemu wszechświatowi. Każda kolejna postobdarzeniowa epoka charakteryzowała się udoskonaleniem wszystkich metod administracji wszechświata; po każdym obdarzeniu następowały epoki wzmożonej lojalności i intensywnej służby istot z Nebadonu. Kiedy Michał wrócił z szóstego, morontialnego obdarzenia, stało się dla wszystkich jasne, że stał się bratnią istotą stworzonych. Że sam Władca Wszechświata — Stwórca jest przyjacielem i wyrozumiałym pomocnikiem nawet najniższych istot. Siódme obdarzenie te odczucia tylko spotęgowało. Nawet jeżeli nie zdajemy sobie sprawy z doniosłości tych wydarzeń, chociaż bezczelnie umniejszamy wagę obdarzenia, którym sam Stwórca nas zaszczycił, ich echo słychać także na Ziemi.
Przyjaciel
Będziemy pewnie pytać, po co to wszystko? Po co, doskonałemu przecież Rajskiemu Synowi takie doświadczenia? Choć nam wciąż trudno to dostrzec, siódme obdarzenie rzeczywiście było dla nas — ludzi z całego Nebadonu; na Ziemi pewnie do późnych wieków ery światłości i życia będziemy w czwartej części Księgi Urantii odkrywać uniwersalne duchowe prawdy. Z pozostałych obdarzeń wzór przez wieczność czerpać będą rzesze innych istot. Wcielenia Chrystusa Michała ustanowiły wszechświatowy przykład doskonałości. Każde obdarzenie było życiem, jakim żyłby sam Bóg, gdyby pojawił się pośród stworzonych. Pod wszelkimi względami tak właśnie było!
Chrystus Michał obdarzył swe dzieci z Nebadonu. I zrobił to dla nas. Nie po to, żebyśmy musieli żyć dokładnie tak samo, jak on i byli zmuszani robić dosłownie to samo, co on, ale odważyli się jak on żyć w zgodzie ze sobą i swoją religią. Czyż nie rolą przyjaciela jest inspirować do zmiany na lepsze? Obdarzył Nebadon dla siebie. Nie, żeby (o zgrozo) egzekwować należne mu uznanie, ale żeby poznać perspektywę tych, których powołał do życia i którym przewodzi. Jak lepiej zrozumieć kogoś, niż wchodząc w jego buty?
Potrzeba było prawie miliarda lat czasu Urantii, aby się dopełniła obdarzająca działalność Michała i ugruntowała się w końcu jego najwyższa władza we wszechświecie przezeń stworzonym. Michał zrodzony był jako stwórca, kształcił się jako administrator, praktykę odbył jako organizator, jednak trzeba było, aby swą władzę zdobył przez doświadczenie. Tak więc wasz mały świat stał się znany w całym Nebadonie jako ta arena, na której Michał dopełnił tego doświadczenia, jakie jest wymagane od każdego Rajskiego Syna Stwórcy zanim otrzyma nieograniczoną kontrolę i kierownictwo nad wszechświatem przezeń stworzonym. Kiedy będziecie się wznosić we wszechświecie lokalnym, dowiecie się więcej o ideałach osobowości odnoszących się do poprzednich obdarzeń Michała.
119:8.2 (1318.1)