Przekład Księgi Urantii

P

Pierwsze wydanie Księgi Urantii opublikowano w języku angielskim. Po angielsku też ją objawiono. Dlatego, kiedy zechcemy analizować Przekazy pod kątem ich przystępności, odrębnym aspektem języka, jakim posługują się autorzy Księgi, okaże się tłumaczenie Przemysława i Małgorzaty Jaworskich (dostępne za darmo on-line tu i tu oraz do kupienia w klasycznej wersji papierowej).

Przemysław i Małgorzata Jaworscy

Przełożenie takiego molocha jak Księga Urantii na nasz rodzimy język musiało wiązać się z ogromnym nakładem czasu i energii. Już tylko za to Państwu Jaworskim należy się szacunek. A tłumacze nie spoczęli wcale na laurach. Wsłuchują się w sugestie czytelników i konsekwentnie nanoszą poprawki i aktualizują swoją pracę; potem udostępniają coraz to nowsze wydania książki. Ten przekład jeszcze długo nie będzie ostatecznie ukończony. Księga Urantii jest spójna, ale wprowadza przy okazji wiele nowych pojęć i nazw własnych. Dotyka też bardzo szerokiego zakresu tematów. Od tych duchowych, których zwyczajnie nie jesteśmy w stanie zrozumieć i sobie wyobrazić, po naukowe i historyczne. Przetłumaczenie na inny język tak specyficznego materiału niesie wiele wyzwań i niebezpieczeństw. Można nie zgadzać się z pewnymi decyzjami Państwa Jaworskich, krytykować ich za podejście do swojego dzieła, czy zakładać, że da się to wszystko zrobić lepiej. Faktem jednak jest, że zrobili coś, czego nikt inny nie był w stanie. I co najistotniejsze, udało im się uniknąć jakichkolwiek poważnych, zniekształcających przesłanie Księgi błędów. Ja przynajmniej takich nie znalazłem. Jestem im przy tym dozgonnie wdzięczny, bo gdyby nie to tłumaczenie, pewnie nigdy bym nie poznał Księgi. Od oryginału na pewno szybko bym się odbił. Myślę, że nie jestem w tym uczuciu odosobniony. Praca Przemysława i Małgorzaty Jaworskich zmieniła i zmienia życie wielu Polaków.

Agondonterowe poprawki

Opracowania publikowane na tej stronie opierają się na tłumaczeniu Państwa Jaworskich. Bez niego nigdy by nie powstały. Przez początkowy kilkuletni okres pracy broniłem się przed ingerencją w polski przekład Księgi. Ba, nawet nie zaglądałem do innych wydań. Po jakimś czasie zacząłem szukać w oryginale dodatkowego, rozjaśniającego kontekstu, niemniej polskie tłumaczenie wciąż traktowałem niemal jak święte. Na pewno bezbłędne. Z czasem zwróciłem jednak uwagę na pewne drobne nieścisłości i niedociągnięcia (wiele z nich zostało już poprawionych). Okazało się też, że w porównaniu do angielskiego oryginału nasze tłumaczenie bywa miejscami przekombinowane; przez co trudne do zrozumienia. W żadnym wypadku nie jest to zarzut do Państwa Jaworskich! Mam wyrzuty sumienia, że tak niewdzięcznie czepiam się ich fantastycznej pracy. Co poniektóre zdania już w oryginale mają rozwleczoną i skomplikowaną składnię, a że Państwo Jaworscy prawdopodobnie chcieli zachować ich pierwotny układ, te po polsku również takie często są.

Mierzenie się z niektórymi Przekazami w oryginale brutalnie uświadamia mi braki w mojej angielszczyźnie. Tłumacz Google przekłada je z języka obcego, na taki jeszcze bardziej obcy, a specyficzny styl wypowiedzi niektórych objawiających wcale nie pomaga. Niemniej swoje analizy zacząłem najpierw profilaktycznie weryfikować, a następnie modyfikować przez pryzmat oryginalnego wydania; a potem i tłumaczeń na inne języki dostępnych na stronie Fundacji Urantii. Na autorskie wyjaśnienia i interpretacje nanosiłem wynikające z takich porównań korekty, jednak cytując Księgę, posługiwałem się nietkniętym przekładem. Do czasu. Podczas przygotowywania materiału o religii Jezusa uświadomiłem sobie, jak bardzo to szorstkie, prawie dosłowne tłumaczenie Księgi Urantii może kołować czytelnika; oraz że mógłbym spróbować temu zaradzić…

Broniłem się długo. Na początku korygowałem w cytatach jedynie błędy ortograficzne i interpunkcyjne. Potem przypomniałem sobie podstawowe założenia tutejszych publikacji: „Zebrane tu materiały będą stanowiły najbardziej aktualną i rzetelną bazę informacji na temat treści Księgi Urantii, na jaką mnie stać”.

Niech więc nie zdziwią cię mniej lub bardziej zauważalne różnice w brzmieniu pojawiających się tu cytatów z Księgi. Moje rozważania wciąż opierają się na oficjalnym przekładzie, jednak nie mam już oporów przed nanoszeniem własnych poprawek. Takie zmiany są rzecz jasna mocno subiektywne, a i sam zapewne nie uchronię się od błędów. W żadnym wypadku nie uważam też, że dzięki nim tłumaczenie jest lepsze. Nie mam ambicji, aby stworzyć swoje. Zależy mi na tym, aby Przekazy, z których korzystam były dla odwiedzających stronę jak najbardziej przestępne.

Przy okazji zachęcam, abyś w razie jakichkolwiek wątpliwości, ale też dla spokoju ducha tak jak i ja sięgał po tekst Księgi Urantii w języku angielskim.