Prawda

P

Czym różni się prawda od faktu? W potocznym rozumieniu oba terminy bywają używane zamiennie. Na pewno są ze sobą w jakiś sposób powiązane, ale czy oznaczają to samo? A jeżeli nie, to czy potrafimy prawdę od faktu odróżnić? A co gdy wmiesza się jeszcze w to wszystko religia?

Autorzy Księgi Urantii swoim zwyczajem redefiniują, czy raczej doprecyzowują znaczenie wyrazów prawda i fakt. Odnoszą się także przy okazji do tego, czym są, budzące nie mniejsze zmieszanie, wiedza i mądrość. Przyjrzałem się tym zaktualizowanym, podlanym religijnym sosem definicjom, aby wydobyć dzielące je różnice i spajające zbieżności. Niewykluczone, że wnioski z tych rozważań cię zaskoczą.

Fakty autentyczne

Filozoficzna zaduma, nawet kiedy nie przywykliśmy do tego typu aktywności, może przynieść sporo interesujących spostrzeżeń. Dlatego zachęcam, żebyś — zanim przejdziesz do dalszej lektury — zastanowił się, jakie sam wskazałbyś (o ile w ogóle) różnice między prawdą a faktem. W tym rozdziale przeczytasz, co mi z tego wyszło. Konfrontacja osobistych refleksji z objawieniem, jakie wnosi Księga Urantii może być jeszcze ciekawsza.

Intuicyjnie wydaje się, że prawda jest następstwem faktu i że z niego wynika. Można nawet rzec, że ujawnienie prawdy zależy od uprzedniego zaistnienia faktu. Prawdopodobnie właśnie stąd bierze się tendencja do traktowania tych wyrazów jako synonimów. Bo prawda może być faktem, a fakt prawdą.

Wyraźniejsze różnice wykażą ich źródła. Fakt pochodzi z zewnątrz — jest obiektywny, prawda zaś z wewnątrz — jest subiektywna.

Dla przykładu: Faktem jest, że promieniowanie słoneczne daje ciepło; prawdą, że w bezchmurne letnie dni jest gorąco. Właściwości strumieni fal emitowanych przez Słońce są obiektywne. Odczucia, jakie wywołają, choć prawdziwe, będą zależeć od subiektywnej wrażliwości na ciepło, czy nawet nastroju. Tu przy okazji wyłania się kolejna różnica: Fakty są niezmienne, więc weryfikowalne. Właściwości Słońca nie zmienią się pod wpływem ekscytacji czy widzimisię plażowiczów, ale wyniki badań nad promieniami słonecznymi zawsze będą takie same. Prawdy raczej nie da się w pełni zweryfikować — może moje poczucie gorąca to zasługa Słońca, a może przechadzającej się obok dziewczyny w kusej spódniczce. A nawet jeśli, to mi w słońcu może być gorąco, ale tobie już tylko trochę ciepło.

Powyższe to laboratoryjne rozważania. W życiu jednak prawda jest jeszcze bardziej nieostra, a fakty niepewne. Wydaje się, że prawda, choć subiektywna, powinna mieć u swoich podstaw fakty i być z nimi zgodna. Stwierdzenia przeczące faktom nie mogą być przecież prawdziwe. Skwar nie ochłodzi mi głowy. A gdyby nie takie, a inne właściwości Słońca — fakty — prawda mogłaby być zupełnie inna.

Cóż z tego, skoro pory roku nie zmieniają tych faktów, ale w zimowym pełnym słońcu i tak będzie mi chłodno. A jeszcze nie tak dawno temu ta sama prawda wynikałaby z faktu łaskawości Dadźboga, a nie jakichś czarcich liczb.

Przez tego typu rozmycie prawda przekracza swoje granice. Bywa uproszczona (z powodu niedostatku faktów) i przetworzona (bo wywodzi się z subiektywnych wniosków wyciągniętych z obserwacji faktów, a nie z samych faktów). Rozmowa Eskimosów z Egipcjanami o upałach byłaby bardzo ciekawa. Fakty z kolei niosą znamiona wiary. Samodzielnie przecież nie zbadałem docierających do Ziemi cząstek i fal elektromagnetycznych Słońca (jest coś, czego tak bez najmniejszych wątpliwości możemy być pewni?).

Wychodzi więc na to, że fakty, choć same w sobie często wątpliwe, mogą wytworzyć wiele, nawet całkiem różnych prawd. Nie tylko ze względu na punkt siedzenia obserwatora, ale i kierunek, w którym zerka. Prawdą jest, że Słońce nada skórze seksowny brązowy odcień; chyba że będzie to już nieco mniej seksowna krwista, piekąca czerwień; albo czerniak.

Weryfikowalność faktów odkrywa kolejną różnicę — w przeciwieństwie do prawdy nie wybiegają w przyszłość. Żeby można było się na fakty powołać (i je sprawdzić) muszą być dokonane. Prawda, nawet oparta na faktach, bywa tylko przypuszczeniem. Bo skoro zapowiedzieli na jutro upały, prawdą jest, że będzie mi gorąco. Przypadłość życzeniowej prawdy dotyka w szczególności kręgów religijnych, gdzie proroctwa oznaczają nadchodzącą prawdę.

Religie są zresztą wyjątkowym fenomenem i pewne definicje ich nie dotyczą. Tak też jest w tym przypadku. Hierarchowie (a więc i siłą rzeczy zrzeszeni) frywolnie nadpisują definicję faktu na definicję prawdy. Dlatego jakąś prawdę uznają za powszechny, a więc już zweryfikowany (i niepodlegający kolejnym weryfikacjom) fakt. Nawet jeżeli przeczą temu inne fakty. Nawet kiedy przeczą temu inne prawdy. I z takiej prawdy — teraz już faktu — chętnie wyciągają i przewidują kolejne prawdy. A one staną się faktem. I tak bez końca. W religii subiektywna prawda mianowana jest obiektywnym faktem. Nawet jeśli źródłowa prawda zrodziła się z wątpliwej jakości faktów; chociażby czyichś słów. A i w międzyczasie uległa wspieranych wiarą (lub zabobonami) zniekształceniom. Cuda są tutaj najlepszym przykładem. Doszliśmy do takich absurdów, że próby podważenia religijnych quasi faktów mogą być nie tylko obraźliwe, ale i ścigane przez organy prawa.

Prawda autorytetu nie musi żenić się z faktem. Niestety nie tylko w przypadku religii. Dlatego kluczowa dla wiarygodności prawdy jest jakość lub wartość faktu, z którego się wywodzi. Dla ateisty słowa kapłana są bezwartościowe. Słowa badaczy są faktem. Nawet jeżeli nie jest w stanie samodzielnie zweryfikować wyników ich eksperymentów, jego wewnętrzne procesy, wskażą mu prawdę. U wierzących jest odwrotnie. Nie trzeba zresztą iść w skrajności. Przecież to mass media czy innej maści influencerzy specjalizują się w dostarczaniu faktów i kreowaniu prawdy. Sam oceń rzetelność ich pracy, a potem pomyśl, jaki wywierają społeczny wpływ.

Nie zrozum mnie źle, to nie pora na spory o to, które fakty mają wyższą wartość. Nawet płaskoziemcy przedstawią te potwierdzające ich prawdę. To raczej miejsce na refleksje nad wątłością naszych osobistych prawd.

W laboratorium fakt okaże się prawdą; prawda wykaże fakty. Na co dzień jednak to autorytety komponują prawdę, a niezgodne z nią fakty są zbędne. Nawet szkodliwe. Im bardziej zagłębiam się w te definicje, tym bardziej mi umykają. Wydaje się przecież, że prawda powinna być uniwersalna, jedna. A może mieć wiele wersji. Nie tylko pośród różnych ludzi, ale nawet w rozumieniu tej samej jednostki, gdy jej interpretacje faktów będą zmieniać się w czasie. Prawda bywa lokalna, tymczasowa, zmienna i często sprzeczna z innymi prawdami. Fakty z kolei, chociaż powinny, nie zawsze są obiektywne, niezależne od obserwatora, ponadczasowe i stałe. Niby nie mogą wchodzić w konflikt z innymi faktami, ale kiedy prawda będzie tego wymagać, te niewygodne po ciuchu zignorujemy.

Pozwoliliśmy rozmyć fakt i zdezawuować prawdę. Prawdę się wtłacza, a fakty preparuje. Nie wiadomo nie tylko tego, czym jest fakt, a czym prawda, ale też, co rzeczywiście jest faktem, a co prawdą.

Prawda

Księga Urantii nie owija bawełnę: Prawda leży w boskiej rzeczywistości, a tej nie można opisać słowami. Dlatego nie oczekuj, proszę, że mi się to uda.

Pierwszym Źródłem i Centrum wszechrzeczy, a więc i prawdy, jest Bóg. U takich podstaw — zgodnie z intuicją — prawda jest tylko jedna. Niewzruszona, uniwersalna i ostateczna. Bo to sam Bóg jest niezależną od czasu, przestrzeni i zachodzących tam przemian prawdą absolutną. Dlatego tak jak on prawda nigdy się nie zmienia.

Jednak w percepcji istot stworzonych (tym bardziej śmiertelników) prawda jest żywa i w ciągłym ruchu. Nie uchwycimy ostatecznej prawdy; to tak jakbyśmy mieli pojąć Boga. Prawda dojrzewa razem z nami i nas wabi ku górze; ku tej właśnie wspomnianej intuicji. Im mocniej żyjemy prawdziwą religią, tym bliżej prawdy jesteśmy. Im lepiej rozumiemy jej naturę jedności i pełni, tym mocniej ożywa. Prawdę definiuje teraz i zawsze będzie wynikać z osobistego (religijnego) doświadczenia w życiu duchowym.

Prawda zawsze jest objawiona — ujawniona przez Boga. Jak inaczej mielibyśmy ją poznać? Wszak prawdy i o prawdzie musimy się skądś dowiedzieć. I zanim powiesz, że możemy ją przecież sami wywnioskować z obserwacji i natchnień, wiedz, że bez Dostrajaczy Myśli, czyli de facto Boga, nie byłoby to możliwe. To objawienia indywidualne. Prawda objawiana jest także epokowo, gdy pojawia się w efekcie powszechnych przedsięwzięć nadludzkich istot działających w imieniu i na zlecenie Boga. Księga Urantii jest takim właśnie objawieniem prawdy. Inne religijne księgi, jako próby werbalizacji indywidualnych objawień, czy interpretacje objawień epokowych, także miały w sobie coś z prawdy. Obdarzenie Chrystusa Michała, kiedy urodził się, żył i umarł na Ziemi, było największym epokowym objawieniem prawdy we wszechświecie. Autorzy Biblii zinterpretowali je po swojemu; autorzy Księgi Urantii zachęcają nas do tego samego.

Jednak żadne objawienie nie może być i nigdy nie będzie pełnią prawdy. To jedynie jej uproszczenia i dostosowania do aktualnych ludzkich możliwości. Absolutna, boska prawda jest bezczasowa. Objawienie, czy rozumienie prawdy aktualizuje ją tylko na moment objawienia; sekundę po nie będzie już w pełni obowiązująca. To jakby wskazać moment z przeszłości i postanowić, że jest wszystkim. Postawa Ojca Wszechświatowego jest wieczna i uniwersalna. Prawda jest jednolita. Jednak opowieści o niej, nawet pochodzące od istot nadludzkich, będą się różnić.

Prawda — co oczywiste — ustanawia fundamenty religii, ale jest też podstawą dla nauki i filozofii i je koordynuje. Zew prawdy jest matką odkryć i ojcem duchowych przemian. Nie możemy jednak zapominać, że wszelki dostępny człowiekowi wyraz prawdy, choćby wydawał się kompletny i nietykalny, zawsze będzie jedynie zniekształconym echem wiecznego słowa Boga.

Boska prawda jest żywą rzeczywistością, dostrzeganą duchem. Prawda istnieje tylko na wysokich, duchowych poziomach uświadamiania sobie boskości i świadomości wspólnoty z Bogiem. Możecie znać prawdę i możecie żyć prawdą; możecie przeżywać rozwój prawdy w duszy i cieszyć się wolnością oświecenia umysłu, ale nie możecie uwięzić prawdy w formułach, kodeksach, credach czy intelektualnych wzorach ludzkiego postępowania. Kiedy usiłujecie po ludzku sformułować boską prawdę, ona szybko obumiera. Pośmiertne odtwarzanie uwięzionej prawdy, nawet najlepsze, może zakończyć się tylko uświadomieniem sobie jej specyficznej formy, intelektualizowanej, gloryfikowanej mądrości. Statyczna prawda jest martwą prawdą a tylko martwa prawda może być wyrażana jako teoria. Żywa prawda jest dynamiczna a w ludzkim umyśle może mieć tylko byt empiryczny.

180:5.2 (1949.4)

Dynamika prawdy uniemożliwia jej okiełznanie. Ale możemy jej doświadczać i się z nią oswajać. Prawda jest rzeczywistością, dlatego można ją urzeczywistniać. Warstwa po warstwie, objawienie za objawieniem. Prawdą, tak dalece, jak ją pojmujemy, potrafimy żyć w każdym teraz. Dzięki prawdzie lepiej rozumiemy przeszłość i lepiej przygotowujemy się na przyszłość. W definicji Melchizedeka z Nebadonu prawda to „zrozumienie kosmicznych zależności, wszechświatowych faktów i wartości duchowych”. To zrozumienie przychodzi i odchodzi, ale przeżycia z tym związane, doświadczanie prawdy (i z prawdą) jest źródłem niematerialnego — jedynego wartościowego — szczęścia. „Osobiście odkryta prawda jest najwyższą radością ludzkiej duszy”.

Jednak prawdę potrafimy też uciszyć. Wypacza ją wybiórczość i dogmatyzm, chociaż sama nie boi się uczciwej krytyki. Teoretyczna prawda jest martwa. Nawet najwyższe moralne idee nie dadzą efektów, dopóki boski duch nie natchnie ich prawdą. Kiedy nauka, filozofia, ale najczęściej religia, stwierdzą, że wiedzą już wszystko, prawda w nich (i dla nich) umiera. Bo istnieje tylko jedna prawda. „Żywa prawda”.

Fakt

Kiedy prawda to rzeczywistość — pełnia istnienia — fakt jest jej materialną drobinką. Fakt wskazuje na to, co namacalnie powszechne; jest więc obiektywy i możliwy do udowodnienia. Stabilność ludzkiego życia opiera się faktach (Łaknienie tego typu wygody rozleniwia wierzących. Dlatego brodząc w niestabilnej przecież prawdzie, łapią się pozornie stałych religijnych prawdo-faktów). Fakty jednak, z racji ludzkich ograniczeń, są względne i mogą być zgubne. Tym bardziej te religijne. Duchowa rzeczywistość jest tą pierwotną — prawdziwą rzeczywistością. Rzeczywistość materialna jest jej cieniem rzuconym na czasowo-przestrzenne stworzenie. Dlatego wiele z tego, co mamy za fakt, jest złudzeniem. Szczególnie w odniesieniu do prawdy. Archanioł z Nebadonu mówi, że„można formalnie mieć rację co do faktów i wiecznie się mylić w sprawie prawdy”.

Bóg jest pierwszą prawdą i ostatnim z faktów. Wszelka prawda w nim ma początek, a wszystkie fakty istnieją w zależności do niego. Fakt ma się do prawdy jak pojedynczy atom do nieskończonego wszechświata. Ogłaszać ostateczną prawdę na podstawie faktu, to jak patrzeć przez lornetkę i uznać, że to już wszystko, co można zobaczyć; nieważne, kiedy popatrzymy i w którą stronę.

Wiedza

W przypadku definicji wiedzy jest nieco spokojniej: Wiedza określa znajomość faktów i dotyczy rzeczy możliwych do zaobserwowania ludzkimi zmysłami. W takim rozumieniu jest bezpośrednim następstwem nauki (definiowanej jako gromadzenie i agregowanie faktów). Jednak w związku z tym, że pochodzi z obszarów czasu i przestrzeni zawsze będzie mniejsza od wywodzącej się z boskości prawdy.

Wiedza jest więc materialnym skrawkiem cienia prawdy. Sama w sobie jest przy tym niemal zupełnie niereligijna. Wiedza o Bogu sprowadza się do teologii i może być zupełnie pozbawiona duchowości; o prawdziwej religii można mówić wyłącznie w następstwie wiary i tylko w oderwaniu od materializmu (dlatego obiekcje ateistów co do mieszania religii z nauką są jak najbardziej zasadne). Niemniej podobnie jak poczucie prawdy, również wiedza (a więc także nauka) jest względna. I tak samo wiąże się z ciągłymi poszukiwaniami. Chociaż co rusz dowiadujemy się czegoś nowego, nigdy nie zdobędziemy pełni wiedzy. Pozostanie nie tylko niekompletna, ale i lokalna. Także w ujęciu zbiorowym; nawet planetarnym. Wiedza prymitywnych afrykańskich plemion ni jak się ma do tej europejskiej. Udostępnienie dowodów na istnienie życia na planetach nieposiadających atmosfery zachwiałoby naszą nauką u podstaw; dowody na istnienie planet zaprojektowanych i zbudowanych przez nadludzkie istoty rozdarłoby je na strzępy. A wedle wiedzy autorów Księgi Urantii, takie właśnie są fakty.

Choć wiedzy daleko do prawdy, nigdy nie ma między nimi dysharmonii ani konfliktu. Jeżeli się pojawiają — a na naszym poletku pojawiają się często — to wskutek ludzkich uprzedzeń i ograniczeń albo w związku ze strachem przed konfrontacją z nowymi faktami i prawdami duchowego rozwoju. Możemy wiedzę mieć za domenę nauki, jednak obecnie okalecza się ją, zarównując z ateizmem. Wiedza jednak, w parze z prawdą, zawsze prowadzi człowieka ku Bogu.

Co podkreśla Księga Urantii, z wszelkiej ludzkiej wiedzy, największą wartość ma poznanie religijnego życia Jezusa. Nie po to, by robić to, co on, ale tak jak on. Sam Jezus o wiedzy i prawdzie nauczał tak:

Wiedza jest domeną umysłu materialnego albo dostrzegającego fakty. Prawda jest domeną intelektu wyposażonego duchowo, który świadomy jest poznawania Boga. Wiedza daje się udowodnić; prawdę się przeżywa. Wiedza jest własnością umysłu; prawda jest doznawaniem duszy, rozwijającej się jaźni. Wiedza jest funkcją poziomu nieduchowego; prawda jest stadium umysłowo-duchowego poziomu wszechświatów. Oko materialnego umysłu dostrzega świat wiedzy, opartej na faktach; oko uduchowionego intelektu dostrzega świat prawdziwych wartości. Te dwie perspektywy, zsynchronizowane i zharmonizowane, odkrywają świat rzeczywistości, w którym mądrość objaśnia fenomen wszechświata w kategoriach progresywnego osobistego doświadczenia.

130:4.10 (1435.2)

Mądrość

Księga Urantii mądrość nazywa „nadwiedzą” (albo „superwiedzą”) i „sposobem rozumienia wszechświata”. Możemy ją definiować jako zdolność do zestrajania materialnych i duchowych wpływów (zatem także wiedzy), aby zostały spożytkowane w zgodzie z prawdą. Mądrość ustanawia szczyt intelektualnych osiągnięć oraz cel czysto umysłowej i moralnej egzystencji. Przewodnictwo mądrości prowadzi do prawdy. A tym samym do Boga.

Poznajemy dwa źródła mądrości: Wywodzi się albo z boskiej wnikliwości, naturalnej dla istot stworzonych jako doskonałe, albo z osobistego doświadczenia istot ewolucyjnych. Dla istot doskonałych mądrość jest wrodzonym darem; wątpię, abyśmy byli w stanie ją zrozumieć. Ludzka mądrość, tak osobista, jak i społeczna, rodzi się na podwalinach prób i błędów. W praktyce oznacza umiejętność koordynacji przeszłych doświadczeń (tak duchowych, jak i tych materialnych) z aktualnymi możliwościami, aby wyciągać wnioski w sprawie przyszłych działań. Tym samym, i przy wsparciu wolnej woli, mądrość może zostać urzeczywistniona. Człowiek rozpoznający (prawdziwe) dobro i zło wykazuje mądrość. Kiedy wybiera dobro ponad zło, ujawnia duchowe przewodnictwo. Więc kiedy prawda zajmuje się wartościami a wiedza faktami, mądrość dotyczy zależności. I podobnie jak prawda i wiedza — wszystkie są przecież ze sobą w specyficzny sposób splątane — zawsze pozostaje w ciągłym rozwojowym ruchu. I, jak podejrzewają autorzy Księgi Urantii, mądrość nie ma ewolucyjnych granic.

Filozofia

W obliczu tak nakreślonych pojęć może pojawić się poczucie konfliktu. Pomiędzy prawdą a faktem, między wiedzą a mądrością. U nas najczęściej pomiędzy religią a nauką. Tu z pomocą przychodzi filozofia, definiowana w Księdze Urantii jako poszukiwanie mądrości.

Filozofia pomaga nam zjednoczyć znaczenia faktów z wartościami prawdy. Tym samym pozwala zbliżyć się do pełni rzeczywistości — mądrości. W wyższej filozofii mądrość i wiedza trwale łączą się z wiarą. Nie możemy jednak zapominać, że nauka nie potwierdzi prawdy religijnych doświadczeń i że religia nie uchyli wiedzy nauki. Religię i naukę powinniśmy mieć za rodziców prawdy, filozofię zaś za narzędzie koordynujące tę współpracę. Osobiste doświadczenie — prawdziwa religia — nada temu wszystkiemu sens. Nauka daje wiedzę, religia przynosi spokój, filozofia oferuje jedność. Objawienie potwierdza harmonię takiego trojakiego podejścia do wszechświatowej rzeczywistości.

Sam na sam

Udostępnione w Księdze Urantii objawienie poszerza wiedzę i rozjaśnia doświadczanie prawdy. Klaruje podstawowe religijne terminy, jak religia, dobro, czy wolna wola i nadaje im spójny grunt. Niestety, nie oznacza to wcale, że w takiej rzeczywistości łatwiej będzie się odnaleźć. Prawda uwalnia z więzów religijnych faktów i chroni przed uprzedzeniami nauki, jesteśmy z nią jednak sam na sam. Ale to pod jej dyktando ewoluujemy. By stać się podobnymi Bogu. Wprawdzie z mozołem, zmierzamy jednak do celu. I z każdym doświadczeniem stajemy się mądrzejsi. Bo prawda, jak boże światło, ukazuje rzeczy nie tylko takimi, jakimi faktycznie są, ale też, jakimi mogły i mogą się stać. Rozświetla tę drogę i wabi naprzód. Jak stale utrzymująca się tuż za horyzontem obietnica ostatecznego wyjaśnienia wszystkiego. Prawda jest nieprzebranym źródłem natchnień i olśnień; przez to wprawia w nie mniejszą konsternację. Bo kiedy zdaje się, że już zaczynamy za nią nadążać, horyzont, nawet jeśli szerszy, wciąż pozostaje na swoim miejscu.

Prawda jest żywa; Duch Prawdy zawsze prowadzi dzieci światłości ku nowym domenom duchowej rzeczywistości i boskiej służby. Nie dostaliście prawdy po to, aby ją skrystalizować w stałe, bezpieczne i poważane formy. Wasze objawienie prawdy musi być tak umocnione, dzięki osobistym doświadczeniom, że nowe piękno i prawdziwy rozwój duchowy objawi się wszystkim, którzy dostrzegą wasze duchowe owoce, co w konsekwencji doprowadzi ich do chwały Ojca, który jest w niebie. Tylko ci, wierni słudzy, którzy tak wzrastają w poznawaniu prawdy i którzy tak rozwijają zdolności boskiego uznania rzeczywistości duchowych, mogą mieć nadzieję, że „w pełni będą dzielić radość ich Pana”. Cóż za żałosny widok przedstawiają kolejne pokolenia rzekomych wyznawców Jezusa, kiedy mówią ze stanowiska zarządcy boskiej prawdy: „Tutaj, Mistrzu, jest ta prawda, którą nam powierzyłeś, sto czy tysiąc lat temu. Niczego nie utraciliśmy; wiernie chroniliśmy wszystko, co nam dałeś; nie pozwoliliśmy zrobić żadnych zmian w tym, czego nas nauczałeś; tutaj jest prawda, którą nam dałeś”. Jednak taka wymówka z duchowego lenistwa nie usprawiedliwi bezużytecznego zarządcy prawdy przed Mistrzem. Zgodnie z prawdą, powierzoną w wasze ręce, Mistrz prawdy będzie wymagał rozliczenia.

176:3.7 (1917.3)

PS Wsparcie z niebios

Między młotem nauki a kowadłem zorganizowanych religii trudno czasem pojąć, że Bóg nie wymaga od nas cudów. Wręcz przeciwnie. Jakkolwiek samotnie byśmy się nie poczuli w obliczu prawdziwej religii i prawdy, do której prowadzi, pokrzepi nas wiara w najlepszą — bo boską — pomoc.

Ojciec Wszechświatowy cierpliwie prowadzi nas ku prawdzie. Osobiście dzięki Dostrajaczom Myśli. Wspólnie z Wiecznym Synem w osobach Rajskich Synów i poprzez ich Ducha Prawdy. To właśnie Duch Prawdy stale przyciąga poszukujących prawdy do Syna, który na zawsze pozostanie tej prawdy najdoskonalszym uosobieniem (Dlatego tak istotne jest poznanie i zrozumienie obdarzenia, którego Jezus dokonał na Ziemi). Na wielu poziomach Duch Prawdy działa i inspiruje w jedności z Boską Opiekunką, reprezentantką Nieskończonego Ducha. A kiedy o prawdzie, mądrości i wiedzy mowa, nie można nie wspomnieć o duchach przybocznych. Te działające w imieniu Boskiej Opiekunki obwody pełnią w tych procesach podstawową, w pewnym sensie techniczną rolę. Jako napędzające ewolucję wpływy od najwcześniejszych przejawów umysłu zachęcają do poszukiwań. Bez duchów przybocznych zaawansowany umysł ludzki nigdy by nie zaistniał.

Dla wierzących wsparcie (nawet jeśli błędnie rozumiane) ze strony pomniejszych nadludzkich istot, aniołów czy dobrych duchów jest niemal gwarantowane. Bóg przygląda się temu z dystansem. Księga Urantii objawia wyższą prawdę — i Wszechświatowy Ojciec i Wieczny Syn i Nieskończony Duch zawsze są przy nas. Także, kiedy dociekamy prawdy.