Piękno

P

Chociaż bez wahania nazywamy pewne rzeczy pięknymi, trudno o jedną, spójną definicję piękna. Przeprowadź prosty eksperyment myślowy: Przypomnij sobie dwie rzeczy, które łączy tylko to, że są piękne. Może masz je przed sobą. Niech to będzie osoba i dzieło sztuki; piosenka i krajobraz; wiersz i wspomnienie. Albo coś jeszcze zupełnie innego. Bądź z tym chwilę. A potem pomyśl — dlaczego uważasz, że są piękne?

Wielce prawdopodobne, że pierwszą odpowiedzią, jaka ci przyszła do głowy było: „Bo mi się podobają”. Ja tak pomyślałem. Jednak to niezbyt uniwersalna definicja piękna. Ewentualne dalsze poszukiwania, „Lubię jej uśmiech”, czy „Te brzmienia niosą nadzieję”, też się nie sprawdzają. Jak podziwiać uśmiech abstrakcyjnej rzeźby? Albo brzmienia martwej natury?

Co jest, a co nie może być powszechnie piękne, ustala autorytet. Ktoś, kto wie. I powie, ale mamy wierzyć mu na słowo, bo co tak naprawdę wie i skąd się o tym dowiedział, to już ciężko wyjaśnić. Ale kiedy w końcu powiedział, zaczęliśmy rozmawiać o sztuce. Sztuka jest piękna. No dobra, bywa piękna, bo nawet autorytet się czasem myli.

Religie to jak zawsze inny świat. Im nie przystoi angażować się w tak powierzchowne zagadnienia, jak piękno. Przecież zajmują się sferą ducha. Nie tak dawno jeszcze cała szeroko pojęta sztuka splamiona była grzechem; wielu kapłanów i dzisiaj wciąż grzmi, że atrakcyjny wygląd i muzyka to przynęty diabła.

Księga Urantii ma inną perspektywę. Wprawdzie nie znalazłem jednej, wyczerpującej definicji piękna, autorzy Przekazów zostawiają nam tu i ówdzie małe jej skrawki. Pokusiłem się, by zebrać je w subiektywną całość.

Kosmologia

Żeby móc spróbować zrozumieć jak Księga Urantii definiuje piękno, warto najpierw przyjrzeć się innemu zagadnieniu: Kosmologii.

U autorów Przekazów kosmologia pojawia się w różnych kontekstach; także, gdy mówią o pięknie. Wszechświat oczywiście jest miejscami piękny, ale nie ma to przecież bezpośredniego związku ze strukturą i ewolucją wszechświata. Fragmenty Księgi o kosmologii, gdy zebrane razem, nie pasowały mi do siebie. Brakowało wspólnego mianownika; jakby wcale nie dotyczyły kosmologii. Poczytałem więc o samej kosmologii i doszedłem do wniosku, że Księga Urantii posługuje się starym znaczeniem tego wyrazu: Kosmologia jako dział filozofii rozpatrujący świat materialny w świetle jego ostatecznych przyczyn. Nie byłem nawet świadomy istnienia takiej definicji. Zatem kiedy natrafisz w Księdze Urantii na wzmiankę o kosmologii, miej na uwadze, że może chodzić prędzej o filozofię przyrody niż o kształt, czy pochodzenie kosmosu. Jak powiedział Możny posłaniec: „Kosmologia to pogoń za pięknem”.

Piękno

Księgi Urantii napomina, że zrozumienie istoty stworzonej jest względne. Ogólne i każde w szczególe. Nigdy nie dowiemy się wszystkiego. Czegokolwiek byśmy już nie wiedzieli, jakkolwiek byśmy się nie czuli, wszystko jest niekompletne, lokalne lub jedynie indywidualnie prawdziwe. Stąd też nasze problemy z definiowaniem (nie tylko) piękna.

W rozumieniu autorów Księgi Urantii piękno bierze się ze spajania kontrastów. Dlatego najczęściej idzie w parze z różnorodnością. Za tym tokiem myślenia, szczytem piękna (a tym samym najwyższą odmianą sztuki) jest jednoczenie największych kosmicznych skrajności — Stwórcy i stworzonego. Niedoskonały stworzony stający się tak doskonały, jak jego Stwórca. Oto niebiańskie piękno i szczyt kosmicznej sztuki.

Trudno powiedzieć, jak wiele prawdziwego piękna znamy. Czy wszystkie symbole bosko-ludzkiej relacji są piękne? A może tylko takie? Piękno wypływa z intelektualnego uznania dla czasowo-przestrzennej syntezy niemal nieskończenie zróżnicowanej rzeczywistości. Rzeczywistości która, jako całość, wywodzi się przecież z istniejącej uprzednio — bo wiecznie — duchowej jedności. Czyż to nie piękny kontrast? Zastanawiam się jednak, ile naszych dążeń artystycznych wpisuje się w powyższą definicję?

To, co mianujemy pięknym, najczęściej wyrażone jest w materii. Jednak towarzyszące temu natchnienia i doznania mogą pochodzić od ducha. I to po obu stronach doświadczenia. Bo i inspiracje skłaniające do kształtowania piękna, jak i uczucia, jakie budzi obcowanie z pięknem, miewają to samo, nadludzkie pochodzenie. Przeżywamy piękno; bywamy źródłem piękna. Piękna łakniemy. To właśnie kosmologia.

Sztuka

Pozostańmy jednak na Ziemi. Nie, żeby tu było jakoś łatwiej — szybko porzuciłem próby ułożenia sensownej, uniwersalnej, definicji piękna. To trochę jak z prawdziwą religią. Nawet jeśli potrafimy o niej rozmawiać i się rozumieć, sedno pozostanie niewyrażone i nie do wypowiedzenia.

W pierwszym odruchu piękno odnosimy do tego, co można zobaczyć. Krajobrazy, dzieła sztuki, osoby. Ale są przecież jeszcze dźwięki, zapachy, czy odczucia. Raczej nie mówi się, że coś pięknie smakuje, ale to właśnie zmysły wydają się filtrem, przez który piękno wnika do ludzkiej świadomości.

Artystyczny wyraz piękna jest najoczywistszym skojarzeniem. Jezus powiedział, że sztuka powstaje z ludzkiej potrzeby uzupełnienia niedostatku piękna w materialnym otoczeniu. Jednak tak jak piękno, sztuka również wymyka się próbom definiowania.

Na pewno nie można w tej kwestii liczyć na ekspertów, którzy po prostu wiedzą, co godne jest miana sztuki. Tym gorzej, kiedy zawężają obszar jej występowania do galerii i filharmonii; mówimy przecież o „sztuce miłości”, a znajdą się tacy co i florystykę czy fryzjerstwo nazwą sztuką. Autorytety od piękna — krytycy sztuki i sami artyści — zamykają piękno w złotych klatkach. Wedle uznania lub trendów; choćby dawnych. A potem za pomocą sztuki i poprzez sztukę piękno monetyzują (nawet kiedy handlują samymi emocjami). To nie zarzut. Inaczej chyba nie potrafimy pojmować piękna. Zresztą bez znawców sztuki piękno miałoby nieporównywalnie mniejszy zasięg. Dostrzegam tu jednak kolejne podobieństwo do prawdziwej religii. Bo kiedy upakujemy piękno w sztywne ramy, traci swego ducha. Tak jak ujęta w kapłańskie dogmaty religia.

Pozostając jeszcze przy zmysłach — przyjmuje się, że człowiek ma 5 zmysłów: wzrok, słuch, smak, węch i dotyk. Co ciekawe, pośmiertnych, morontialnych zmysłów będziemy mieć aż 70; duchowych jest nawet 210. Zakładając, że moje przypuszczenia co do zmysłowego filtrowania są słuszne, pomyśl jak wiele pięknych doznań wciąż przed nami. Łatwiej też dzięki temu zrozumieć trudności, z jakimi borykają się autorzy Księgi, kiedy próbują nam o pięknie i sztuce opowiadać. To jak niewidomemu tłumaczyć, które kolory do siebie nie pasują; albo niesłyszącemu, jak brzmi fortepian…

Sztuka może być piękna, aczkolwiek, wbrew materialnej intuicji, nie wytwarza piękna. Sztuka jest przejawem piękna; metodą kosmologii. Bramą, przez którą do materialnego, niedoskonałego świata, dociera powiew duchowej doskonałości. Sztuka transponuje piękno. Jeżeli przyjrzeć się bliżej tej zależności wyjdzie, że sztuka jest materialnym produktem piękna, piękno zaś duchowym uczuciem, jakie budzi sztuka.

Bo mi się podobają

Niektórzy uznają, że piękno jest tylko w naturze. Inni, że może je oddać wyłącznie sztuka. Ich sztuka. Dzieła sztuki muszą być stare; albo nowoczesne. Zresztą, czy to w ogóle sztuka, kiedy artysta wciąż żyje? Dywaguje się o artystycznym kunszcie, ale o sztuczkach, na które tak łatwo nas nabrać już mniej. Nie wiemy za wiele o psychologii koloru, złotym podziale, czy wersyfikacji. Nie interesuje nas, że muzyczne hity układa się od szablonu, bez krzty pasji. Bo takie się sprzedają. Piękno zrównujemy ze snobizmem i oddajemy na własność elitom, które nie mają „normalnych problemów”. A tak naprawdę to wszystko już było i sztuka już tylko zjada własny ogon. Tłamsimy ciekawość i wyobraźnię. Nie dbamy o wrażliwość estetyczną. Ani własną, ani naszych dzieci. Bo o gustach się przecież nie dyskutuje. Wmówią nam, że kicz reprezentuje piękno; że wyrachowane rzemieślnicze dłubaniny są sztuką. Seksualizujemy piękno. Piękno redefiniujemy, więc zwroty typu „To piękna porażka naszych orłów” nikogo nie zdziwią. Nie żeby mnie to wszystko nie dotyczyło. Skłania jednak do zadumy: Nie tracimy czasem prawdziwego piękna z oczu?

Piękno odzwierciedla wieczną jedność nieskończonej różnorodności. Razem z prawdą i dobrem objawia boskość Wszechświatowego Ojca. „Uniwersalne piękno jest rozpoznaniem odzwierciedlenia Wyspy Raj w materialnym stworzeniu”.

Księga Urantii nie daje łatwych odpowiedzi; ba, wyjaśnienia, które oferuje, rodzą jeszcze więcej pytań. Nie powinieneś się jednak zrażać. Masz w sobie najlepszego przewodnika. Czym jest piękno i co jest piękne, dowiesz się od samego Boga. Wychodzi więc na to, że zaproponowany we wstępie eksperyment może sprowokować najlepszą odpowiedź. Bo piękne jest to, co cię porusza. Tak w środku. I szczerze. Nawet kiedy ja czuję inaczej.

Powiązanie materiały