Opatrzność

O

Lektura Przekazów Urantii może wytrącić z religijnej równowagi. Przesiąknięci wduszonymi dogmatami religii ewolucyjnych wolimy nie wiedzieć, że to, co zwiemy pobożnością, wcale nią nie jest. Ale nie jest też tak, że tylko błądzimy. Religijna przemiana to proces. Tak osobisty, jak i zbiorowy. Księga Urantii potwierdza zresztą niektóre z powszechnie przyjętych religijnych nauk. W tym jedną z tych najważniejszych — Bóg wie wszystko. Dosłownie wszystko. Ojciec Wszechświatowy jest ponad czasem i poza przestrzenią. Nie ma dla niego niespodzianek ani zakamarków; zna koniec od samego początku. „Boża moc poznania wszystkiego jest nieograniczona”. A my bardzo chcemy, żeby korzystał z niej dla naszych samolubnych zachcianek.

Oni wiedzą

Chociaż oficjalne religijne podania są w kwestii bożej wszechwiedzy raczej stonowane, to głosy interpretujących je kaznodziejów już niekoniecznie. Bóg pamięta, co było, zna wszystko, co jest, ale też wie, co będzie. Zgrzyt pojawia się w przyszłości, bo jak nauczają, to nie przedmiot przewidywań, ale ustaleń. Dlatego, kiedy coś nie idzie, jak zaplanował, Bóg musi działać. Używa więc opatrzności. A to rodzi szereg niedomówień, błędów i paradoksów.

Opatrzność, jako arbitralne nadludzkie ingerencje w doczesne sprawy ludzkie, wyraźnie koliduje z — nienaruszaną przecież — wolną wolą. Bóg nie tyle wie, co zrobisz za minutę i za 5 lat, co postanowił, co zrobić powinieneś; a gdyby miało się okazać, że nie to, co planował, to mocą opatrzności tak wpłynie na rzeczywistość, żeby wyszło na jego. Cudami i zbiegami okoliczności, z pomocą aniołów i osobiście sprawi, że wypełni się jego wola. Tym sposobem Bóg kontroluje wszystkie stworzenia, dobre i złe, tak aby osiągnąć swój cel. Pytamy więc: Gdzie tu miejsce na świętość ludzkiej wolnej woli? Jak człowiek ma cenić swe życie, jak pokutować za czyny, do których został zmanipulowany? A co gorsze, czy Bóg poświęca w ten sposób niektórych z nas do roli potępionych grzeszników?

Podobnie jak w przypadku modlitwy, utarło się, że zrządzeniami opatrzności Bóg spełnia potrzeby i życzenia wiernych; przede wszystkim te materialne. Egoistyczne wierzenia łatwo asymilujemy. Dlatego starożytne nauki hebrajskie, że dobrobyt materialny jest nagrodą za służbę Jahwe, kultywujemy do dzisiaj (Hebrajczycy wchłonęli je z Egiptu). Altruistyczne „niech opatrzność boża czuwa nad nami”, to coś jak religijny żargon dla samolubnego „niech mi się wiedzie”. Mi to też grupa, więc opatrzność objawia się religijną arogancją; ale zawsze w następstwie wyrachowania religijnych nauczycieli. Tych którzy — nie tylko przy tej okazji — stawiają się w roli Boga. Posłuszeństwo wobec Stwórcy sprowadzono do uległości wobec tych, którzy obwołali się jego głosem; wiarę, do bezrefleksyjnej zgody, na wszystko, co ustalą. Pożądane skutki opatrzności, rzecz oczywista, dotyczą zrzeszonych, a negatywne reszty niewierzących (lub jakkolwiek definiowanych przeciwników); i tylko w takim stopniu, w jakim akurat uznają kapłani. W kościelnych murach opatrzność wybrzmiewa echem życzeniowego myślenia. Bóg Ojciec nas przecież kocha i zawsze o swoje (zrzeszone, posłuszne i wierne sprawie) dzieci mądrze dba. A to przekłada się na finansowe korzyści i ratunek z wszelkich z opresji. Jego drogi nie zawsze są zbadane i zrozumiałe, więc niektórzy mogą być biedni i schorowani, ale co wiadomo na pewno: Bóg sprzyja wyłącznie nam; nawet kiedy to tamci są bogaci i zdrowi. Boża wszechwiedza i wszechmoc, z tak wyrażoną opatrznością, objawiają się jego niekonsekwencją i niesprawiedliwością; nawet wewnątrz jednej grupy wyznaniowej. Gorzej robi się tylko, kiedy najmuje się ją w roli cyngla. Opatrzność wtedy nie tylko nas bawi, ale i przy okazji skarci wrogów.

Religijność, której fundamentem są cuda, będzie się o nie notorycznie dopominać. Potrzebujemy znaków a ego wyróżnienia. Religie ewolucyjne znajdują na to odpowiedź i niewyjaśnione zjawiska i losowe zdarzenia stają się opatrznością. A że nie wszystkie przypadki mogą być boską sprawką, kapłan, głosem Boga, ogłosi, które są i co oznaczają.

Religie zakorzenione w materii są niespójne. A gdy rozwija się prawdziwa religia, implodują. Błędnie rozumiana opatrzność spiętrza wątpliwości. Wsparta równie mętnymi naukami dotyczącymi wolnej woli i zła — wszak boska opatrzność przynosi wyłącznie dobro — z jednej strony wywołuje w głowach (i duszach?) wiernych mętlik, z drugiej jest wodą na młyn ateistów.

Nowa opatrzność

Przez całe epoki mieszkańcy Urantii źle rozumieli opatrzność Bożą. Istnieje opatrzność w Bożych dziełach, dokonywanych na waszym świecie, ale nie jest to ta, dziecinnie pojmowana, arbitralna i materialna działalność, jak ją sobie wyobraża wielu śmiertelników. Opatrzność Boża polega na połączonych wzajemnie działaniach istot niebiańskich i Boskich duchów, które zgodnie z kosmicznym prawem nieustannie pracują, aby czcić Boga i rozwijać duchowo jego wszechświatowe dzieci.

4:1.1 (54.4)

Wprawdzie opatrzność (jak zresztą religię w ogóle) traktujemy przyziemnie i z egoizmem, w swej istocie rzeczywiście jest, tym o czym mówimy — pracuje dla chwały Boga i dla rozwoju duchowego jego dzieci. W żadnym jednak wypadku nie działa tak, jak byśmy sobie tego życzyli.

Plan

Żeby (spróbować) zrozumieć, czym jest opatrzność, warto zrobić krok w tył i zastanowić się najpierw, czemu w ogóle miałaby służyć. Chwała Boga i rozwój duchowy nie brzmią konkretnie.

Jak dowiadujemy się z Księgi Urantii, Ojciec Wszechświatowy i Wieczny Syn zaplanowali, a we współpracy z Nieskończonym Duchem realizują działania prowadzące całe wszechświatowe stworzenie do wiecznej perfekcji.

Jesteśmy częścią tego projektu. To o nas rzekli: „Uczyńmy istoty śmiertelne na nasz własny obraz”; to właśnie ten mityczny sens życia. Cała przeszłość i cała przyszłość, wszystko, co się stało i co się wydarzy — to wszystko, co teraz jest, dzieje się z tego powodu. Plan stopniowych osiągnięć Ojca Wszechświatowego pozwala ewolucyjnym istotom wzrastać i wznosić się, by stać się mu podobnym. Trzy Osoby Bóstwa łączą się i przenikają, współpracują w sposób tak złożony i spójny, że funkcjonują jako Jeden Bóg. To oczywiście tylko nas dotyczący wycinek nieskończenie większego i wiecznego dążenia — przedsięwzięcia, którego realizację wspiera opatrzność.

Postęp galaktyk

We wszechświatach czasu i przestrzeni istnieje żywa jedność, będąca podłożem wszystkich kosmicznych wydarzeń. Arena, na której i za której pośrednictwem Wszechświatowy Ojciec realizuje i demonstruje istotom stworzonym swój plan. Ta żyjąca obecność, zwana w Przekazach Istotą Najwyższą, objawia się czasem czymś, co wydaje się przypadkowym zestrojeniem niepowiązanych ze sobą wydarzeń. To właśnie Opatrzność. Istota Najwyższa jest nieuniknionym przejawem Boga w czasie i przestrzeni. Bóg kocha człowieka, jako indywidualną i niepowtarzalną jednostkę, ale opatrzność w intencji ma całość. Jeżeli Bóg miałby działać w stosunku do pojedynczej istoty, robiłby to nie dla jej wygody czy wymarzonego dobra, ale dla prawdziwego dobra. Dobra ogółu (jakkolwiek rozumianego ogółu — może to być rasa, naród, a nawet cała planeta i więcej). Opatrzność jako szczęście, czy nieszczęścia bezbożników najczęściej jest subiektywną interpretacją okoliczności; choćby miały z opatrznością coś wspólnego. Opatrzność sprzyja tym, którzy sprzyjają Bogu. Nawet kiedy robią to nieświadomie.

Opatrzność możemy więc mieć za pewnego rodzaju niewzruszone, niezmienne i nieosobowe wszechświatowe prawo. Nurt, który wspiera tych, którzy pragną go wspierać. Dlatego też Księga Urantii mówi, że zestrojenie wydarzeń wydaje się przypadkowe; i że one same pozornie są niepowiązane. Z perspektywy wieczności nigdy nie były i nie będą (nie są) to przypadki. To „powolny i niezawodny postęp galaktyk w przestrzeni i osobowości w czasie do celów wieczności”.

To, co człowiek nazywa opatrznością, zbyt często jest wytworem jego własnej wyobraźni, przypadkowym zestawieniem wypadków losowych. Natomiast w skończonej domenie egzystencji wszechświata istnieje rzeczywista i wyłaniająca się opatrzność, prawdziwa i aktualizująca się korelacja energii przestrzeni, ruchów czasu, myśli intelektu, ideałów charakteru, pragnień natur duchowych oraz celowych, wolicjonalnych działań rozwijających się osobowości. Wydarzenia domen materialnych znajdują swą ostateczną, skończoną integrację we wzajemnie złączonych obecnościach Najwyższego i Ostatecznego.

118:10.7 (1305.2)

Wątpię

Ludzki punkt widzenia jest ograniczony — brak nam perspektywy i dalekosiężnego wglądu w autentyczne znaczenia życiowych wypadków. Nie znamy opatrzności. Ja nie widzę sensu zgadywać. Księga mówi, że stworzeni mogą odkryć opatrzność w takim stopniu, w jakim dostrzegają cel rozwijających się wszechświatów. Oceń sam, jak dobrze ten cel znamy.

Nie rozumiemy świata; ba nawet samych siebie. Naturę i biologię nazywamy okrutnymi; z tym że są obojętne na nasze dobro, dopiero się godzimy. Ewolucja działa jednak na naszą korzyść. Coraz lepiej pojmujemy, co wokoło się dzieje, skuteczniej to kontrolujemy; a i duchowość (chociażby dzięki naukom Księgi Urantii) postępuje. Pioruny i choroby coraz rzadziej są opatrznością. Człowiek tym lepiej dostrzega rzeczywistą opatrzność, im wyżej sięga od tego, co materialne w stronę tego, co duchowe. My uparcie chcemy odwrotnie.

Zamiast zabobonnego poczucia wyższości potrzeba nam wiary oraz pokory. Bo chcielibyśmy wiedzieć; wszystko. Przy poszukiwaniu odpowiedzi ignorujemy jednak własne ograniczenia. Ustaliliśmy, że wszystko jest w naszym zasięgu; a jeżeli nie było, to tylko kiedyś. Tym sposobem piękna twórcza ciekawość zostaje zatruta hamującą rozwój pychą. Mamy tak od zawsze i nie tylko nieuchwytna religia staje się jej ofiarą (nauka działa na swoją szkodę tymi samymi metodami). Być może to słuszna i jedyna ewolucyjna droga. Faktem pozostaje jednak, że kiedy uznamy, że coś wiemy — a robimy to chętnie — trudno nam potem zmienić zdanie. Organizacje religijne i sekty, takie jak Kościół katolicki, są tego najlepszym przykładem. Ktoś, jakoś, kiedyś uznał, że wie, włożył następnie tę wiedzę w boże usta i teraz, choćby przeczyły temu najważniejsze przesłanki i niepodważalne fakty, nijak nie potrafią się z tego wycofać. Dowiedzieliśmy się, że opatrzność wspomaga i realizuje boski plan. Niemniej strukturę tego wsparcia (jak i zresztą sam plan) wymyśliliśmy już wedle własnego, ograniczonego widzimisię.

Jezus mądrze uczył o opatrzności. Ja jednak oddam głos Niebiańskiemu Radcy: „Istota mojej klasy potrafi dostrzec ostateczną harmonię oraz odkryć dalekosiężną i dogłębną koordynację w rutynowych sprawach administracji wszechświata. Wiele z tego, co śmiertelnemu umysłowi wydaje się chaotyczne i przypadkowe, w moim rozumieniu jawi się jako uporządkowane i konstruktywne. Jednak we wszechświatach dzieje się bardzo dużo rzeczy, których w pełni nie rozumiem. Od dawna się uczę i jestem mniej więcej obeznany z rozpoznawalnymi siłami, energiami, umysłami, morontiami, duchami i osobowościami wszechświatów lokalnych i superwszechświatów. Mam ogólne pojęcie, jak te czynniki i osobowości funkcjonują i dobrze jest mi znana działalność inteligentnych istot duchowych przydzielonych do wielkiego wszechświata. Pomimo mojej wiedzy o wszechświatowych zjawiskach, wciąż staję w obliczu reakcji kosmicznych, których nie mogę w pełni pojąć. Ciągle napotykam pozornie przypadkowe sprzężenia wzajemnie powiązanych sił, energii, intelektów i duchów, czego nie potrafię zadowalająco wyjaśnić”.

Bez czasu i przestrzeni

W bezczasowej rzeczywistości nie powinno być takiego pojęcia jak zrobić. Tam wszystko dzieje się jednocześnie — jest. I chociaż nie potrafię sobie tego wyobrazić, wnioskuję, że Bóg nie musi działać, aby jego plan się udał. On już się udał. Opatrzność to okoliczności, które do tego doprowadzają (doprowadziły?). Dlatego Bóg nie ustala ludzkiego przeznaczenia ani nie martwi się, czy zrobisz, co powinieneś. On wie, co zrobisz; bo zna swoje dzieci. Kiedy czas nie istnieje, już to zrobiłeś. Kiedy ograniczy się do czasu i przestrzeni, potrafi (w każdym teraz) przewidzieć, co zrobisz. Czy pozbawia nas tym sposobem wolnej woli? Możny Posłaniec podpowiada tak: „Dojrzała i dalekowzroczna istota ludzka może z dużą dokładnością przewidzieć decyzję jakiegoś młodszego bliźniego, ale ta wiedza uprzednia nie zabiera niczego z wolności i autentyczności samej decyzji”.

Nurt

I chociaż Bóg „wielokrotnie wsuwał swą Ojcowską dłoń opatrznościowej interwencji w bieg spraw ludzkich”, nie on fałszuje religię. Jakże dziecinne są zarzuty, o kradzież wolności, kiedy oskarżony jest tym, który nie dość, że zarzucającemu dał samą możliwość zrobienia czegoś, by tę wolę wyrazić to potem pozwolił robić mu, co zechce.

Opatrzność nie przypieczętuje ludzkiego przeznaczenia bez jego zgody. Chociaż ją bezbłędnie przewiduje, Bóg nie wyznacza przyszłości jednostek ani wszechświatów; wyznaczył przyszłość w ogóle — z naszą pomocą. Bo zawsze mamy wybór. Nurt nas nie porwie. To my, w każdym teraz możemy zechcieć poruszać się z nim i tym samym go wspierać, by pozostać częścią tej przeszłości. I wierzyć. Bóg nie potrzebuje manipulować rzeczywistością, gdy ta odbiega od jego zamysłu. Sam jest rzeczywistością; i to jest jego zamysł. Wie wszystko. Co z tą wiedzą robi? Nic? Opatrzność, pozornie niespodziewane zrządzenia losu, czuwa, by plan boski się ziścił. Tak jak ma to miejsce w wieczności.

Aby uświadomić sobie opatrzność w czasie, człowiek musi zrealizować swoje zadanie osiągnięcia doskonałości. Ale nawet teraz człowiek może mieć przedsmak opatrzności w jej wiecznych znaczeniach, kiedy rozważa tę wszechświatową okoliczność, że wszystkie rzeczy, czy są dobre czy złe, pracują razem dla zaawansowania rozpoznających Boga śmiertelników, kiedy szukają Ojca wszystkich.

118:10.18 (1306.7)]
Powiązanie materiały