O Księdze Urantii

O

Księga Urantii powstała jako rezultat wieloletnich prac tzw. Komisji kontaktu, prowadzonych pod przewodnictwem dr. Williama S. Sadlera. Opublikowana po raz pierwszy w 1955 r. w Stanach Zjednoczonych, dzisiaj dostępna jest niemal na całym świecie. Polski przekład autorstwa Małgorzaty i Przemysława Jaworskich od 2006 r. można czytać on-line. W 2010 r. ukazało się pierwsze wydanie książkowe.

Przekazy Księgi Urantii dotykają obszarów filozofii, kosmologii, nauki i zagadnień społecznych, ale ich rdzeniem pozostaje religia. Rozumiana nie jako system wierzeń i praktyk, lecz jako osobista relacja człowieka z Bogiem. Chociaż wybrzmiewają tonem niezachwianej pewności, treści Księgi nie pozują na jedyną prawdę. Nie znajdziesz tam patetycznych obietnic ani apokaliptycznych gróźb, którymi kapłani zwykle dyscyplinują wiernych — raczej religijną wolność i poczucie sprawczości. Księga Urantii ma służyćposzerzeniu świadomości kosmicznej i wzbogaceniu duchowej percepcji człowieka”.

Język, jakim posługują się autorzy Księgi, jest stosunkowo prosty. Chociaż nawiązują do znanych religijnych tekstów, w szczególności do Biblii, odcinają się od języka liturgicznego — formę Przekazów dostosowano do współczesnej mowy. Księga Urantii nie udaje, że wie wszystko. Odsłania tyle, ile człowiek jest w stanie przyjąć, pozostawiając przestrzeń dla poszukiwań. Nie czyni jej to jednak łatwą w odbiorze. Wykracza przecież poza granice materializmu. Dlatego pewne fragmenty mogą wydawać się abstrakcyjne lub brzmieć zbyt śmiało. Także jej ogólny wydźwięk — choć spójny i świeży — może u niektórych wzbudzić niechęć.

Jako dzieło o wyraźnym religijnym charakterze, Księga Urantii stoi na trudnej pozycji. Okoliczności, w jakich odbierano Przekazy, owiane są tajemnicą, a wyrywkowe relacje o niecodziennych snach czy materializacjach muszą budzić nutę sceptycyzmu. U mnie wzbudziły. Tak niejasne kulisy powstania Księgi zniechęcą uparcie niewierzących. W końcu to kolejna religijna książka, jakich wiele. Z drugiej strony przesłanie, które niesie, marginalizuje wagę dogmatów i sakramentów. Redefiniując religię, odbiera władzę organizacjom religijnym, a zrzeszonych pozbawia ułudy wyższości. Nie przekona więc tych najgorliwiej wierzących. Księga Urantii nie jest wygodna dla skrajnych postaw — nie żeruje na fanatyzmie ani nie zwalnia z osobistego duchowego wysiłku. Najwięcej odnajdą w niej ci, którzy nie boją się kwestionować własnych przekonań.

Księga Urantii jest „najświeższym zobrazowaniem prawdy dla śmiertelników Urantii”. Nie odcina się przy tym od istniejących wierzeń, ale je oczyszcza i konsoliduje. Wynosi religię ponad skostniałe tradycje — pozwala doświadczać i błądzić — i akcentuje jej partnerską relację z nauką. Dla wielu Księga Urantii pozostanie ciekawostką. Dla innych tworem wyłącznie szkodliwym, czy to społecznie, czy religijnie. A jednak niektórzy już dzisiaj znajdują w niej echo własnych, szczerych doświadczeń duchowych; inni odnajdą je dopiero jutro.