Nie lubisz prawdy

N

Wolisz, kiedy cię okłamują, ba, ty wręcz wymagasz, by mydlono ci oczy. Oczywiście generalizuję, w ogólnym rozrachunku ważne jest jednak, aby to, czego się dowiadujesz, nie było prawdą.

Każdy z nas dobrze wie, czego mu trzeba. Gdzieś tam, jakoś, kiedyś wszyscy z pewnością to poczuliśmy. To taki stan, kiedy nic co złe nie może mnie nawet dotknąć; gdy mam wszystko, co ważne. Kiedy jest po prostu dobrze; zwyczajnie i bez fajerwerków. Moment niewzruszonego wiem.

Chcemy tego więcej. Ty, a niniejszy tekst kieruję do kobiet, wolisz upośledzony ekwiwalent tej błogości. Upośledzony, bo uzyskany z nieprawdy. Kto kłamie? Po co? Nieistotne. Ważne, żeby pozwolono ci pozostać w zmyślonej, baśniowej bańce. Ciebie zresztą oszukano już na początku. Po to, abyś tak jak teraz, chciała wierzyć w kolejne kłamstwa.

Co, jeśli to, co nadaje ci sens — uczucia, emocje, co jeżeli to wszystko, co sprawia, że czujesz się we właściwym miejscu, zostało zrodzone na fałszu?

Mówi się, że mężczyźni niewieścieją. Stają się lękliwi, słabi i bez charakteru. Zgadza się — ponosimy konsekwencje swoich kłamstw. Facet jednak prędzej czy później odkryje, że wymaga się od niego, aby wciskał kity. Jak zareaguje to już odrębna kwestia, jednak w końcu, przy jakiejś okazji dotrze do niego, że oszukuje, bo ty tego chcesz. Tobie zaś, przypadkiem, ten fakt gdzieś najprawdopodobniej umknie. A nawet jeśli nie, po co oswajać się z prawdą, kiedy można łechtać bajką? Więc sama domagasz się kolejnych kłamstw; więcej i więcej.

Naucz się prawdy

Rozsądny, dorosły człowiek nie bywa na tyle okrutny, żeby kilkulatkom powiedzieć coś innego niż „Jesteś śliczną dziewczynką lub jakieś „Jesteś taka mądra”; to zrozumiale. Jednak będąc nastolatką, wolisz usłyszeć, że z taką urodą powinnaś zostać modelką albo piosenkarką, niż że jesteś raczej przeciętna i powinnaś ruszyć głową, jeśli mierzysz wyżej niż osiedlowy sklep rybny.

Chłopak musi się nagimnastykować, żebyś zwróciła na niego uwagę. Przecież to, że lubi resoraki i niszczyć słuch thrash metalem nijak się ma się do „Top Model” i Comy. O czym niby miałabyś z nim rozmawiać? Odbite od kalki romantyczne komedie? On je uwielbia (tak samo, jak ty — cóż za przypadek!); no i powinien stamtąd podkraść kilka pomysłów specjalnie dla ciebie. Sałatka zamiast żeberek? No przecież. Sam powiedział, że skoro nie je psów, to czemu miałby jadać krówki; widelcem nie tyknie. Najlepsza wolna sobota tylko w galerii handlowej; z tobą. Koszykówka jest nudna, a kumple nic nie rozumieją. Zresztą przy tobie to zgraja nudziarzy. Gry na kompie są dla dzieci i w życiu by cię nie okłamał; nie zrobiłby tego. Ma przecież świadomość, że w kolejce czekają tacy, co znają tę właściwą prawdę; taki niewinny szczegół.

Powyższy przykład to skrajność, jasne; ale zgadnij, kto jest najładniejszą dziewczyną z całej waszej paczki? Od razu zwrócił na ciebie uwagę. Ona? Nie podoba mu się; w życiu. Tylko ciebie chce i nigdy by nawet nie zerknął na inną. À propos — porno jest dla lamusów-przegrywów-onanistów. Ty jesteś wszystkim, czego mu trzeba; ty, jako całość. I nic więcej nie musisz.

Seks? Oczywiście z tobą najlepszy; każdy i zawsze. Jasno ustaliłaś granice, a on lubi wszystko i tylko to, co ty. Postara się grzecznie, więc czasem dostanie. Jest taki zabawny i miły. Obiecał, że będzie cię wspierał nieważne co (i z kim) zrobisz. Zasłużył na ciebie tymi wszystkimi słodkimi rzeczami, które mówi; nie jest jak ci inni. Zawsze jest z tobą szczery — to fundament waszej wyjątkowej relacji.

Myślisz, że to jest właśnie ten moment? Czujesz? Chcesz usłyszeć „kocham cię”? Chcesz mieć pewność, że to jest właśnie to? Chcesz się w końcu dowiedzieć co mężczyzna, któremu zaplanowałaś przyszłość, naprawdę czuje? Powie ci. Potem też, że tak jak ty marzył o kocie; kredycie; ślubie w romantycznej kapliczce i weselu na 200 (najbliższych) osób. Kupi wam domek w spokojnej okolicy, żeby dzieci miały blisko do przedszkola. Będzie się o ciebie troszczył, zwiedzicie świat, który staje przed wami otworem. Obiecał.

Szybko wykluczysz z kręgu znajomych ludzi cierpiących na prawdomówność. Przyjaciółka musi być zawsze po twojej stronie. Od tego są przyjaciele, prawda? Cóż z tego, że zachowujesz się jak idiotka — przyjaciel ma wspierać i cię kryć, a nie oceniać czy, o zgrozo, doradzać. Nieważne co myśli. Ma mówić to, co chcesz usłyszeć. Zresztą, czy rzeczywiście można jej ufać?

W pracy kombinacje ludzi w różnych grupach tworzą prawdy żyjące własnym życiem. Wybieraj właściwe; te, które pasują. Prawdziwe. Filtruj ludzi. Przy tobie nie może być miejsca na pewien rodzaj człowieka. Wymagaj i żądaj.

Nie jesteś bezbronna. Fochy, wyrzuty, szlaban na seks; zemsta, arogancja, plotka. Przeczytasz w kolorowych pismach i pokażą ci w telewizji, jaka masz być; to, czego szczerze pragniesz, jest głupie i złe. O tym nawet nie myśl. Łap szczęście. Zasługujesz na nie samą swoją obecnością.

Jesteś wyjątkowa; jedyna. Na świecie, dla niego i wśród nich. Wszyscy tak mówią, bo każdy to musi wiedzieć. Nie jesteś jak tamte pustaki; łasa na nieszczere pochlebstwa i tanie komplementy. Po prostu lubisz, gdy obcy ludzie z netu doceniają twoją kobiecość i głębię. Tinder służy ci za źródło danych do eksperymentu społecznego, który prowadzisz; Snapchat do wymiany poglądów z ludźmi z całego świata. Na swoich profilach społecznościowych nie akceptujesz kłamliwego hejtu; ty o każdej porze dnia i nocy wyglądasz pięknie (taka się obudziłaś!), zawsze masz rację, nigdy nie zdarza ci się palnąć głupoty, a te roznegliżowane foty to sztuka, a nie lep na desperatów. Nie jesteś taka. Masz mnóstwo przyjaciół. Kochacie się jak wielka rodzina. To coś o wiele większego, gdyż możecie być wobec siebie totalnie szczerzy. Oni u ciebie na Facebooku, ty u nich na Instagramie. Jedna wielka szczęśliwa familia. Tak dobrze znasz charaktery tych ludzi, ich słabości i mocne strony, a w horoskopie wyczytałaś (zgodnie z prawdą), że jesteś wnikliwą osobą. Powinnaś zostać psychologiem!

Znasz prawdę

Naprawdę jesteś zdziwiona, gdy książę z colgate smilem okazuje się szczerbatym stajennym? Że jakoś tak wyszło i większość tego, co macie to łgarstwa? Ledwo go poznajesz; nie jest człowiekiem, którego pokochałaś. A ta, pożal się Boże, przyjaciółka? Tego po niej się nie spodziewałaś? Kłamliwy chuj. Kłamliwa kurwa.

Faktycznie wierzysz czarusiom, co to powiedzą wszystko, byleby dostać mglistą nadzieję na seks? Skoro ty jesteś obłudna wobec nędznych netowych psiapsiółek, dlaczego myślisz, że one szczerze cię podziwiają?

Utknięcie w ułudnej rzeczywistości musi być bardzo męczące. Dobrze ci żyć w świecie gdzie prawdę uznajesz za fałsz? Gdzie musisz wciąż zapominać, nie zauważać i wiecznie udawać, że nic takiego nie miało miejsca. Gdzie przyjaźń to dwulicowy kalkulator lajków i hajsów, korzyści i strat; gdzie związki mają tak różne oblicza — to codziennie mdlące i tamto cukierkowo odgrywane na pokaz; gdzie zdrowy tryb życia to zdjęcie sałatki, BigMac i paw w kiblu; gdzie udajesz uśmiech, żeby pokazać innym, kim wcale nie jesteś i na zawołanie się smucisz, by samą siebie oszukać, że komuś na tobie prawdziwie zależy. Gdzie kłamiesz, nawet chwaląc się sobą. Bo nie masz trudnego charakteru, jesteś po prostu samolubna; nie jesteś wredna, jeśli już to niewychowana; nie jesteś też chamska, lecz zwyczajnie wulgarna; co najwyżej przestraszona i agresywna, na pewno nie pewna siebie. Wóda nie jest odwagą, koks to nie intymność, mefedron nie uszczęśliwia. Jakkolwiek tego nie ubarwisz, zgrabna nózia to fart, nie talent.

Nabierają cię. A ty żebrzesz o jeszcze i zmyślasz sobie jak oni.

O czyim szczęściu myślisz w pierwszej kolejności? Jesteś lepsza od innych? Jak wielkie znaczenie mają dla ciebie pieniądze? Komu zawdzięczasz to, kim jesteś? Jak wiele osób naprawdę cię unieszczęśliwiło? A ty, zrobiłaś (robisz) komuś krzywdę? Szanujesz siebie? Jesteś wyrachowana? Brzydzisz się kłamstwem?
Mam wiele pytań…

Znasz na nie odpowiedzi, ale prawdy być może nie przyjmiesz nigdy.