Ludzie

L

Księga Urantii stawia sprawę jasno: Nie jesteśmy w kosmosie sami. Wręcz przeciwnie — we wszechświecie roi się od zróżnicowanego życia. I chociaż te rozważania są religijne, nie mam na myśli duchów ani aniołów. Na orbitujących wokół Wyspy Raj planetach wielkiego wszechświata kwitnie życie ludzkie. Takie jak na Ziemi.

Religia rzadko idzie w parze z naukowym paradygmatem. Bo trzeba uwierzyć. Najpierw, że w ogóle można żyć na innych planetach; i że nie muszą być, jak Ziemia. Potem, że biologia obcych nie jest jak nasza. Jeżeli pozwolimy sobie zwątpić w fakty, wędrówka wśród gwiazd z Księgą Urantii będzie fascynującym przedsmakiem.

Tacy sami

Życie ewolucyjne może rozwijać się w naprawdę różnych, czasem absurdalnych warunkach planetarnych. O różnicach w ciele — ze względu na fizyczne przystosowanie — już było. Bo różnimy się od obcych. I tak jak podpowiada intuicja — chociażby wzrostem (który zależy od grawitacji planety), ale co powiesz na to, że ludzie z innych światów mogą żyć np. pod wodą. Inni mogą latać. Nawet atmosfera jako taka nie jest nam niezbędna, bo istnieje typ inteligentnych istot ewolucyjnych, które nie oddychają wcale.

Różnice są dosadne. Adaptacja życia jest elastyczna i nie pomyślałbym, że ewolucja poprowadzi je w takie miejsca. Kiedy jednak oddalimy perspektywę, wszyscy posiadający wolę śmiertelnicy okażą się podobni. W swej esencji tacy sami. Mówimy przecież o religii. Niereligijne — fizyczne dostosowania, nawet drastyczne, nie wpływają na jakość życia duchowego; umysł wszędzie funkcjonuje tak samo, a zasady egzystencji po śmierci ciała są niemal identyczne.

Nie bez powodu obcych z innych planet Księga Urantii mianuje ludźmi. Wszyscy mamy zwierzęce pochodzenie i duchowe przeznaczenie. Bez względu na początkowe rozbieżności, wznosimy się ku Bogu i stajemy się mu podobni. I właśnie to czyni człowiekiem. Wszędzie.

Kosmos między nami

Obserwując kosmos, szukamy planet, na których może rozwinąć się (albo przetrwać) życie, podobne do naszego. Tylko takie odkrycia budzą ekscytację. Przeczuwamy jednak, że obce cywilizacje będą inne. I tak jest w istocie.

Księga Urantii zaznacza, że klasy pochodzących od zwierząt śmiertelników rozpatrywać można z wielu perspektyw i nie sposób odnotować wszystkie. My zresztą nie mamy materiału porównawczego, by móc wszystkie dzielące nas różnice zrozumieć.

Poznajemy 7 odmiennych fizycznych typów życia:

  • Typy atmosferyczne;
  • Typy środowiskowe;
  • Typy grawitacyjne;
  • Typy temperaturowe;
  • Typy elektryczne;
  • Typy energetyczne.
  • Typy nienazwane.

Nas Księga Urantii dzieli na:

  • Istoty śmiertelne rozróżnianie według dostosowania do środowiska planetarnego;
  • Istoty śmiertelne rozróżnianie według rodzajów mózgu;
  • Istoty śmiertelne rozróżnianie według planetarnych epok;
  • Istoty śmiertelne rozróżnianie według wrażliwości duchowej;
  • Istoty śmiertelne rozróżnianie według pokrewieństwa istot stworzonych;
  • Istoty śmiertelne rozróżnianie według zespolenia z Dostrajaczem;
  • Istoty śmiertelne rozróżnianie według metod opuszczania planety.

Dostosowanie do środowiska planetarnego

Rozważając adaptację życia do warunków planetarnych, Księga Urantii wyodrębnia 3 podstawowe grupy istot śmiertelnych.

W grupie normalnego dostosowania klasyfikuje śmiertelników ewoluujących zgodnie z ogólnymi, standardowymi wzorcami życia. To najliczniejsza grupa. Taki rodzaj życia pojawia się na planetach, które oferują optymalne warunki środowiskowe. Normalne dostosowanie wpisuje się więc w pewne znane i przewidywalne ramy.

Kosmos mnoży jednak wiele światów. I kiedy tylko niektóre warunki są w normach, Nosiciele Życia przekształcają biologiczny mechanizm, który zaszczepią. A potem na niego wpływają. Tworzą ciało, aby przetrwało planetarne ekstrema i prowadzą jego ewolucję, aż stanie się podwaliną dla duszy. Nawet w skrajnie niesprzyjających warunkach. Zalicza się tu np. wspomnianych już śmiertelników nieoddychających. To najmniej liczna grupa. Grupa radykalnego (bądź ekstremalnego) dostosowania.

A kosmos wciąż mnoży światy. I skoro takie wymagające ekstremalnych dostosowań życia, to też takie, których warunki są idealne; gdzie warunki są nie tylko optymalne, ale i u szczytu swych norm. Wtedy znów do pracy ruszają Nosiciele Życia. Na tak przyjaznych planetach mogą próbować wytworzyć nowe, wykraczające poza wzorce, nieznane jeszcze odmiany życia. Tak powstaje grupa życia eksperymentalnego. Z wyselekcjonowanych planet gotowych ugościć życie (wszak nie każda się do tego nada), idealne środowisko zapewnia mniej więcej jedna na dziesięć. Stąd też ich nazwa — planety dziesiętne. Ziemia jest jedną z nich.

Rodzaje mózgu

Wszyscy dzielimy boską rzeczywistość; nie tylko na Ziemi. W niej i dzięki niej możemy być ludźmi. Z obcymi duchowo jesteśmy rodzeństwem, racja; umysły mamy pokrewne i współtworzymy razem. Cóż z tego skoro nas i tak najbardziej ciekawi ich wygląd…

Niestety tej ciekawości Księga Urantii nie zaspokaja. Możemy jednak puścić wodze fantazji, bo dowiadujemy się, że jedyną fizyczną w pełni wspólną cechą śmiertelników jest mózg i system nerwowy. Wydaje się więc, że budowa ciała nie ma wielu ograniczeń (aczkolwiek wszyscy posiadający wolę śmiertelnicy są wyprostowanymi zwierzętami dwunożnymi). Mózgi za to mamy wszyscy. Nie oznacza to wcale, że jednakowe.

Na zaludnionych planetach pojawiają się 3 podstawowe systemy mechanizmów mózgowych: typ jednomózgowy, typ dwumózgowy i typ trójmózgowy. Jako że należymy do grupy istot dwumózgowych, możemy domniemać, że mowa o półkulach mózgowych. Różnice nie dotyczą jednak samej anatomii.

Rasizm mózgowy

Niezależnie od strukturalnych czy chemicznych różnic układu nerwowego, umysły ewolucyjnych istot z wolną wolą funkcjonują praktycznie tak samo. Wznosimy się na równych prawach i niezależnie od rodzaju mózgu wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku. Typ mózgu nie wpływa na podział ze względu na wrażliwość duchową ani na obdarzanie Dostrajaczami Myśli (ani na inne obszary służby duchowej); nie pozostaje jednak bez znaczenia.

Liczba półkul wyznacza tempo rozwoju i wpływa na osiągnięcia planetarne tak stworzonych istot. Osiągnięcia gatunków jednomózgowych, są przez to ograniczone w porównaniu z dwu i trójmózgowymi. Z kolei bardziej rozwinięte cywilizacje trójmózgowe mogłyby naszą „zawstydzić”. W pewnych obszarach, jak w postępie intelektualnym czy wynalazczości, śmiertelnicy dwumózgowi mogą trójmózgowym dorównać, aczkolwiek w „wyższej kontroli umysłowej” czy w „rozwoju intelektualnej i duchowej wzajemności” zawsze będziemy gorsi. Z trójmózgowymi gospodarzami Dostrajacze Myśli nawiązują lepszy kontakt. Rodzaj mózgu wpływa na czułość zmysłów — gatunki trójmózgowe mogą widzieć i słyszeć więcej. Zakładam, że dystans dzielący istoty trójmózgowe i jednomózgowe jest jeszcze większy. Istoty dwumózgowe, w porównaniu z jednomózgowymi, mają lepszą wyobraźnię i silniejsze skłonności filozoficzne, ale też do ryzyka; są za to mniej etyczne i słabiej uduchowione niż trójmózgowe. Należy jednak pamiętać, jak działa ewolucja. Przy takich porównaniach, ogromne znaczenia ma wiek cywilizacji. Prymitywna istota trójmózgowa na pewno nie dorówna rozwiniętej jednomózgowej.

Dzięki dwupółkulowemu typowi kory mózgowej Urantian możecie nieco zrozumieć, przez analogię, mózg typu jednodzielnego. Trzeci mózg klas trójdzielnych najlepiej można zrozumieć jako rozwinięcie waszej niższej, albo rudymentarnej formy mózgu, który kształtuje się do tego punktu, kiedy działa głównie jako kontroler funkcji fizycznych, pozostawiając dwa wyższe mózgi wyższym funkcjom: jeden dla działań intelektualnych a drugi dla funkcji duchowego kopiowania, dokonywanych przez Dostrajacza Myśli.

49:5.14 (566.2)

Planetarne epoki

Postęp potrzebuje czasu, a ewolucja się nie zatrzymuje. Logika słusznie zatem podpowiada, że ludzie będą się różnić w zależności od tego, z jak rozwiniętych cywilizacji pochodzą. Tu mamy przynajmniej punkt odniesienia, bo i u nas współczesnego człowieka i jego dawnych przodków dzieli ewolucyjna przepaść. Nie daj się jednak zwieść. Chociaż mamy rozbuchane poczucie wagi własnych osiągnięć i wiedzy, a zachodnia cywilizacja uważa, że osiągnęła ewolucyjny szczyt, z kosmicznej perspektywy nasz gatunek ledwo raczkuje.

Wśród bilionów planet nie ma drugiej, która rozwijałaby się tak samo. Wszystkie jednak, epoka za epoką, podążają w podobnie zdefiniowanych, przewidywalnych kierunkach, a ich władający wolą lokatorzy dzielą to samo przeznaczenie.
Mając na uwadze cywilizacyjną dojrzałość śmiertelnych mieszkańców wszechświata, Księga Urantii proponuje dwa siedmioetapowe podziały:

  • Ze względu na misje zstępujących Boskich Synów i tak ustanawiane epoki życia (inaczej systemy sprawiedliwości):
    • Człowiek przed Księciem Planetarnym;
    • Człowiek po Księciu Planetarnym;
    • Człowiek poadamiczny;
    • Człowiek po Synu-Arbitrze;
    • Człowiek po Synu obdarzającym;
    • Człowiek po Nauczycielu-Synu;
    • Era światłości i życia.
  • Ze względu na status ewolucyjny samego człowieka, tzw. epoki rozwojowe:
    • Epoka pożywienia;
    • Epoka bezpieczeństwa;
    • Epoka komfortu materialnego;
    • Dążenie do wiedzy i mądrości;
    • Epoka filozofii i braterstwa;
    • Epoka dążeń duchowych;
    • Epoka światłości i życia.

Wrażliwość duchowa

Wprawdzie rzeczywistość ducha jest uniwersalna, więc bosko sprawiedliwie dostępna, nie chłoniemy jej tak samo. Tempo indywidualnego rozwoju duchowego nie jest bez znaczenia, mowa tu jednak o anatomicznych predyspozycjach poznawczych całych gatunków ludzkich.

W odniesieniu do wrażliwości duchowej istnieją 3 grupy projektów umysłu. Tutaj, tak jak w przypadku mózgu, różnicę robią anatomiczne przystosowania biologicznego mechanizmu. Przydział zależy od funkcjonowania pewnych gruczołów regulujących chemię organizmu. Gatunki śmiertelne mogą mieć jeden (12% ogółu), dwa (51% ogółu) lub trzy (23% ogółu) takie gruczoły. Melchizedek z Jerusemskiej Szkoły Administracji Planetarnej porównuje je do przysadki mózgowej; twierdzi przy tym, że na Ziemi mamy po dwa tego typu gruczoły (czyżby przysadka i szyszynka?).

Jak widać, hormony rzeczywiście potrafią wpłynąć na stan ducha. Im więcej omawianych gruczołów, tym gatunek ma silniejsze inklinacje duchowe i lepszą wyobraźnię (ciekaw jestem sztuki trójgruczołowego artysty). To fascynujące, jak dusza za pośrednictwem fizycznego mechanizmu i chemicznego tłumacza to, co materialne wznosi na poziom ducha. Rzecz jasna i te zróżnicowania zanikają po śmierci ciała.

Pokrewieństwo istot stworzonych

Po pierwszym, pobieżnym zapoznaniu się z Księgą Urantii, najmocniej zapada w pamięć administracyjna struktura wielkiego wszechświata. Hierarchiczny system i władza. Biurokracja ktoś powiedział. Nie o biurokrację jednak chodzi, a o drogę do Raju. To na niej w znacznej mierze skupia się Księga i jej nieodzowne są te właśnie podziały.

Dowiadujemy się jednak, że zamieszkałe planety nie są grupowane wyłącznie pionowo — w systemy, wszechświaty lokalne itd. — na czym Przekazy najczęściej bazują. Organizowane są także w poziomie, zgodnie z ich „typami” czy „seriami”. Pozioma administracja skupia się na przedsięwzięciach, które są w jakimś sensie spójne, ale postępują niezależnie na różnych planetach (zakładam, że mowa tu np. o planetach dziesiętnych). Ów specyficzny rodzaj pokrewieństwa może dotyczyć tych, którzy w ten rozwój się jakoś angażują. I co ciekawe, nie tylko ludzi. Bo wspólne zadania czynią nas braćmi także w pionie. Dlatego z ludzkimi, w ten sposób spokrewnione mogą być również klasy nadludzkie.

Zespolenie z Dostrajaczem

Bóg jest źródłem śmiertelnego życia; wszechświatowe prawa, które zarządził, zapewniają, że będzie się rozwijać. Jednak wyłącznie jego osobista obecność daje nadzieję, że to życie przetrwa materialną śmierć i stanie się na jego podobieństwo wieczne.

Bóg jest najdalej, bo na końcu drogi do domu; poprzez służbę Dostrajaczy Myśli jest też najbliżej, bo wspiera nas osobiście i od początku. Utożsamianie się z zamieszkującym każdego człowieka Dostrajaczem gwarantuje realizację ludzkiego przeznaczania i wielu spotka najwyższy zaszczyt — zespolenie z Dostrajaczem Myśli — wieczne zjednoczenie z samym Bogiem; jednak nie wszystkich.

Jako ludzie mamy niemal identyczne początki. Zarówno jako całe gatunki planetarne, jak i jednostki. Mamy też ten sam cel. Wszystko pomiędzy i w każdym wypadku jest wyjątkowe i niepowtarzalne. Nie wydarzy się jednak bez relacji z Bogiem. Pewnie dlatego droga jest kluczowym czynnikiem, jaki bierze się pod uwagę, klasyfikując istoty śmiertelne. Podział ze względu na charakter związku z Dostrajaczem jest tym najważniejszym.

We wszechświatach czasu i przestrzeni rozróżnia się 3 typy śmiertelników:

  • Śmiertelnicy przejściowego albo empirycznego pobytu Dostrajacza;
  • Śmiertelnicy niezespalający się z Dostrajaczem;
  • Śmiertelnicy z potencjałem zespolenia z Dostrajaczem.

Śmiertelnicy przejściowego albo empirycznego pobytu Dostrajacza

Tę grupę tworzą pierwsze, a więc najbardziej prymitywne istoty ludzkie — mieszkańcy planet w ich wczesnych stadiach rozwoju (z wyłączeniem zaawansowanych śmiertelników niezespalających się z Dostrajaczem).

Musimy pamiętać, że we wczesnych epokach życia obdarzenia Dostrajaczami Myśli nie są powszechne. Większość takich dopiero co ludzi musi zapracować na ten przywilej. Dostrajacze towarzyszą im przez całe ich (krótkie…) życie, wspierają ich rozwój, ale z jakichś powodów nie budują z nimi wiecznej wspólnoty. Ci bardziej rozwinięci zyskują szansę na życie wieczne, jednak ze swoimi Dostrajaczami się nie zespalają. Ta grupa najczęściej przyjmuje Dostrajacze na ich pierwszych misjach (Księga Urantii nazywa je „dziewiczymi”) — tym sposobem śmiertelnik i Bóg wspólnie uczą się życia.

Przejściowa służba Dostrajaczy Myśli niesie dwie korzyści: Z jednej strony Dostrajacze, poznając z bliska ewolucyjny intelekt śmiertelników, zdobywają rzeczywiste doświadczenie — taka praktyka jest bezcenna w ich późniejszych kontaktach z lepiej rozwiniętymi jednostkami z innych światów (wielce prawdopodobne, że twój Dostrajacz Myśli wspiera się takim właśnie doświadczeniem). Z drugiej śmiertelnicy, goszcząc te Boskie Duchy, przygotowują się do ewentualnego zespolenia z Duchem.

Z punktu widzenia ewoluującego świata, status taki jest kwestią czasu. Kiedy planetarny gatunek dojrzewa, najpierw obdarzenia Dostrajaczami są coraz częstsze, a potem i szansa na zespolenie się zwiększa. Nasi przodkowie należeli do tej właśnie grupy. Obecnie (od mniej więcej dwóch tysięcy lat), Dostrajacze Myśli Wszechświatowego Ojca przybywają na Ziemię do (prawie) wszystkich ludzi; w tej klasyfikacji i ty i ja należymy do grupy trzeciej.

Śmiertelnicy niezespalający się z Dostrajaczem

Nazwa grupy mówi za siebie. O ile ludzie z poprzedniej grupy nie zespalają się z Dostrajaczami Myśli ze względu na swój wczesny status ewolucyjny, do tej przypisani zostają ci, którzy z Boskimi Duchami nie zespalają się wcale — niezależnie od planetarnej epoki. Zakwalifikowani tu śmiertelnicy mają Dostrajacze (w początkowych epokach równie często dziewicze), a te służą im tak samo, jak pozostałym grupom, niemniej nigdy nie dochodzi do zespolenia. Służba Synów Boga czy seraficzna na światach bez zespalania także się nie różni.

W przypadku pierwszej grupy umiem gdybać, dlaczego nie dochodzi do zespolenia. Być może na tak wczesnych etapach ewolucji ludziom wciąż zbyt blisko do zwierząt; być może nieoświecony intelekt nie przetrwałby procedury zespolenia; być może prymitywne umysły niedostatecznie reagują na szóstego i siódmego ducha przybocznego; być może dzięki temu stanowią najlepszą arenę treningową dla dziewiczych Dostrajaczy. W tym wypadku nawet objawiający te informacje Możny Posłaniec nie wiedział, dlaczego akurat ten rodzaj istot nie może się z Dostrajaczami Myśli zespalać. W jednym z Przekazów mówi: „Niektórzy z nas skłonni są wierzyć, że gdy Nosiciele Życia usiłują opracować istoty przystosowane do życia w nietypowym środowisku planetarnym, stają przed koniecznością dokonania tak radykalnych modyfikacji we wszechświatowym planie stwarzania inteligentnych istot z wolą, że stają się one z natury niezdolne do trwałego zjednoczenia z Dostrajaczami. Często zadawaliśmy sobie pytanie: Czy to zamierzona, czy niezamierzona część planu wznoszenia się? Nie znaleźliśmy jednak odpowiedzi”. (Fakt, że wiele gatunków istot nieoddychających należy do tej grupy, może takie przypuszczenia potwierdzać).

Śmiertelnicy z potencjałem zespolenia z Dostrajaczem

W naszym wszechświecie lokalnym to najliczniejsza grupa — prawie 90% mieszkańców Nebadonu może zespolić się z zamieszkującym ich Boskim Duchem (liczba ta nie jest jednak regułą).

Księga Urantii nie wyjawia kryteriów kwalifikacji do grup; nie wiemy, gdzie przebiega granica między nimi. Możemy wnioskować, że z jednej strony to decyzja samych Dostrajaczy (zakładając, że są ochotnikami), z drugiej, że takie przejście powinno być płynne. Co ciekawe Andon i Fonta — pierwsi ludzie na Ziemi — ze swoimi Dostrajaczami się zespolili.

(Nawet kilkoro dzieci Andona i Fonty zespoliło się z Dostrajaczami. Musiano więc ich, mimo najwcześniejszego statusu ewolucyjnego, od razu uszeregować w trzeciej grupie. Większość ich potomstwa, jak to u ówczesnych ludzi, należało do grupy pierwszej, jako kandydaci do zespolenia z Duchem).

Metody opuszczania planety

Materialne życie jednostek ludzkich zawsze ma takie same początki — poczęcie i narodziny. Istnieje jednak wiele sposobów, aby je zakończyć. Nie chodzi jednak o długość życia, kiedy odruchowo myślimy o naturalnej, bądź przedwczesnej śmierci; ani o sam rodzaj śmierci, kiedy mamy na myśli choroby czy morderstwo lub samobójstwo. Wszystko to, to tylko jeden sposób na zakończenie życia w ciele; jedyny nam znany. Księga Urantii mówi jednak, że metod opuszczania planety jest wiele (możemy się jednak domyślać, że będzie to np. transponowanie). I to stanowi ostatni w tym zestawieniu podział istot śmiertelnych.

Z prochu

Wymienione tutaj, to niejedyne przykłady wspólnych cech śmiertelników wielkiego wszechświata, jakie znajdziemy w Przekazach Urantii. Zebrałem jednak te, które mają wspólny mianownik. Wciąż jesteśmy przecież ludźmi; z krwi i kości. I choć Księga Urantii klasyfikuje nas ze względu na jeszcze inne atrybuty, tamte dotyczą życia pozagrobowego. A to temat na kiedy indziej.

PS Tamci

To nowa skala kosmicznej etyki i tolerancji. Baliśmy się sąsiadującego ludu, boimy się innych ras i wyznań. Baliśmy się przeciwnej płci, boimy się tych, co burzą światopogląd. Jeżeli myślimy o obcych z kosmosu to głównie po to, żeby się ich bać. Błędnie pielęgnowane poczucie przynależności tylko wzmaga ten, tłumiony nietolerancją, strach. A strach rodzi agresję… Jak poradzimy sobie z rozszerzającym się (wszech)światem?