Język Księgi Urantii

J

Język, jakim posługuje się Księga Urantii, jest stosunkowo prosty. Nie uświadczysz tam skomplikowanych metafor, czy duchowej poezji, tak powszechnej w religijnych tekstach; brak tam groteskowego patosu, nienamacalnie grzmiących ostrzeżeń czy finezyjnych gróźb. Autorzy Przekazów posługują się współczesnym słownictwem, unikając zwrotów, które wyszły z użytku. Większa część Księgi jest łatwo przyswajalna; tym bardziej że stanowi samodzielną pozycję, więc słabe (albo i żadne) rozeznanie w innych religijnych publikacjach czy dogmatach nie wpływa na jej odbiór. Ta jakby poradnikowa, sucha forma sprawia, że Przekazy są bardziej przystępne, a co najważniejsze — ogranicza pole do ich frywolnych (nad)interpretacji. Może jednak zniechęcić tych amatorów duchowości, którzy oczekują języka liturgicznego.

Kompromisy

Oczywiście nie zawsze jest tak kolorowo. Powtarzam to w swoich wpisach jak mantrę — niezależnie od poglądów i stosunku do wiary w Boga musimy mieć świadomość, że nasz punkt widzenia jest ograniczony. Każda istota wyższa musi wiedzieć więcej niż my. Czy z racji swojego statusu (jeżeli została od razu tak stworzona), czy z powodu naszych limitów intelektualnych (mimo wielu prób nauczania np. szympansów, pewnych ich barier nie przeskoczymy), ale także z powodów ewolucyjnych (jeżeli „mądrość przychodzi z wiekiem”, to istoty czy organizmy lepiej od nas rozwinięte prawdopodobnie miały na to więcej czasu). Niezależnie od przyczyn, naiwnymi wydają się oczekiwania, że anioły czy inni kosmici (jak zwał tak zwał), którzy do nas przychodzą, przyszli lub dopiero przyjdą, będą nam intelektualnie równi.

Autorzy Księgi Urantii nie ukrywają tych różnic. Przy czym nie wyczułem przejawów wywyższania się. Prędzej troskę i coś w rodzaju sympatii dla młodszego rodzeństwa, aczkolwiek treści Przekazów muszą być i momentami „kompromisową symbolizacją, dokonaną z punktu widzenia śmiertelnika”.

W naszych staraniach, zmierzających do poszerzenia świadomości kosmicznej i wzbogacenia percepcji duchowej człowieka, niezmiernie trudno jest przedstawić rozszerzone pojęcia i zaawansowaną prawdę, kiedy ograniczeni jesteśmy do zawężonego języka danego świata. Jednak nasze powiernictwo skłania nas do czynienia wszelkich wysiłków, aby przekazać nasze znaczenia przy użyciu symboli słownych języka angielskiego. Zostaliśmy poinstruowani, że tylko wtedy mamy wprowadzać nowe określenia, kiedy pojęcie, które ma być przedstawione, nie posiada angielskiego odpowiednika, którego można by użyć do wyrażenia tego, nowego pojęcia, częściowo, czy nawet z większym lub mniejszym wypaczeniem znaczenia.

0:0.2 (1.2)

Powyższy Przekaz, w kontekście niniejszego opracowania, jest niezwykle ważny. Komisja Istot Niebiańskich przed przystąpieniem do objawień Księgi została pouczona, aby nawet kosztem ryzyka ich wypaczenia, posługiwano się językiem, który jest nam znany. Co więcej, charakteryzując Boga i wszechświat, o których mamy przecież mgliste pojęcie, nakazano im korzystać z najbardziej zbliżonych, ludzkich definicji tego, co przez nas niepojęte. Uznano, iż idee, które powstały w umyśle człowieka będą dla nas łatwiejsze do przyswojenia; więc zarazem bardziej przydatne. Takie podejście wydaje się zasadne nawet na podstawie naszych doświadczeń. Globtroterzy nie oczekują, że prymitywne australijskie plemiona będą władać językiem kraju, z którego przyjechali; tym bardziej że będą zaznajomione z zaawansowaną technologią. Z drugiej strony odizolowani od cywilizacji aborygeni wydają się nie zdawać sobie sprawy, że ktoś inny może porozumiewać się i żyć inaczej niż oni. To również wygląda znajomo — ci, którzy wiedzą więcej, próbują delikatnie zejść w dół; ci z dołu, często nawet nie dopuszczają do siebie świadomości, że może być inaczej, niż sobie umyślili. Niezależnie od położenia geograficznego, zawsze wydaje nam się, że wiemy już wszystko.

Podczas redagowania następnych prezentacji, obrazujących charakter Ojca Wszechświatowego oraz naturę jego rajskich towarzyszy, wraz z próbą opisania doskonałego wszechświata centralnego i okrążających go siedmiu superwszechświatów, kierujemy się zaleceniami władców superwszechświata, mówiącymi, że w trakcie wszystkich naszych prób objawienia prawdy i koordynacji istotnej wiedzy, powinniśmy dawać pierwszeństwo najwyższym istniejącym ideom ludzkim, odnoszącym się do omawianych tematów. Do czystego objawienia możemy uciekać się tylko wtedy, gdy przedstawiana idea nie posiada uprzedniego, właściwego wyrażenia, dokonanego przez umysł ludzki.

0:12.11 (16.8)

Powiem to nieco dosadniej: Istoty, które znają i obserwują nas od pierwszego przejawu życia na planecie, dla których czas i przestrzeń nie muszą być ograniczeniem, osobowości, które znają granice kosmosu, a ten nie ma dla nich wielu tajemnic, otrzymały zadanie, aby przekazać ludziom prawdę o Bogu i wszechświecie. Ludziom, którzy zgadują, skąd się wzięli, którzy czasem twierdzą, że Ziemia jest płaska i gdzieniegdzie wciąż mieszkają w domach zbudowanych z własnych odchodów; nam, którzy ledwo odwiedziliśmy swojego najbliższego satelitę. A przecież nie znamy jeszcze wielu tajemnic skrywanych na Ziemi…

Wygląda na to, że objawiaczom powierzono nader trudne zadanie. Tym zabawniej wyglądają wojenki wierzących z ateistami, w których jedni utrzymują, że Bóg przekazał już wszystkie ważne informacje zacofanym przodkom tysiące lat temu, gdy drudzy domagają się od niego całego pakietu informacji o wszystkim i naraz. Cofnijmy się w czasie zaledwie o kilkaset lat i powiedzmy tym pierwszym, że kapłan nie ma władzy nad piorunami, a tym drugim, że możemy błyskawicznie skomunikować się z drugim człowiekiem przebywającym w odległym zakątku planety (która nie jest centrum wszystkiego, co istnieje!).

Zawężone możliwości śmiertelnego umysłu bardzo nam komplikują wszelkie nasze wysiłki, zmierzające do poszerzenia i uduchowienia ludzkiego zrozumienia Boga. Wykonywanie przydzielonego nam zadania ogromnie również utrudniają ograniczenia językowe i ubóstwo materiału, który można wykorzystać do celów ilustracji czy porównania, kiedy próbujemy zobrazować Boskie wartości i przedstawić duchowe znaczenia skończonemu, śmiertelnemu umysłowi człowieka. Wszelkie nasze wysiłki, zmierzające do poszerzenia ludzkiego pojmowania Boga, byłyby nieomal daremne, gdyby nie fakt, że ludzki umysł jest zamieszkały przez nadanego mu Dostrajacza, pochodzącego od Ojca Wszechświatowego i przepojony jest Duchem Prawdy, pochodzącym od Syna Stwórcy. Polegając zatem na istnieniu w sercu człowieka tych Boskich duchów, mogących mu pomóc poszerzyć ideę Boga, z radością podejmuję się wykonania powierzonego mi zadania – dalszego zobrazowania umysłowi ludzkiemu natury Boga.

2:0.3 (33.3)

Definicje

Przedmowa Księgi Urantii to próba usystematyzowania i zdefiniowania pojęć, które mogą ułatwić zrozumienie Przekazów. Zakładam, że zadanie to powierzono komuś aż nadto kompetentnemu. Mimo to nawet po wielokrotnej lekturze znaczne jej fragmenty są dla mnie nieodgadnione. W przyszłości pewnie pokuszę się o subiektywne analizy niektórych zawartych tam definicji, niemniej dla mnie ta część Księgi jest najtrudniejsza. Dalsze rozdziały także definiują (chociaż w mniejszym zakresie) wykorzystywaną nomenklaturę, więc i tam momentami wydaje się to jedynie zlepkiem niepasujących do siebie słów. Niby znaczenie każdego z osobna jest w miarę jasne, ale ułożone w szyku tworzą zawiłą kombinację. Niektóre zdania są wielokrotnie złożone, a przez to bardzo długie; doczytując do końca, można zapomnieć ich początek. Co rusz łapię się na tym, że po którymś z kolei przecinku, po prostu się wyłączam i resztę czytam zupełnie bezmyślnie. Pod tym względem język Przekazów bywa bardzo trudny. Zabetonowany malkontent może go nazwać bełkotem; być może tym jeszcze jest. Na pewno w pewnym stopniu wpływa też na to, nie zawsze udany polski przekład Księgi.

Absolutny kosmos nie ma konceptualnych ograniczeń; zdefiniować rozciągłość i naturę tej pierwotnej rzeczywistości oznacza nałożyć uwarunkowania na nieskończoność i pomniejszyć czystą koncepcję wieczności. Idea nieskończonego-wiecznego, wiecznego-nieskończonego, jest nie uwarunkowana w swej rozciągłości i absolutna w fakcie. Nie istnieje taki język w przeszłości, teraźniejszości czy przyszłości Urantii, którym można by odpowiednio wyrazić rzeczywistości nieskończoności czy nieskończoności rzeczywistości. Człowiek, istota skończona w nieskończonym kosmosie, musi zadowalać się wypaczonymi odbiciami i pomniejszonymi koncepcjami tej, bez limitu, nieograniczonej, nigdy nie zaczętej, nigdy nie kończącej się egzystencji, której zrozumienie naprawdę przekracza jego możliwości.

115:3.1 (1261.5)

Definiowanie dotyczy nie tylko takich nienamacalnych abstrakcji jak „wieczność” lub „energia”, ale także np. charakterystyk wszelakich istot zamieszkujących wielki wszechświat. Jak przybliżyć nazwy klas niematerialnych istot, które odnoszą się do wykonywanych przez nie zadań i kiedy te zadania są dla nas niewyobrażalne, bo niepodobne do niczego co znamy? Pamiętajmy, że Komisja nie powinna wprowadzać nowych, arbitralnych słów, które nie miałyby dla nas znaczenia. Wybierano więc nazwy, które są dla człowieka jasne, a jednocześnie w jakimś sensie odzwierciedlają oryginał. Wyobraź sobie czytelniku, że masz wyjaśnić szympansowi bonobo (albo kilkuletniemu dziecku) kim w korporacji jest „kierownik obszaru sprzedaży” czy inny „młodszy asystent ds. logistyki”, tak aby te nazwy były dla niego zrozumiałe. Chociaż i tak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że intelektualna odległość, o jaką wyprzedzamy szympansy, to milimetr w porównaniu z latami świetlnymi, które dzielą nas od wysokich, duchowych osobowości.

Bezsilność

Próbuję sobie wyobrazić, jak mogłyby wyglądać moje próby wytłumaczenia czegoś umysłowi, który z powodu stricte naturalnych ograniczeń, niektórych kwestii po prostu nie jest w stanie ogarnąć. A powinien.

To trochę jak z dziećmi. Takie porównanie jest chyba najbardziej trafne, bo tak jak my dzieciom, tak istoty duchowe nam próbują przekazać zrozumiałym językiem to, co w tej chwili przekracza wyobraźnię; my, tak jak dzieci także się dopiero (i wciąż) uczymy. Jestem przekonany, że autorzy Księgi Urantii i tak zrobili o niebo lepszą robotę niż my, kiedy próbujemy przedszkolakowi wyjaśnić, że Azorka boli, kiedy się mu wpycha palec w oko. Wielu z nas aż nazbyt dobrze wie, jak mogą potoczyć się dyskusje z dziećmi; szczególnie kiedy staramy się klarownie wyłożyć coś rzeczywiście istotnego. Wymaga to wiele samozaparcia i cierpliwości, a i tak nieraz bezsilnie zdamy sobie sprawę, że to walka z wiatrakami. Istoty pracujące nad Przekazami Urantii musiały się czuć bardzo podobnie. Wielokrotnie werbalizują trudności, jakie przysparza im przekazanie nam tak zaawansowanych prawd.

Problemy te mogą wynikać z naszych ograniczeń:

Szczerze mówiąc, wieczność jest niemożliwa do zrozumienia dla skończonego, czasowego umysłu. Po prostu nie możecie jej pojąć, nie możecie jej zrozumieć. Ja też nie mogę sobie w pełni jej uzmysłowić, a gdybym nawet mógł, przekazanie mojej idei umysłowi ludzkiemu byłoby niemożliwe. Tym niemniej zrobiłem, co mogłem, ażeby przedstawić co nieco z naszego punktu widzenia, przekazać wam coś z naszego zrozumienia rzeczy wiecznych. Próbuję pomóc wam skrystalizować wasze myśli na tych wartościach, które mają nieskończoną naturę i wieczne znaczenie.

32:5.6 (365.2)

Ale też (w pewnym sensie) z ograniczeń objawiających:

Oratorstwo świata ducha jest jedną z bardziej wyszukanych przyjemności, jakie czekają na was, którzy słyszeliście tylko uproszczone i pełne potknięć oracje na Urantii. Istnieje muzyczna harmonia i eufonia ekspresji w oracjach Salvingtonu i Edentii, tak niesłychanie inspirujących. Owe płonące idee są jak klejnoty piękna w diademach chwały. Ale ja nie potrafię! Nie potrafię przekazać ludzkiemu umysłowi rozmiaru i głębi tych rzeczywistości z innego świata!

44:4.8 (503.8)

Mogą być następstwem naszej natury:

Mówimy o „pierwszej” myśli Boga i nawiązujemy do nieprawdopodobnego czasu początków Wiecznego Syna, aby dotrzeć do kanałów myślowych intelektu ludzkiego. Takie wypaczenia językowe stanowią nasze najlepsze wysiłki nawiązania kontaktu-kompromisu z umysłami istot śmiertelnych, związanych czasem. W sensie kolejności wydarzeń, Ojciec Wszechświatowy nigdy nie mógł mieć pierwszej myśli, jak również Wieczny Syn nigdy nie mógł mieć początku. Zostałem jednak poinstruowany, żeby ograniczonym czasem umysłom śmiertelników obrazować rzeczywistości wieczności takimi właśnie symbolami myślowymi i żeby określać zależności wieczności w takich, czasowych koncepcjach kolejności zdarzeń.

6:0.2 (73.2)

Ich źródeł można też doszukiwać się w samym języku:

Naprawdę trudno jest znaleźć odpowiednie słowa w języku angielskim, którymi można by określić i za pomocą których opisać zróżnicowane poziomy siły i energii – fizycznej, umysłowej i duchowej. W narracjach tych w ogóle nie da się stosować waszych, ogólnie przyjętych, definicji siły, energii i mocy. Ubóstwo języka jest tak wielkie, że musimy używać tych terminów w wielorakich znaczeniach. Na przykład, w tym przekazie słowo energia używane jest dla oznaczenia wszystkich stadiów i form ruchu, akcji i potencjału, podczas gdy siła jest używana do określenia pregrawitacyjnych stadiów energii a moc do stadiów postgrawitacyjnych.

42:2.1 (469.1)

Mogą być spowodowane brakiem materiału porównawczego:

Na tych światach studiów i zadań praktycznych, wznoszący się pielgrzymi będą wprowadzani w liczne, nowe zakresy działalności. Nie zabroniono nam objawiania tych nowych zajęć, trudnych do wyobrażenia, ale wątpimy czy potrafimy zobrazować takie przedsięwzięcia materialnemu umysłowi istot śmiertelnych. Brakuje nam słów, aby przekazać sens tych niebiańskich funkcji a nie istnieją analogiczne, ludzkie działania, których można by użyć jako ilustracji takich nowych rodzajów zajęć wznoszących się śmiertelników, kiedy przechodzą szkolenie na tych czterdziestu dziewięciu światach. I dużo jeszcze innych zajęć, nie będących częścią porządku wznoszenia się, skoncentrowanych jest na światach Vorondadeków, na orbicie Salvingtonu.

35:7.3 (391.6)

Mimo to zupełnie jak czasami my w dyskusjach z dziećmi, objawiający w swoim zadaniu dzielnie walczą:

Wątpię jednak, czy będę potrafił przekazać materialnemu umysłowi istotę pracy niebiańskich twórców. Zmuszany jestem nieustannie wypaczać myśl i zniekształcać język, żeby przedstawić śmiertelnemu umysłowi rzeczywistości spraw morontialnych i zjawisk bliskich duchowym. Nie potraficie sprecyzować waszymi myślami znaczeń, wartości i związków tych częściowo duchowych funkcji, a również wasz język nie jest odpowiedni do ich przekazania. I dalej próbuję oświecić umysł ludzki odnośnie tych rzeczywistości, zdając sobie dobrze sprawę z tego, że nie mogę osiągnąć pełnego sukcesu w takim zadaniu.

44:0.20 (499.1)

Cytaty

[Kiedy my, pośredni, po raz pierwszy przygotowaliśmy streszczenie nauk Jezusa z Urmii, wynikło nieporozumienie pomiędzy serafinami Kościołów a serafinami postępu odnośnie sensu włączenia tych nauk do Objawienia dla Urantii. Warunki panujące w dwudziestym wieku, zarówno w religii jak i w rządach ludzkich, są tak odmienne od tych, jakie panowały w czasach Jezusa, że było doprawdy trudno zaadaptować nauczanie Mistrza w Urmii do problemów królestwa Bożego i królestw ludzkich, tak, jak te światowe instytucje funkcjonują w wieku dwudziestym. Nigdy nie potrafiliśmy sformułować takiego wyrażenia nauk Mistrza, które byłoby możliwe do przyjęcia przez obie grupy serafinów z rządu planetarnego. W końcu Melchizedek, przewodniczący komisji objawieniowej, wyznaczył komisję złożoną z trzech członków naszej grupy, aby przygotowali naszą opinię w sprawie nauk Mistrza w Urmii, dostosowaną do religii i politycznych warunków Urantii dwudziestego wieku. A zatem, nasza trójka pośrednich wtórnych dokonała adaptacji nauk Jezusa, przedstawiając ponownie jego wypowiedzi, tak, jakby odnosiły się do warunków świata współczesnego; a teraz przedstawiamy te oświadczenia, jak wyglądają one po zredagowaniu ich przez Melchizedeka, przewodniczącego komisji objawieniowej].

134:3.8 (1486.3)

Czwarta część (76 z 196 Przekazów) Księgi Urantii poświęcona jest siódmemu obdarzeniu, jakiego na Ziemi dokonał władca naszego wszechświata lokalnego — Michał z Nebadonu, gdy żył w ciele śmiertelnego człowieka jako Jezus z Nazaretu.

Musimy mieć świadomość, że oprócz warunków społecznych i politycznych, również sposób porozumiewania się ówczesnych ludzi był zupełnie różny od tego, co znamy współcześnie. Dosłowne zapisy rozmów odbytych 2000 lat temu na pewno znacząco wpłynęłyby na formę Księgi. Z jakichś względów (zakładam, że chodziło o dostępność i spójność Księgi), cytowane słowa Jezusa oraz jego towarzyszy, przełożono na aktualną frazeologię. Mamy więc raczej do czynienia z parafrazowaniem tego, o czym rozmawiali, a nie z dosłownymi cytatami (religijni puryści mają kolejny powód, by kręcić nosem). Podkreślano to niejednokrotnie. Jako wyjaśnienie ogólnie:

(W tej narracji o indywidualnej pracy Jezusa z jego współbraćmi śmiertelnikami, w czasie podróży śródziemnomorskiej, będziemy zgodnie z naszym pozwoleniem swobodnie tłumaczyć jego słowa na nowoczesną frazeologię, jaka istnieje na Urantii w momencie tej prezentacji).

130:1.4 (1428.4)

Także jako dopiski, np.:

W tym właśnie dniu po raz pierwszy usłyszeliśmy doniosłą prawdę, która wyrażona we współczesnej terminologii, znaczyłaby: „Wola jest tym przejawem ludzkiego umysłu, który umożliwia subiektywnej świadomości wyrazić się obiektywnie i doświadczyć fenomenu dążenia do stawania się podobną Bogu”. I oznacza to również, że każda refleksyjnie myśląca i duchowo ukierunkowana istota ludzka może stać się twórczą.

130:2.10 (1431.5)

Wcześnie rano, w poniedziałek, Rodan zaczął serię dziesięciu przemówień, adresowanych do Nataniela i Tomasza oraz do grupy blisko dwu tuzinów wierzących, którzy przypadkiem przebywali w Magedanie. Rozmowy te, skondensowane, połączone i ponownie przedstawione w nowoczesnej frazeologii, poddają pod rozwagę następujące myśli:

160:1.1 (1772.2)

Zmienna prawda

W tym miejscu zasadnym jest wspomnieć o języku i formie innych, szczególnie starych religijnych ksiąg. Czemu są takie, a nie inne? Odpowiedź jest banalna — bo są stare. Można się spierać o to, czy ich autorzy rzeczywiści zostali natchnieni przez Boga (tak samo każdemu wolno odrzucić Księgę Urantii jako boskie objawienie), czy to jedynie ich wymysły. Oczywiste jednak jest, że ich styl i poziom był, więc jest wciąż, adekwatny do rozwoju intelektualnego człowieka tamtych czasów. Obraz Boga na przestrzeni lat (wieków) się zmienia, bo zmieniamy się my. Dla ateistów to dowód na hipokryzję osób religijnych. Wolą nie zauważać, że nawet desperackie wygibasy organizacji religijnych nie są w stanie zahamować rozwoju intelektualnego wiernych. Bo to nie Bóg jest zmienny; to my ewoluujemy. Z czasem rozumiemy coraz więcej, więc dostajemy (także z Księgą Urantii) tyle, na ile jesteśmy w danym momencie gotowi. I nie jako ja czy ty, a jako my — ludzkość. Bo ten dany „moment” to pojęcie względne zależne od punktu siedzenia. Tyczy się to rodzaju oraz ilości informacji, ale także formy, w jakiej są przekazywane. „[…] poniżej punktu, w którym dociera się do Ojca Wszechświatowego, żadne objawienie nigdy nie będzie kompletne. Wszystkie inne niebiańskie posługi również są tylko częściowe, przemijające i praktycznie dostosowane do lokalnych warunków czasu i przestrzeni”. Księga Urantii jako całość, podobnie jak inne religijne pisma, pewnie też kiedyś przestanie być aktualna, a jej forma może zostanie uznana za staroświecką. Nie zmieni to faktu, że mają ten sam cel — przybliżyć człowiekowi Boga (niezależnie od tego, jak bardzo jego obraz wypaczymy).

Z tego powodu, że wasz świat w zasadzie nie zna swego pochodzenia, nawet swych materialnych początków, wydaje się rozsądne przeszkolić was od czasu do czasu w kosmologii. I zawsze z tego powodu powstają w przyszłości problemy. Prawa dawania objawienia znacznie nas ograniczają, gdyż zakazują udzielania wiedzy przedwcześnie albo wiedzy nie wypracowanej przez człowieka. Przeznaczeniem jakiejkolwiek kosmologii, przedstawionej jako część religii objawionej, jest stać się przestarzałą w bardzo krótkim czasie. Dlatego też przyszli badacze takiego objawienia będą się kusić, aby odrzucić jakikolwiek element autentycznej prawdy religijnej, jaką może ono zawierać, ponieważ odkryją błędy w części przedstawionych w nim i związanych z nim kosmologii.

101:4.1 (1109.2)

Wygadani

Nasze języki ewoluują razem z nami. Faktem jest także, że ludzki sposób porozumiewania się jest bardziej złożony i precyzyjny niż jakikolwiek inny nam znany. Można więc założyć, że wraz z szeroko pojętym postępem, równolegle rozwija się sposób komunikacji. Dlatego tak dziwią mnie ci, którzy twierdzą, że wszystko już powiedziano; tak samo ci, którzy uważają, że już dzisiaj wszystko jest w naszym zasięgu. Gdy iść torem, jaki wskazuje logika, to jeżeli istnieją bardziej rozwinięte formy życia, jednocześnie jest wielce prawdopodobne, że ich sposób komunikowania się będzie bardziej zaawansowany; a co za tym idzie, dla nas niezrozumiały.

Tak też utrzymują zapisy Księgi Urantii — języki wszechświata są bardziej złożone niż mowa światów takich jak Ziemia. W wymowie: „W języku Nebadonu potrafimy, w półgodzinnym przemówieniu, zawrzeć treść całego życia śmiertelnika z Urantii”, w zapisach: „Nasze tempo redukcji myśli do formy stałego zapisu może zostać tak przyspieszone przez zdolnych rejestratorów, że ekwiwalent ponad pół miliona słów czy symboli myślowych można zarejestrować w minucie czasu Urantii”, w odczytach: „[…] dzięki tej metodzie mogę zdobyć więcej wiedzy w ciągu godziny waszego czasu, niż wy możecie nabyć, zgłębiając zwykły język pisany przez sto lat”.

Wielu z nas (szczególnie ateiści wiodą tutaj prym) chciałoby, aby Bóg w końcu — jak przystało na Boga — przyszedł i powiedział, a potem pokazał nam wszystko. Oczekujemy, że Bóg nagle zmieni zdanie i zamiast pozwolić nam, tak jak do tej pory, rozwijać się swoim tempem, po prostu to wszystko wyłoży na tacy. Jak my niemowlakowi szczegóły i równania teorii strun. Bo kiedy przykucnie, aby z nami trochę pogaworzyć i tak mu nie wierzymy.

Religia stoi ponad nauką, sztuką, filozofią, etyką i moralnością, ale nie jest od nich niezależna. Są one wszystkie trwale połączone w ludzkim doświadczeniu, osobistym i społecznym. Religia jest najwyższym doświadczeniem śmiertelnej natury ludzkiej, ale ograniczony język sprawia, że nigdy nie będzie możliwe adekwatne opisanie przez teologię prawdziwego doświadczenia religijnego.

196:3.28 (2096.4)

Rób co chcesz

Z religijnego punktu widzenia język Księgi Urantii również jest specyficzny. Popularne święte księgi aż kipią od nakazów, zakazów i jednoznacznych wskazówek dotyczących aktywności, którymi można (trzeba) przypodobać się Bogu. Każdy, kto chociaż minimalnie otarł się o którąś z najbardziej znanych religii, doskonale wie, o czym mówię. Misterne interpretacje zawartych tam słów idealnie wpisują się w taki typ przekazu. Masz robić, co każą, albo pożałujesz; tak powiedział Bóg.

Przekazy Urantii są odporne na tego typu zabiegi. Nie znajdziesz tam konkretnych odpowiedzi ani instrukcji. Język Księgi Urantii jest w tym obszarze bardzo stonowany. Z jednej strony powiedziano tam chyba wszystko, co istotne, z drugiej jednak nie dowiesz się niczego praktycznego. Części prawd nie da się nam przekazać, części nie zrozumiemy; aczkolwiek ten najważniejszy przekaz nigdy nie pojawia się wprost. Interpretacja tych przesłań musi być indywidualna. To cecha prawdziwej religii.

PS Perspektywa

Studiując Księgę Urantii, należy również na uwadze mieć różnorakie skale oraz perspektywę, z jakiej wszechświat obserwują wyższe istoty. Dotyczy to przede wszystkim wszelkich niedoprecyzowanych wielkości.

Kilkakrotnie spotkałem się z Przekazami, w których czas trwania życia ludzkiego nazywany jest „krótkim”; i te stwierdzenia nie tyczyły się przedwcześnie zmarłych dzieci.

Czy kilkudniowe życie motyla my nazwalibyśmy długim? Gdy spróbujemy postawić się na miejscu istot długowiecznych, to pytanie nabierze nieco więcej sensu.

Nie powiemy, że motyle żyją długo, gdyż w porównaniu do przeciętnego ludzkiego życia te parę dni to prawie nic. Dla nadmaterialnych istot nasze życie w ciele jest krótkie z tych samych powodów. Nie dość, że mogą istnieć od setek tysięcy lat, to w większości przypadków są także nieśmiertelne, a co za tym idzie, nie oczekują swojego końca tak jak my śmierci. Trudno kilkadziesiąt lat nazwać inaczej, kiedy samemu ma się kilkaset tysięcy lat przeszłości oraz nieskończoną przyszłość w perspektywie.

Takich niedoprecyzowanych wielkości pojawia się w Księdze Urantii więcej. Może to być przytoczone „długo” lub „krótko”; może to być też „dużo” i „mało” albo „daleko” i „blisko”. Te abstrakcyjne pojęcia nie muszą i najczęściej nie oznaczają tego, co my — czytelnicy, odruchowo sobie wyobrażamy.

Kiedy nawiązujemy do jakiegoś wydarzenia, określając, że zaszło milion czy dwa miliony lat temu, chcemy umiejscowić to zdarzenie taką właśnie ilość lat wstecz, od wczesnych dekad dwudziestego wieku ery chrześcijańskiej. Dlatego będziemy obrazować te odległe w czasie wydarzenia jako występujące w równych odstępach tysięcy, milionów i miliardów lat.

57:0.2 (651.2)

Tu wspomniano o sporych, dla nas, rzędach wielkości, ale w Przekazach mowa jest także o wydarzeniach, które miały miejsce np. 100 lat temu. Owe „lat temu” odnosi się zawsze do „wczesnych dekad wieku ery chrześcijańskiej” — momentu objawień. Gdy czytamy Księgę dzisiaj, historie, które opisano, że wydarzyły się te przykładowe 100 lat temu, faktycznie działy się przecież już prawie 200 lat temu. Czas ma tu największe znaczenie, bo może odbijać się na innych danych. Np.: O naszym systemie lokalnym — Satanii, napisano, że składa się z 619 zamieszkałych planet. Nie wiem, jak bardzo to prawdopodobne, aczkolwiek od czasu objawienia Księgi Urantii w systemie mogły zajść jakieś zmiany i takich planet obecnie jest już np. 620. Tego typu rozbieżności mogą dotyczyć składów osobowych lub ilościowych opisanych grup istot, pozycji przemieszczających się w przestrzeni obiektów i wielu innych rzeczy. Nie zakładam, że przez te niecałe 100 lat nastąpiły jakieś dramatyczne zmiany, które dezaktualizują przekazane nam informacje; sugeruję jedynie, że podczas lektury Księgi Urantii warto również takie szczegóły mieć na uwadze.