Letniego wieczora 1911 r. do mieszkania państwa Sadlerów zawitała sąsiadka. Niepokoił ją stan zdrowia męża. Niemiarowo oddychał i nie potrafiła go dobudzić. Kobieta wiedziała, że Sadlerowie są lekarzami, zatem odruchowo u nich szukała pomocy.
Śpiący mężczyzna zmieni życie nie tylko najbardziej zaangażowanego w jego przypadek 35-letniego wówczas Williama S. Sadlera, ale również tysięcy innych ludzi; w perspektywie i milionów. W tym moje.
Dr William S. Sadler
Urodzony w 1875 r. w Spencer w stanie Indiana w Stanach Zjednoczonych William S. Sadler był człowiekiem wielu talentów. Jako dziecko uczył się w domu; sporo czytał i już w młodym wieku był sprawnym mówcą. Po tym, jak ojciec Sadlera dołączył do Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego, sam William został ochrzczony w tym obrządku w 1888 r. Jako nastolatek pracował w uzdrowisku jako goniec i pomoc kuchenna. W 1897 r. ukończył koledż (zarówno jego miejsce pierwszej pracy — Battle Creek Sanitarium, jak i szkoła — Battle Creek College, były powiązane z Kościołem Adwentystów Dnia Siódmego) i zaczął nową pracę w charakterze sprzedawcy zdrowej żywności. William Sadler był oddanym i aktywnym adwentystą. Prawdopodobnie w 1895 r. rozpoczął naukę w prywatnej szkole biblijnej, by w 1901 r. zostać wyświęconym na pastora Adwentystów Dnia Siódmego. W 1897 r. poślubił poznaną 4 lata wcześniej pielęgniarkę, Lenę Kellogg.
Sadlerowie już wcześniej interesowali się zdrowiem, jednak to śmierć ich pierwszego dziecka zainspirowała małżeństwo do podjęcia kariery medycznej. W 1901 r. przeprowadzili się do San Francisco, gdzie uczęszczali do szkoły medycznej w Cooper Medical College. William pracował jako „nadzorca pracy młodych ludzi” w kalifornijskim ośrodku konferencyjnym Adwentystów i jako przewodniczący lokalnego Stowarzyszenia Misjonarzy Medycznych. Z żoną prowadzili dom dla chrześcijańskich studentów medycyny. W 1904 r. wrócili na Środkowy Zachód, gdzie dwa lata później zdobyli stopnie lekarzy medycyny. Sadler, podczas pobytu w Wiedniu w 1910 r. uczęszczał na wykłady Zygmunta Freuda. I chociaż nie akceptował wielu jego teorii (np. na temat seksualności czy religii) po powrocie do rodzimych Stanów Zjednoczonych sam stosował psychoanalizę. Od 1912 r. Sadlerowie prowadzili w Chicago wspólną praktykę lekarską. William początkowo skupiał się na chirurgii, a w 1930 r. poszerzył swoją działalność o poradnictwo psychiatryczne i został konsultantem w Columbus Hospital. Sadler zawsze był religijny, jednak kontrowersje narastające wokół rzekomych plagiatów Ellen White, współzałożycielki Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego, skłoniły go w 1910 r. do odejścia (a być może został wydalony) ze wspólnoty.
Dr Sadler przez lata wykładał na studiach podyplomowych wydziału medycznego Uniwersytetu w Chicago. Należał do wielu stowarzyszeń (np. do Amerykańskiego Towarzystwa Postępu Naukowego AAAS, Amerykańskiego Towarzystwa Medycznego AMA, Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego APA, Amerykańskiego Kolegium Chirurgów czy Amerykańskiego Towarzystwa Patologów). Pisał artykuły dla czasopism i jest autorem czterdziestu dwóch książek.
Być może to konflikt z Ellen White (którą kreowano na proroka) przydał mu determinacji, niemniej po opuszczeniu Kościoła Adwentystów Sadler mocno zaangażował się w walkę z zyskującymi na popularności zjawiskami paranormalnymi. W tym obszarze regularnie współpracował z iluzjonistą Howardem Thurstonem. W wydanej w 1929 r. pracy „Psoty umysłu” („The Mind at Mischief”), opierając się na szerokim materiale badawczym, stwierdził, że każde medium, które miał okazję zbadać, było albo oszustem, albo osobą otumanioną podświadomą aktywnością umysłu.
Śpiący
Sadlerowie odwiedzili zaniepokojoną sąsiadkę (We wstępie wspomniałem o 1911 r., jednak źródła nie są co do tej daty zgodne. Czasami mowa o 1906 r., innym razem o przedziale pomiędzy 1906 a 1911 r.). Mąż kobiety pozostawał w głębokim śnie. Jego oddech był nieregularny i przechodził w bezdech. Doraźne oględziny nie wskazywały jednak objawów zagrażających życiu mężczyzny. W końcu obudził się sam. Podczas późniejszej wizyty lekarskiej i dokładniejszych badań okazało się, że nic mu nie dolega. Jednak w ciągu następnych miesięcy historia twardego snu powtórzyła się wiele razy.
W międzyczasie Sadlerowie przeprowadzili się do nowego domu. Będący pod obserwacją Williama śpiący pacjent, aby pozostać w pobliżu lekarzy, podążył z małżonką za nimi. Niebawem niepokojący sen się powtórzył. Sadlerowie ponownie byli przy swoim pacjencie. Lena Sadler zauważyła, że śpiący mężczyzna zwilża usta, jakby chciał coś powiedzieć. Ku zaskoczeniu, usłyszawszy pytanie „Jak się czujesz?”, zaczął mówić. Nie był to jednak jego głos.
Psoty umysłu
Z początku przypadek mówiącego przez sen mężczyzny nie wyróżniał się niczym wyjątkowym. Pacjent przejawiał zaburzenia nazwane mediumistycznymi — twierdził, że jest przybyszem z innej planety; później, że tylko pośrednikiem i że przekazuje informacje od bytów określających się mianem istot duchowych. Dr Sadler założył, że źródłem tych rewelacji jest podświadomy umysł mężczyzny i cierpliwie szukał naukowych wyjaśnień zjawiska.
Sadler badał pacjenta psychiatrycznie. Konsultował się z lekarzami innych dziedzin i naukowcami; także ze specjalistami od ujawniania spirytualistycznych sztuczek. Co ciekawe sam śpiący nie przejawiał wielkiego zainteresowania tym, co działo się z nim podczas snu. Ba, większość informacji, jakie zostawiał, było sprzeczne z jego własnymi poglądami. Mimo wieloletnich obserwacji — spędził przy pacjencie około 250 nocnych sesji — Sadlerowi nie udało się postawić jednoznacznej diagnozy. Ani zdemaskować oszusta. Z czasem wykluczył parapsychiczny charakter przypadku, ale nie potrafił go wyjaśnić inaczej. Dlatego coraz bardziej angażował się w jego analizę. A kiedy kolejne badania nie przynosiły sensownych rezultatów, przekształciły się w studia nad uzyskanymi w trakcie materiałami.
Forum
Kiedy byłem w drodze na Uniwersytet w Kansas, gdzie miałem kilka wykładów z psychologii postaci, napisałem w liście do syna, że uważam, iż doktorzy powinni próbować utrzymywać pewne kontakty ze swymi starymi pacjentami. Sugerowałem, aby porozmawiał z matką o możliwości zaproszenia niektórych z naszych starych przyjaciół na godzinę czy dwie, w niedzielne popołudnie, na nieformalną dyskusję i spotkanie towarzyskie.
Po powrocie do Chicago, pewnego niedzielnego poranka dowiedziałem się, że żona zaprosiła grupę starych pacjentów, aby spotkali się w naszym domu o trzeciej po południu. Planowaliśmy prowadzić te niedzielne, popołudniowe spotkania, mniej więcej tak: z początku mieliśmy omawiać jakiś temat zdrowotny — na przykład leczenie pospolitych przeziębień, przyczyny powstawania i leczenie lęków, a potem, po filiżance herbaty, rozpocząć nieformalne dyskusje — pytania i odpowiedzi.
Z biegiem czasu, grupa ta stała się kosmopolitycznym zgromadzeniem, składającym się z profesjonalistów, mężczyzn i kobiet — doktorów, prawników, dentystów, duszpasterzy, nauczycieli — razem z ludźmi ze wszystkich środowisk społecznych — rolników, gospodyń domowych, sekretarek, pracowników biurowych i zwykłych robotników.
Wkrótce zostałem poproszony o wygłoszenie serii wykładów o „Higienie Psychicznej” czy o „Zjawiskach Parapsychicznych”. Na początku mojego pierwszego wykładu powiedziałem: „Oprócz dwóch wyjątków, wszystkie zjawiska parapsychiczne, które badałem, okazały się oszustwami, świadomymi czy podświadomymi. Niektóre były rozmyślnymi oszustwami — inne należały to tych szczególnych przypadków, kiedy ten, komu się zdarzały, był ofiarą zwodzenia swej własnej podświadomości”.
Nie powiedziałem nic ponadto, kiedy ktoś z grupy się odezwał: „Doktorze, jeśli napotkałeś coś, czego nie mogłeś wyjaśnić — to byłoby interesujące — opowiedz o tym coś więcej”.
Poprosiłem dr Lenę, aby przyniosła trochę notatek zrobionych podczas ostatniego „kontaktu” i przeczytałem je grupie. Należy zrozumieć, że w tamtym okresie sprawa ta nie podlegała jeszcze utajnieniu. Przekazy Urantii jeszcze nie zaczęły się pojawiać.
Mniej więcej w tym czasie, grupa ludzi, spotykających się w naszym domu w niedzielne popołudnia, zaczęła być nazywana Forum.
Grupa ta przejawiała tak wielkie zainteresowanie tym przypadkiem, że nigdy już nie mogłem wygłaszać wykładów o zdrowiu, jak to było zaplanowane.
To właśnie wtedy, kiedy te nieformalne dyskusje były prowadzone co tydzień, przyszło dla nas wyzwanie, sugerujące, że jeśli będziemy zadawać poważniejsze pytania, możemy otrzymać wartościowe dla ludzkości informacje.
Historia Ruchu Urantii
Dr Sadler zamierzał zbadać fenomen śpiącego i był w tym wytrwały. Z pięcioma innymi osobami regularnie odwiedzał mężczyznę, rozmawiając z nim, kiedy spał; czy raczej z domniemanymi istotami duchowymi. Rozmowy musiały przebiegać całkiem płynnie, bo przygotował serię pytań, które planował w odpowiednim momencie zadać. Miały być czymś w rodzaju testu. Podczas jednej z nocnych sesji zapytał przemawiającą przez śpiącego istotę: „Jak możesz udowodnić, że jesteś tym, kim twierdzisz, że jesteś”. Usłyszał: „Nie mogę tego udowodnić, ale ty nie możesz udowodnić, że nie jestem. Dostałem jednak zezwolenie, aby odpowiedzieć na czterdzieści sześć z pięćdziesięciu dwóch pytań, które masz w pamięci”. Obecna przy tym żona Sadlera spytała zaskoczona: „Will, przecież nie masz takiej listy z pytaniami, prawda?”. Sadler odparł: „Mam, Lena, i jest ich dokładnie pięćdziesiąt dwa”.
Zgodnie z obietnicą pozaziemska istota odpowiedziała na 46 pytań. Dodała przy tym: „Gdybyście wy, ludzie, zdali sobie sprawę z tego, z jak wysokim duchowym źródłem informacji macie do czynienia, zaprzestalibyście dziecinnych dochodzeń, celem znalezienia oszustwa a zaczęlibyście zadawać ważne pytania, dotyczące natury rzeczywistości i wszechświata”. Miej na uwadze, że od pierwszego kontaktu z przypadkiem minęło już niemal 20 lat.
Sadler przyjął wyzwanie. A Forum idealnie nadawało się do takiego przedsięwzięcia. Poprosił więc członków, żeby zapisali najtrudniejsze pytania, jakie przyjdą im do głowy. Zadecydowali, że najlepsze będą te, wykraczające poza aktualną wiedzę. Wyobraź sobie czytelniku, że możesz zapytać o wszystko, co cię intryguje… Nic więc dziwnego, że na kolejne spotkanie członkowie Forum przynieśli setki takich pytań. Oczywiście nie wszystkie były poważne. Po weryfikacji i usunięciu duplikatów zostało 181 pytań. Pierwsze brzmiało: „Czy istnieje Bóg? Jeśli tak, to jak wygląda?”.
Dr Sadler uzbrojony w serię najtrudniejszych pytań, na jakie było stać Forum, czekał na kolejną sesję ze śpiącym pacjentem. Był rok 1924, więc wciąż miał jeszcze nadzieje, że tak przygotowany wykryje kryjące się za nim oszustwo. Wreszcie, pewnego ranka zadzwonił telefon. „Proszę, przyjdźcie do nas szybko!”, dzwoniła wyraźnie poddenerwowana żona śpiącego pacjenta. „Czy mąż śpi?”, spytał Sadler. „Tak, ale nie o to chodzi” odparła kobieta. Sadlerowie zaciekawieni pośpieszyli do domu śpiącego.
Przekazy Urantii
Na miejscu żona śpiącego pacjenta wręczyła im 500-stronicowy rękopis. Była roztrzęsiona. Obudziła się, a manuskrypt leżał już na biurku. Nie wiedziała, skąd wziął się w ich domu. Nie zauważyła, żeby mąż wstawał w nocy; wątpiła, że byłby w stanie to napisać, nie budząc jej. Wciąż zresztą spał. W trakcie pobieżnego przeglądu zapisanego drobnym drukiem tekstu wydawało się, że zawiera odpowiedzi na pytania przygotowane przez Forum. Sadler był przekonany, że to śpiący jest autorem. Jednak obudzony (tym razem bez problemu) pacjent stanowczo zaprzeczał.
Zmiana sposobu kontaktu zbiła Sadlera z tropu. Wcześniejsza, oswojona procedura, w której śpiący mówił, a Lena Sadler robiła notatki, została zakłócona. Doktor nadal jednak był przekonany, że istnieje racjonalne wyjaśnienie tego, co się stało. Podejrzewał, że rękopis ma swe źródło w podświadomości śpiącego i wyszedł spod jego ręki jako rezultat pisma automatycznego. Grafolodzy (w liczbie mnogiej) wykluczyli jednak mężczyznę (oraz jego żonę) z grona potencjalnych autorów tekstu.
Sadler przyniósł rękopis na spotkanie Forum. Był początek 1925 r. Przekazał członkom, że doczekali się szczegółowych odpowiedzi na ich pytania i przeczytał pierwszy rozdział. Nikt wtedy jeszcze nie zdawał sobie sprawy, że tej zimowej niedzieli, 18 stycznia, odbyło się pierwsze publiczne czytanie Przekazów Urantii.
Pierwszych Przekazów było 57. Sadlerowie otrzymali potem wiadomość, sugerującą, że skoro są już w stanie zadawać inteligentniejsze pytania, osobowości dostarczające Przekazy, mogą to objawienie poszerzyć.
Na kolejnych spotkaniach Forum wypracowało konkretny schemat pracy. Czytano rozdział rękopisu, następnie członkowie przygotowywali do niego pytania. Pytania były klasyfikowane i odrzucano duplikaty; zupełnie jak za pierwszym razem. Objawiający nie wykazywali informacyjnej inicjatywy. Przekazy były reakcją na pytania grupy — nie było pytań, nie było informacji. Metoda pozostała niezmienna przez wiele lat i tym sposobem otrzymaliśmy wszystkie (z kilkoma wyjątkami) 196 Przekazów Księgi Urantii. W trakcie jednak zmieniło się Forum.
Tajemnice
Po pewnym czasie objawiający poinstruowali Sadlerów, aby zmienili zasady przyjmowania członków Forum. Do tej pory w cotygodniowych spotkaniach grupy uczestniczyć mógł w zasadzie każdy. W okolicach września 1925 r. Forum stało się grupą zamkniętą. Każdy członek musiał podpisać zobowiązanie zachowania tajemnicy i od tej pory mogli rozmawiać o sprawach związanych z objawieniem i treścią Przekazów wyłącznie we własnym gronie. Wyznaczono także stałe osoby do kontaktu z objawiającymi. Komisja Kontaktu, bo tak ich nazwano, weryfikowała pytania członków Forum i porównywała przepisaną treść rękopisów z oryginałem. Tylko Komisja znała tożsamość osoby kontaktu i wyłącznie oni widzieli oryginały rękopisów.
Sposoby przekazywania pytań istotom duchowym i pozyskiwania odpowiedzi owiane są tajemnicą. Sadler, wiele lat po rozwiązaniu Forum wyjawił, że Komisja Kontaktu spisywała pytania na kartce, następnie chowano je w zamykanej na klucz szufladzie biurka. Odpowiedzi pojawiały się w formie rękopisu. Rękopisy przechowywano w sejfie, jednak zawsze, po przepisaniu ich na maszynie, znikały. Dociekliwy dr Sadler próbował zrozumieć jak to możliwe; wciąż miał nadzieję odkryć oszustwo. Jednego razu, zanim złożył go w sejfie, pomiędzy stronami manuskryptu ukrył banknoty. Rękopis zniknął, banknoty zostały. Innym razem, zamiast chować go w sejfie, umieścił go w skrytce bankowej. Manuskrypt zniknął, a Sadler dostał upomnienie, że ma zaniechać takich sztuczek.
Komisja Kontaktu prowadziła z objawiającymi również niezwiązane bezpośrednio z Przekazami rozmowy. Nie wiadomo jednak, jak się odbywały. W trakcie takich nieformalnych spotkań Komisja czasem otrzymywała instrukcje także na piśmie. Jak to wyglądało? Nie wiem. Prawie wszystkie miały adnotację na dole ostatniej strony: „Zniszczyć w ogniu najpóźniej w chwili ukazania się Przekazów Urantii w druku”.
Księga Urantii
Tym sposobem do 1934 r. objawiono i uwierzytelniono pierwsze trzy części Księgi Urantii. IV część — Przekazy opowiadające o życiu i śmierci Chrystusa Michała, pojawiły się w całości rok później; miały zostać opracowane przez komisję istot pośrednich. Po otrzymaniu wszystkich 196 Przekazów objawiający polecili, aby członkowie Forum jeszcze raz je przejrzeli i zadali ewentualne pytania uzupełniające. Trwało to kolejnych kilka lat. W tym czasie nie dodano wielu nowych informacji; na Przekazy już spisane naniesiono nieznaczne korekty.
Publikacja
W 1942 r. Komisja Kontaktu przekazała Forum, że objawiający nie będą rozważać kolejnych pytań i że otrzymali zezwolenie na przygotowania do publikacji Przekazów Urantii. Ostatnie spotkanie Forum odbyło się 31 maja, 1942 r. Podczas 17 lat oficjalnego istnienia, członkostwo w grupie otrzymało 486 osób. Tekst Księgi Urantii został zablokowany; rozpoczęto przygotowania do druku. Forum przekształciło się w grupę studiującą (pozostawało jednak pod kierownictwem, wciąż czynnej Komisji Kontaktu).
Choć materiały do druku były gotowe niedługo później, zgodnie z poleceniem zastępcy Księcia Planetarnego Urantii, Komisja czekała na ostateczne zezwolenie na publikację. Jak się okazało, kolejnych 10 lat. W 1950 r. powołano do życia Fundację Urantii, która za cel obrała zachowanie niezmienionej treści Przekazów i szerzenie objawionych nauk. 11 lutego 1955 r. powiernicy Fundacji odczytali przed grupą studiującą „Postanowienie publikacji Księgi Urantii”.
Członkowie Komisji Kontaktu nie mieli prawa redagowania ani ingerencji w tekst Przekazów. Ich praca ograniczała się do sprawdzenia pisowni i interpunkcji. Księga Urantii została wydrukowana w Crawfordsville, w stanie Indiana, przez drukarnię R.R. Donnelly and Sons i opublikowana przez Fundację Urantii 12 października 1955 r.; prawie 50 lat po pierwszym kontakcie Sadlera ze śpiącym mężczyzną. Niedługo później rozwiązano Komisję Kontaktu. Polskie wydanie Księgi Urantii ukazało się w 2010 r.
PS Geneza
Film o powstaniu Księgi Urantii autorstwa Przemysława Jaworskiego.
PPS Wątpliwości
Historia Księgi Urantii może budzić wątpliwości. U mnie wzbudziła. Tajemnicza, wręcz magiczna otoczka wokół Sadlera i Komisji Kontaktu niemal odrzuciła mnie od samych Przekazów.
Coś jednak mnie tknęło; więc czytałem. I czytam nadal. Z jednej strony wraz z lekturą historia objawienia Przekazów staje się mniej niedorzeczna, z drugiej zaś traci na znaczeniu. W pewnym momencie zadałem sobie pytanie: Jakie źródło podań religijnych uznałbym za wiarygodne?
To postscriptum było dłuższe. Dotarło jednak do mnie, że odpowiedź na krytykę Księgi Urantii nie ma większego sensu. Tak jak mnie swego czasu nikt by nie przekonał, że ta historia ma sens, tak i ja nikogo nie przekonam. Ba, jestem mocnym orędownikiem Przekazów — od lat prowadzę tę stronę — a sam przecież wciąż mam co do niej wątpliwości. Nieważne zresztą jakbym się starał, nie znajdę racjonalnych czy naukowych wyjaśnień tego, co się wtedy stało. Historia powstania Księgi Urantii zawsze już będzie zaczarowana. Treści Przekazów jednak obronią się same.