Jeżeli mowa o rozwoju życia, nie sposób nie wspomnieć o ewolucji. O tym, jak Księga Urantii definiuje ewolucję, mówiłem w inicjującym serię opracowaniu, zachęcam więc do uprzedniego zapoznania się z nim. Bo i tym razem skupię się na tej „stwórczej procedurze”. Tym razem jednak już w bezpośrednim odniesieniu do istot żywych; przede wszystkim ludzi. O nas będzie raczej niewiele, ponieważ historia rozwoju człowieka na Ziemi odbiega od ewolucyjnej normy; a tę właśnie normę postaram się tutaj uchwycić. O burzliwych dziejach ludzkości Urantii opowiem przy innej okazji.
Przypadek? A jakże!
Przypadek jest wygodnym uzasadnieniem. To na swój sposób zabawne, bo ateiści drwią z religii, kiedy te doszukują się boskich ingerencji w niewyjaśnionych jeszcze zjawiskach, ale jednocześnie nie przeszkadza im kiedy takie zjawiska dzieją się przypadkowo. Życie pojawiło się przypadkowo. Ewolucja działa od przypadku do przypadku, zatem i człowiek przypadkiem wyrósł ponad zwierzęce instynkty. Przypadkiem wykształciliśmy mowę czy wrażliwość na sztukę. Zbiegiem okoliczności akurat nami targają wyższe, niedefiniowalne uczucia. Dlatego przypadkowo mamy, sięgającą ponad to co materialne, abstrakcyjną wyobraźnię. A żeby te wszystkie przypadki zracjonalizować, przypadkiem wymyśliliśmy sobie Boga. Bo „tak działa ludzki mózg”. Przypadkowo.
Takie stanowisko to (mam nadzieję) skrajność. I choć sam jestem wierzący, w nauce i tak wolę przypadki niż Boga luk — ten służy tylko kapłanom. Takie wyłącznie materialne zbiegi okoliczności zwalniają jednak z duchowej wnikliwości. Trawieni niematerialnym życiem wewnętrznym wmawiamy sobie i innym, że nie ma nic więcej niż to, co materialne i na zewnątrz.
Księga Urantii nie dogodzi ateistom. Jakkolwiek by nie redefiniowała religii i mocno stroniła od kościelnych zabobonów. Ale jeżeli mamy przyjąć jej nauki, że życie ma swoje konkretne źródło i zmierza do zaplanowanego celu, będziemy domagać się wyjaśnień. A kiedy te nie będą satysfakcjonujące (a nie będą), być może zaczniemy dociekać sami.
Symbioza
Ewolucja jest boskim narzędziem twórczym. Wszechświat nie był nieunikniony; nie jest samoistny ani nie powstał przypadkiem. Istnieje jedna przyczyna wszelkich przyczyn. Śledztwo tropem źródeł i powodów zawsze prowadzi do niego. Procesy ewolucyjne wszechświatów, planet i ludzi od zawsze postępują i zawsze będą postępować zgodnie z wiecznym planem i celem Wszechświatowego Ojca. Taka bowiem jest jego wola.
Bóg stwarza nie tylko poprzez ewolucję — najpierw powołał do życia wiecznie niezmienny wszechświat centralny i jego doskonałych mieszkańców. Wszystkie kolejne wszechświaty i obdarzone wolą istoty je zamieszkujące są jednak w swej naturze ewolucyjne — zmieniając się w czasie, zmierzają do doskonałości. Te dwa przejawy rzeczywistości — doskonałość wrodzona i doskonałość nabyta — są od siebie zależne i potrzebują siebie, aby osiągnąć pełnię służby i przeznaczenia. Zachodzi tu niepowtarzalna duchowa symbioza.
Jak wynika ze słów Perfektora Mądrości, wszystkie ewolucyjne istoty wielkiego wszechświata projektuje się według wzorca — jednej z klas istot żyjących na światach Havony. My także mamy tam swój cel i ideał bytu. Potwierdzenie znajdziemy w słowach Możnego Posłańca, który mówi, że „we wszechświatach okrążających Havonę jest dokładnie tyle doskonałych istot, aby zapewnić wzorcowych przewodników-nauczycieli tym, którzy wznoszą się przez ewolucyjną skalę życia”. Gromadzące doświadczenia istoty ewolucyjne stanowią więc kosmiczne uzupełnienie istot doskonałych. I vice versa. W wieczności jesteśmy tacy sami. Na język ciśnie się porównanie do klonów, sądzę jednak, że to prędzej drugie połówki. Samodzielnie ani istoty doskonałe, ani te doprowadzone do doskonałości nie są kompletne. Nam brak wrodzonej perfekcji, im doświadczenia jej nabywania. I to nigdy się nie zmieni. Wyłącznie razem stanowimy całość i tylko nawzajem możemy wyzwolić się z takich ograniczeń.
Z szerszego punktu widzenia ewolucyjne superwszechświaty zależą więc od doskonałej Havony — to tam wznoszące się osobowości pobierają końcowe nauki. Wszechświat centralny potrzebuje jednak tak doskonalących się superwszechświatów, aby móc swoim doskonałym mieszkańcom zapewnić pełny rozwój. Kosmiczny taniec spaja życie ewoluujące według boskiego planu z życiem stworzonym boskim aktem; na wieczność.
Wstępujący
Ścieżki doskonałych i doskonalących się stale się przecinają. Księga Urantii objawia całą klasę istot stworzonych bezpośrednim boskim aktem, zwaną „zstępującymi Synami Boga”. Rajscy Michałowie tej klasy stanowią tutaj najlepszy przykład. Wszyscy mają wysokie, boskie pochodzenie, ale dosłownie zstępują z niebios. Swą służbą dla zaludnionych planet wspierają niskie istoty pochodzenia ewolucyjnego — „wznoszących się Synów Boga”.
Wznosząc się do Raju, ewoluujemy. W pierwszej kolejności biologicznie jako gatunek, ale równocześnie — a później już przede wszystkim — duchowo i indywidualnie. Osiągamy ten sam status co zstępujące klasy synostwa, przez uczestnictwo w ewolucyjnej stwórczej procedurze. Księga Urantii mówi, że w przypadku takich jak my istot obdarzonych Dostrajaczami Myśli, nie istnieją ograniczenia duchowego wznoszenia się i wszechświatowych osiągnięć. Jesteśmy wstępującymi synami Boga, a wznoszenie się jest synonimem ewolucji życia.
Marszruta
Życie podąża ewolucyjnym kursem. Nam brak perspektywy, bo nasze dopiero kiełkuje; a że perturbacje nie ułatwiły nam startu, to jeszcze w bólach. Jezus powiedział: „Trzeba mierzyć się z wszechświatowymi trudnościami i napotykać planetarne przeszkody i są to elementy doświadczalnego szkolenia, zapewnianego dla rozkwitu i rozwoju — stopniowego doskonalenia — ewoluujących dusz istot śmiertelnych. Uduchowienie ludzkiej duszy wymaga zażyłego doświadczenia w pouczającym rozwiązywaniu szerokiego zakresu rzeczywistych, wszechświatowych problemów. Zwierzęca natura oraz niższe formy istot obdarzonych wolą nie rozwijają się pomyślnie w łatwym środowisku. Problematyczne sytuacje, połączone z bodźcami do wysiłku sprzęgają się, by wytworzyć te aktywności umysłu, duszy i ducha, które mocno przyczyniają się do osiągania godnych celów rozwoju śmiertelnika oraz do zdobywania wyższych poziomów duchowego przeznaczenia”.
Maszerujemy więc przez życie, stawiając czoła planetarnym przeszkodom. Razem jako gatunek i osobno, każdy na swój sposób i na miarę możliwości. A kolejne przed nami. Bo każdy przystanek na tej drodze jest szkołą przygotowawczą przed następnym stadium istnienia. I tak już zawsze. Zaczynamy tutaj, od „wstępnego doświadczenia śmiertelnika”; przed nami szkolenie wyrównawcze w Jerusem, uspołeczniające w Edentii i duchowe na Salvingtonie, a potem i dalsze, by u kresu tej przygody, na wewnętrznej orbicie Havony, mieć doświadczenie wszystkiego.
Księga Urantii wymienia 3 poziomy stwarzania i ewolucji życia:
- Poziom fizyczno-energetyczny, gdzie wytwarzane są zdolności umysłowe;
- Poziom służby duchów przybocznych aktywujący zdolności duchowe;
- Poziom duchowej pobudki śmiertelnego umysłu zwieńczony obdarzeniem Dostrajaczem Myśli.
Fakt zwierzęcego, ewolucyjnego pochodzenia, z wszechświatowego punktu widzenia nie stanowi piętna dla żadnej osobowości, jako że jest to jedyna metoda wytwarzania jednego z dwu podstawowych gatunków skończonych, inteligentnych, wolą obdarzonych istot. Kiedy osiąga się wyżyny perfekcji i wieczności, stanowi to większy zaszczyt dla tych, którzy zaczynali od dołu, którzy z radością wspinali się po drabinie życia, szczebel po szczeblu i którzy, gdy osiągną wyżyny chwały, będą mieli doświadczenie osobiste będące ucieleśnieniem faktycznej wiedzy o każdym stadium życia, od dołu do samego szczytu.
32:3.10 (361.5)
Stworzeni
Życie, z czym wciąż dużo osób (szczególnie religijnych) nie potrafi się pogodzić, rozwija się pod dyktando ewolucji. O samej ewolucji organicznej wiemy już całkiem sporo, jednak — z czym wielu ludzi (szczególnie niereligijnych) nie może się pogodzić — na pewno nie wszystko.
Gdy mowa o życiu, ewolucja dotyka nie tylko biologii. Istnieje precyzyjny system — boskie prawo — który ustala i kontroluje realizację życia na planetach w przestrzeni. Ewoluują ciała, ale też umysł (czy raczej zdolność do korzystania z jego dobrodziejstw). Ewoluuje dusza. Bóg stworzył człowieka, ponieważ zapewnił warunki pod taką właśnie stwórczą procedurę. I dzieje się tak nie tylko na Ziemi.
Dlaczego akurat tak? To temat na odrębne rozważania, ale pomyśl np. o tym, że w Raju nie istnieje czas. „Ojciec Wszechświatowy widzi koniec od samego początku”. Czyż to nie dowód na to, że wszechświat — nasze życie, nie jest eksperymentem? Bóg przecież od początku wie, do czego zmierza ewolucja; w końcu to jego pomysł (Skoro ewolucja jest alternatywną metodą stwarzania istot doskonałych, możemy przyjąć, że wzorcowe istoty stworzone w Raju, są natychmiastowym efektem bezczasowej ewolucji). Ale ewolucji niezbędny jest czas. Bóg więc i go stworzył. A to dopiero początek. Bo Raj jest przy tym „bezprzestrzenny”. Bóg stworzył więc arenę, na której ewolucja mogłaby postępować — przestrzeń. Potem mamy grawitację i wszechobecne ruchy obrotowe. Pierwiastki chemiczne, energie, promieniowania i czarne dziury. Wszystko to (i wiele więcej) zaczęło się i działa akurat tak z tego samego powodu.
Wzory
We wszechświecie istnieje ponad milion podstawowych wzorów chemicznych, z których składają się „macierzyste wzorce” i „podstawowe warianty funkcjonalne przejawów życia”. Na ich podstawie Nosiciele Życia wypracowują dla poszczególnych systemów ogólny typ istoty śmiertelnej (chemiczne wzory różnią się w każdym systemie, a sposób reprodukcji żywej komórki jest nieco inny w każdym wszechświecie lokalnym). Dlatego mimo wyraźnych różnic, planety danego systemu lokalnego cechuje wyraźne pokrewieństwo; także w Satanii ewolucyjna klasa życia zawsze jest zgodna z nadrzędnym, nebadońskim wzorem. Nosiciele Życia jednak wzory te często modyfikują, tak aby zaszczepione życie mogło sprostać tak różnym warunkom fizycznym poszczególnych planet.
Z szerszej perspektywy istnieje 7 odmiennych fizycznych typów życia (i wiele tysięcy ich wariantów):
- Typy atmosferyczne;
- Typy środowiskowe;
- Typy grawitacyjne;
- Typy temperaturowe;
- Typy elektryczne;
- Typy energetyczne.
- Typy nienazwane
Sami śmiertelnicy mogą być klasyfikowani i grupowani na wiele sposobów. Księga Urantii wskazuje jeden z nich:
- Istoty śmiertelne rozróżnianie według dostosowania do środowiska planetarnego (adekwatnie do powyższych fizycznych typów życia)
- Istoty śmiertelne rozróżnianie według rodzajów mózgu;
- Istoty śmiertelne rozróżnianie według wrażliwości duchowej;
- Istoty śmiertelne rozróżnianie według planetarnych epok
- Istoty śmiertelne rozróżnianie według pokrewieństwa istot stworzonych;
- Istoty śmiertelne rozróżnianie według zespolenia z Dostrajaczem;
- Istoty śmiertelne rozróżnianie według metod opuszczania planety.
Zamieszkałe planety superwszechświatów zaludnione są śmiertelnikami przypisanymi do jednej lub wielu z wymienionych wyżej kategorii. Te ogólne klasyfikacje nie obejmują rzecz jasna wszystkich form inteligentnego życia (chociażby midsonitów).
Liczba dziesięć – system dziesiętny – jest nieodłączną cechą wszechświata fizycznego, ale nie duchowego. Domeny życia charakteryzują się trójką, siódemką i dwunastką bądź wielokrotnościami i kombinacjami tych podstawowych liczb. Istnieją trzy podstawowe i zasadniczo odmienne plany życia, według porządku trzech Rajskich Źródeł i Centrów, a we wszechświecie Nebadon te trzy podstawowe formy życia rozdzielone są na trzy różne rodzaje planet. Początkowo było dwanaście oddzielnych, boskich idei przekazywalnego życia. Ta liczba dwanaście, razem z jej podziałami i wielokrotnościami, przewija się we wszystkich podstawowych formach życia, we wszystkich siedmiu superwszechświatach. Istnieje także siedem rodzajów kunsztownych projektów życiowych, zasadniczych porządków konfiguracji rozmnażania się w materii ożywionej. W Orvontonie formy życiowe konfigurowane są dwunastoma nośnikami dziedziczności. Zróżnicowane porządki istot z wolą mają konfigurację złożoną z 12, 24, 48, 96, 192, 384 i 768 modułów. Na Urantii istnieje czterdzieści osiem modułów kontroli formy – określających cechy – w płciowych komórkach rozrodczych człowieka.
36:2.11 (397.11)
Bracia
Kiedy na jałowych światach robi się spokojniej, gdy katastrofy targające niebem i ziemią (planeta musi przecież sama najpierw wyewoluować) stają się rzadsze i mniej niszczycielskie, Bóg inicjuje życie.
Najpierw rozwijają się rośliny. Tak było u nas, tak też jest wszędzie. We wszechświecie życie roślinne nie tylko pojawia się pierwsze, ale rozwija się niemal w pełni, zanim zróżnicują się formy zwierzęce.
Wszyscy, wierzący czy nie, jesteśmy ciekawi pozaziemskiego życia. Księga Urantii daje odpowiedzi; pozostawia tyle samo pytań. Na pierwszym miejscu jednak zawsze stawia ducha. Dowiadujemy się, że w wielkim wszechświecie nie ma dwóch identycznych zaludnionych planet. Wszystkie jednak ewoluują zgodnie z przywidywaniami. Warunki planetarne mogą być przeróżne, aczkolwiek iskra życia — w swej esencji i w zgodzie ze swoim celem — rozwija się podobnie. Od roślinnych, przez zwierzęce, do takiego, który wykształci wolę i zechce czynić, jak pragnie Ojciec, zróżnicowane fizycznie typy i grupy planetarnych śmiertelników, zawsze i tak samo korzystają ze służby Dostrajaczy Myśli czy anielskiego wsparcia; ich dusze — esencja ludzka w zgodzie ze swoim celem — tak samo wyzwalają się z więzów ciała, poprzez naturalną (lub nie) śmierć; wszyscy tak samo zmartwychwstają na światach morontialnej egzystencji. Jednak nigdy nie są tacy sami.
Mimo dostosowawczych różnic, wszyscy posiadający wolę śmiertelnicy są wyprostowanymi dwunożnymi zwierzętami. Obcy są ludźmi. Nie oznacza to, że będą wyglądać i myśleć jak my. Warunki planetarne mogą wymagać ciał i rutyn, jakich nie kreujemy w najśmielszych fikcjach fantastyki naukowej. Wszyscy jednak są ludźmi, bo stają się podobni Bogu; uczą się go rozumieć i kochać. Jak my. Bo tylko religia czyni człowiekiem. W każdym zakątku wszechświata.
Ludzkie potomstwo najczęściej rodzi się pojedynczo (porody mnogie, jak u nas, są rzadkością); z ewolucją dominuje równość płci. Długość życia się waha — od 25 lat na światach we wczesnych stadiach rozwoju, do prawie 500 lat na tych rozwiniętych; wszędzie — choć tu znów trudniej ma człowiek pierwotny — borykamy się z wirusowymi i bakteryjnymi chorobami (na Ziemi, z racji odstępstwa adamicznego, problem ten ma prawdopodobnie większą skalę). Wszystkie istoty ludzkie grupują się rasowo i plemiennie. Na wszystkich ogrzewanych słońcami planetach występują pory roku, a gdy mają atmosferę, powszechnie rozwija się rolnictwo. Wszyscy ludzie mają 12 zmysłów. Co ciekawe, jedyną fizyczną w pełni wspólną cechą wszystkich śmiertelników jest mózg i system nerwowy. Nie są oczywiście takie same. Jednak niezależnie od strukturalnych czy chemicznych różnic układu nerwowego, umysły śmiertelników są jednakowe i funkcjonują praktycznie tak samo we wszystkich środowiskach. Niezależnie od osobowo-fizycznych różnic, życie psychiczne wszelkich takich, rozmaitych klas śmiertelników jest bardzo do siebie podobne, a ich egzystencja zaraz po śmierci prawie identyczna.
Sfera czwarta i jej satelity poświęcone są generalnie badaniu ewolucji życia istot stworzonych a w szczególności ewolucyjnym okolicznościom poprzedzającym każdy poziom życia. Na ewolucyjnym świecie pierwotna plazma życia musi zawierać w sobie całkowity potencjał wszystkich przyszłych, rozwijających się odmian oraz wszystkich kolejnych ewolucyjnych zmian i modyfikacji. Zabezpieczenia, dokonane dla tak dalekosiężnych projektów metamorfozy życia, mogą spowodować pojawienie się wielu pozornie bezużytecznych form życia zwierzęcego i roślinnego. Takie produkty uboczne ewolucji planetarnej, spodziewane bądź nieprzewidziane, pojawiają się na scenie akcji jedynie po to, aby z niej zniknąć, jednak w tym długim procesie i poprzez niego przewija się nić mądrych i inteligentnych formuł oryginalnych twórców planetarnego planu życia i struktury gatunków. Różnorodne, uboczne produkty ewolucji biologicznej, są, ogólnie biorąc, niezbędne dla końcowego i pełnego funkcjonowania wyższych, inteligentnych form życia, pomimo tego, że od czasu do czasu może zapanować pozornie wielka dysharmonia w długich, wiodących wzwyż zmaganiach istot wyższych, aby zawładnąć niższymi formami życia, z których wiele czasami tak bardzo zakłóca spokój i wygodę rozwijającym się, obdarzonym wolą istotom.
36:2.17 (398.4)
Rozdroża
Bóg jest źródłem i szczytem rozwoju. Dlatego ewolucja nigdy się nie zatrzymuje. Może zbaczać, jak czytamy w powyższym Przekazie, ale może się też spóźniać. Zawsze dociera do celu, jednak przewidywania drogi, jaką obierze nie zawsze są słuszne. Kurs ewolucyjny może zostać opóźniony, np. przez zniszczenie korzystnych linii genetycznych. Na większości zamieszkałych światów, jak wynika z Księgi, wyższe potencjały życia ceni się znacznie bardziej niż u nas. Być może tamtejsi ludzie mają świadomość, że czasem potrzeba tysięcy lat, zanim strata jednej takiej linii zostanie zrekompensowana.
Biogeneza
Życie nie powstaje samoistnie; ani dlatego, że „to prawdopodobne”. Pisałem, że Bóg inicjuje życie — co oczywiście jest prawdą — jest to jednak uproszczenie. W rzeczywistości w jego imieniu robi to ktoś inny.
Nie znalazłem w Księdze Urantii wielu informacji o początkach życia. Takich początkach początków — zanim jeszcze wykiełkuje na planecie. Dowiadujemy się, że jedynie, że jest projektowane przez (nieobjawionych) „Architektów Istot”. Domniemam, że to oni, na polecenie, pod nadzorem i za aprobatą Synów Stwórców, przygotowują wspomniane wcześniej macierzyste wzory życia. Być może nie tylko ewolucyjnego.
Jeżeli jednak mowa o ewolucji, ciąg dalszy pozostaje w gestii Nosicieli Życia i ich laboratoriów.
Nosiciele
Nosiciele Życia należą do zstępującej klasy boskiego synostwa. Są jednak wyjątkowi nie tylko ze względu na charakter swojej pracy. Służą we wszechświatach, ale w odróżnieniu od swojego lokalnego rodzeństwa, za rodzica mają władcę superwszechświata. Nosiciele Życia są potomstwem Syna Stwórcy, Matki Ducha Wszechświata i jednego z Pradawnych Czasu (Tu objawia się dwukierunkowa moc Pradawnych Czasu, którzy zarządzają ostateczną likwidację nikczemników, a jednocześnie w ten sposób — pośrednio — biorą udział w stwarzaniu życia). W moim rozumieniu najbliżej im do aniołów. Ale nie są to serafini, bo tak klasę anielską mianuje Księga Urantii. Pewnie w naszych mitologiach znajdą się podobieństwa, ale ja nie znalazłem (nie żebym szukał).
Laboratoria
Życie, czy raczej jego sadzonka, wytwarzane jest na orbicie Salvingtonu — w Laboratoriach Nosicieli Życia. To tam życie się planuje, modyfikuje i udoskonala; tam też Nosiciele pracują nad metodami ochrony i zachowania życia. Laboratoria Salvingtonu badają ewolucyjne życie nie tylko w jego pierwotnej, fizycznej formie, ale także to umysłowe oraz (i przede wszystkim) to powiązane z duchem.
Zaszczepieni
Nosiciele Życia zapoczątkowują życie na dziewiczych planetach. Są nie tylko jego nosicielami, ale także krzewicielami i opiekunami. Życie, jakie znamy, w znacznym stopniu zawdzięczamy im.
Wzorcowych projektów życia dostarcza Syn Stwórca. Na ich podstawie Nosiciele Życia, w jednym ze swoich laboratoriów (konkretnie na sferze planowana życia), przygotowują próbki gotowe do zaszczepienia na planetach. Te jednak najpierw trafiają do stolicy wszechświata lokalnego, gdzie zostaną przebadane przez radę starszych Nosicieli Życia. Ewentualne różnice między próbkami a autoryzowanymi wcześniej planami, przed zaszczepieniem muszą zostać ponownie zatwierdzone przez Syna Stwórcę.
Mechaniczne, przedumysłowe i nieuczące się życie materialne formują wspierający Nosicieli Życia Nadrzędni Kontrolerzy Fizyczni. Tak opracowany materiał — „plazmę życia” — Nosiciele transportują na nowy świat; rzadziej (jak w przypadku planet dziesiętnych) przygotowują formy życiowe już na miejscu. Zawsze jednak zgodnie z zatwierdzonymi wcześniej recepturami. Księga Urantii zwraca jednak uwagę, że Nosiciele Życia są tylko „żywymi katalizatorami, wszczynającymi pierwotne reakcje życia materialnego; są inicjatorami obwodów energii w materii ożywionej”. Nadzorują proces, sami kształtują plazmę życia, a potem jej doglądają. Nie zostawiają jednak w zaszczepionym życiu niczego od siebie ani po sobie.
Iskra budząca życie z zaszczepionego materiału jest darem Matki Ducha Wszechświata. Stwórcza Córka Nieskończonego Ducha stwarza. W naszym wszechświecie Matka Duch jest Nebadonem — zapewnia przestrzeń, a w niej iskrę energii, która (poprzez Nosicieli Życia) „ożywia ciało i jest zapowiedzią umysłu”. Zakładam, że w tej kwestii inne wszechświaty się nie różnią.
Są pewne sprawy, związane z wypracowywaniem życia na planetach ewolucyjnych, które nie są dla nas zupełnie jasne. W pełni rozumiemy fizyczną organizację elektrochemicznych formuł, tworzonych przez Nosicieli Życia, ale niezupełnie rozumiemy naturę i źródło iskry aktywizującej życie. Wiemy, że życie płynie od Ojca przez Syna za pośrednictwem Ducha. Jest bardzo możliwe, że Duchy Nadrzędne są siedmiorakim korytem rzeki życia, wylewającej się na całe stworzenie. Nie rozumiemy jednak, w jaki sposób nadzorujący Duch Nadrzędny bierze udział w początkowym epizodzie nadania życia nowej planecie. Jesteśmy pewni, że Pradawni Czasu także mają pewien udział w zapoczątkowaniu życia na nowym świecie, ale zupełnie nie wiemy, jaka jest natura tego udziału. Wiemy, że Matka Duch Wszechświata ożywia martwe formy i daje takiej, zaktywizowanej plazmie, prerogatywy organicznego rozmnażania. Widzimy, że ci troje są poziomami Boga Siedmiorakiego i czasem zwani są Najwyższymi Stwórcami czasu i przestrzeni; ale skądinąd wiemy niewiele więcej o tych sprawach niż śmiertelnicy Urantii – po prostu ta idea tkwi w Ojcu, znajduje wyraz w Synu i życiową realizację w Duchu.
36:6.7 (404.5)
Z życiem
Nosiciele nie mogą zaszczepić życia na planecie, gdzie nie ma ku temu odpowiednich warunków. Ewolucja jest jednak faktem i jest przewidywalna, dlatego wiedzą, która planeta w końcu takie zapewni. Czekają więc i się przygotowują. Czasem i całe miliardy lat.
Życie pozostawiają w jednym skupisku, czasami w trzech (jak u nas). Sporo zależy od fizycznych uwarunkowań danego świata, a Nosiciele Życia podczas inicjacji mają swobodę działania. Na światach atmosferycznych życie wywodzi się najczęściej z morza.
Nosiciele Życia nie mogą przyspieszyć materialnego rozwoju planety; ale są cierpliwi. Jak Ty wyobrażasz sobie zaszczepienie życia? Zstępuje anioł, wykopuje dołek w pulchnej glebie, coś do niego wciska i zalewa wodą? Nosicielom Życia zajmuje to jakieś pół miliarda lat. Przez ten okres aktywnie oddziałują na środowisko i kontrolują marszrutę ewolucji biologicznej. Na co mogą sobie pozwolić i jaką dysponują mocą? Nie wiem. Opiekują się przepoczwarzającym się życiem, aż, zgodnie z planem, pojawi się istota ludzka – życie obdarzone wolą z możliwością duchowego wyboru i mocą etycznej decyzji. To ewolucyjny checkpoint i kluczowy moment w pracy Nosicieli. Odtąd nie mogą dodawać już niczego nowego ani wspomagającego do tego, co wyrosło z ich zaszczepienia — ewolucja rzeczy żywych sunie swoim torem.
Miliony lat upłyną, zanim z pierwotnej plazmy życia rozwinie się istota z wolą. Pozwolę sobie tym razem pominąć szczegóły tych ewolucyjnych szczebli. Ewolucja trwa długo, a nas i tak najbardziej interesuje człowiek.
Po wystosowaniu przez Nosicieli Życia meldunku, że na planecie zaistniała wola (nawet jeśli niewiele jednostek rozwinęło się do takiego poziomu), Władca Systemu deleguje tam Księcia Planetarnego. Nowy władca przybywa na planetę razem z podwładnymi i pomocnikami. Zaczyna się nowy system sprawiedliwości.
Po przybyciu Księcia Planetarnego na świeżo zaludniony świat (mniej więcej 100 000 lat po osiągnięciu przez człowieka pozycji wyprostowanej), Nosiciele Życia szykują się do odejścia. Wypełnili zdanie. Ochotnicy mogą zostać na planecie na czas nieokreślony; w charakterze doradców do spraw dalszego rozwoju i ochrony plazmy życia. Tak też się stało na Ziemi.
Historia rozwoju człowieka, od wodorostów do pana ziemskiego stworzenia, jest prawdziwą romantyką zmagań biologicznych i przetrwania umysłu. Pierwszymi przodkami człowieka były dosłownie szlamy i muły dna oceanicznego, znajdujące się w nieruchomych, ciepłych wodach zatok i lagun oraz rozległych linii brzegowych prastarych mórz śródlądowych, tych właśnie wód, w których Nosiciele Życia zrobili trzy niezależne zaszczepienia życia na Urantii.
65:2.1 (731.5)
Umysł
Nosiciele Życia przygotowują i dbają o formy materialne istot żywych, a iskrę życia dostarcza Duch. Nosiciele niosą nowe życie, ale tak zaszczepione organizmy pozbawione są dwóch podstawowych atrybutów — wyposażenia umysłowego i zdolności rozmnażania się.
Źródłem każdego umysłu jest Trzecie Źródło i Centrum. Trzecia osoba Trójcy znana jest pod wieloma tytułami, a jednym z nich jest „Nieskończony Umysł”. W największym uproszczeniu można przyjąć, że Nieskończony Duch wraz ze swoją wszechobecnością jednocześnie jest wszelkim umysłem. Bóg, w bóstwie Nieskończonego Ducha działa właśnie jako umysł.
Księga Urantii umysłem nazywa wszystko to, co reaguje na umysłowy obwód Nieskończonego Umysłu; a więc to, co rozpoznaje energię Nieskończonego Ducha. Umysł ludzki jest „zindywidualizowanym obwodem”, częścią kosmicznego umysłu, który we wszechświatach nadawany jest przez Matkę Ducha wszechświata lokalnego, reprezentantkę Nieskończonego Ducha dla istot ewolucyjnych.
Skoro Niekończony Duch jest wszechobecny, umysł musi być wszędzie; i jest. My umysł mamy za swoją własność; za zindywidualizowane narzędzie, dzięki któremu możemy myśleć, zauważać, zapamiętywać, uczyć się czy odczuwać. Uważamy, że źródłem wszelkich procesów umysłowych jest mózg i że w mózgu się odbywają. Dlatego też tak jak mózg, każdy ma swój umysł. Jest to prawdą tylko w pewnym stopniu.
Fakt, umysł pozwala nam myśleć i reagować, ale aktywność umysłowa nie jest wytworem mózgu. Mózgi są raczej przetwornikami udostępnionej nam energii kosmicznego umysłu. Tak przynajmniej interpretuję Księgę Urantii. Wszyscy korzystamy z jednego, nieskończonego umysłu, w takim zakresie, w jakim mózgi nam na to pozwalają.
Rzeczy materialne mogą mieć niezależny byt, ale życie powstaje tylko od życia. Umysł może być wyprowadzony tylko z uprzednio istniejącego umysłu. Duch powstaje jedynie z duchowych protoplastów. Istota stworzona może wytwarzać formy życiowe, ale tylko stwórcza osobowość lub siła stwórcza dostarczyć może aktywizującej je iskry życia.
36:6.2 (403.7)
Na ewolucyjnych światach z ramienia Matki Ducha działają duchy przyboczne. Kurs ewolucji organicznej, w znacznym stopniu zależy od obecności tych siedmiu umysłów-duchów. Bez (szeroko pojętego) umysłu nie będzie życia. Bo kiedy iskra zapłonie, coś musi chcieć podtrzymywać ogień.
Pierwszą rzeczą, jaką może zrobić umysł, to chcieć się czegoś nauczyć. Z szerszej perspektywy to jego główne zadanie. Duchy przyboczne zaczynają działać nieco wcześniej, przydając ten właśnie potencjał uczenia się z doświadczenia. Zakres ich służby rozciąga się od najniższych umysłów prymitywnych i „niewidzialnych bytów”, aż do gatunków usytuowanych najwyżej na ewolucyjnej skali — ludzi. Przyboczni są źródłem i wzorem, często niezrozumiałych, szybkich reakcji umysłu na otoczenie materialne. Te niezawodne wpływy lub obwody (duchy przyboczne nigdy nie stają się osobowe) cierpliwie pełnią swą funkcję, wspierając zwierzęcy umysł, aż dosięgnie ludzkiego poziomu podatności duchowej. A i wtedy ich praca się nie kończy.
Duchy przyboczne działają więc jak system nadawczy. System odbiorczy — mózg oraz system nerwowy ewoluują, aż stają się w końcu podatne na służbę przybocznych. Ci jednak nie interesują się ewolucją materialną — to zadanie Nosicieli Życia (Co ciekawe, Duchy Przyboczne mieszkają na świecie zarządu Nosicieli Życia przy Salvingtonie — tam jest ich stałe miejsce pobytu i stamtąd emanują swą mocą). Umysł, mimo iż może funkcjonować w materialnych strukturach, nie jest materialny. Możemy jednak domniemywać, że istoty z innych planet, nawet jeśli biologicznie od nas różne, dzięki uniwersalnemu umysłowemu wpływowi Nieskończonego Ducha będą sposobem bycia do nas podobne.
Sama fizyka i chemia nie potrafią wytłumaczyć, w jaki sposób ukształtował się człowiek z pierwotnej protoplazmy dawnych mórz. Zdolność uczenia się, pamięć i zróżnicowane reakcje na otoczenie, są wyposażeniem umysłu. Prawa fizyki nie reagują na nauczanie; są one stałe i niezmienne. Edukacja nie zmienia reakcji chemicznych; są one nieodmienne i trwałe. Oddziaływania elektryczne i chemiczne są przewidywalne, poza obecnością Absolutu Nieuwarunkowanego. Jednak umysł może korzystać z doświadczenia, może się uczyć z behawioralnych nawyków reagowania w odpowiedzi na powtarzalność bodźca.
65:6.8 (738.1)
Ciało
Materialiści nie będą radzi. Bo choć ewolucja biologiczna jest faktem, ciało jest zaledwie nośnikiem umysłu; a ten z kolei paliwem dla duszy. Zaszczepiona i ożywiona plazma życia ewoluuje na fizyczny nośnik umysłu. Najpierw jako mechanizm zupełnie automatycznej reakcji na bodźce zewnętrzne, ale później także na te wewnętrzne, mające źródło w samym umyśle. Duchy przyboczne uruchamiają i regulują przystosowawcze i niemechaniczne, uczące się typy umysłu. Prowadzą je, aż wyłoni się z nich człowiek — istota chętna stawać się podobna Bogu i zdolna go czcić. Tym samym rozpoczyna się kulminacyjny i najważniejszy etap planetarnej ewolucji życia — duchowej.
No to rasizm
Na ożywionych planetach w przestrzeni standardowo rozwinie się 6 kolorowych ras ludzkich. 3 podstawowe — czerwona, żółta i niebieska oraz 3 wtórne — pomarańczowa, zielona i indygo. Większość światów ugości je wszystkie, choć część planet istot typu trójmózgowego ma wyłącznie rasy podstawowe. Niektóre systemy lokalne mają tylko te.
Po dosięgnięciu poziomów wolnej woli ewolucja wydaje się przyspieszać. Kiedy pojawiają się rasy kolorowe, człowiek jest już przystosowany do pozycji wyprostowanej i wypracowuję mowę. Rasy kolorowe pojawiają się kolejno i nie są wcale równe.
Najczęściej najpierw pojawia się rasa czerwona. Nosiciele Życia zaszczepiają pełnię „życiodajnych energii” tej początkowej rasie, a każdy kolejna jest wariacją tego pierwotnego wyposażenia. Dlatego standardowo to człowiek czerwony pierwszy osiąga ludzkie poziomy rozwoju, a więc i jego rasa w początkowych epokach ewolucyjnych dominuje na planecie. Na większości zaludnionych światów wcześniejsze rasy ludzkie są w pewnym sensie lepsze niż te późniejsze. Różnią się nie tylko kolorem skóry, ale i możliwościami intelektualnymi czy duchowymi. Na planetach zamieszkanych przez wszystkie 6 ras ewolucyjnych, zaawansowane narody wywodzą się z rasy pierwszej, trzeciej i piątej — czerwonej, żółtej i niebieskiej. Rasa druga, czwarta i szósta — pomarańczowa, zielona i indygo są nieco wolniejsze; na niektórych światach nie pojawiają się nigdy, na innych zostają wybite.
U swych podstaw ulepszająca wszystko ewolucja wydaje się pogarszać pierwotne wyposażenie ras ludzkich. Jednak w ogólnym rozrachunku to tylko pozory. Jak zapewnia Księga Urantii, taki regres jest dla rozwijających się gatunków wyłącznie korzystny. Gorsze rasy, choć tymczasowo poszkodowane, paradoksalnie zapewniają całemu gatunkowi ludzkiemu pożądanych cech i zapewniają zróżnicowanie potencjałów. Różnice — po udoskonaleniu przez importowaną, siódmą rasę fioletową — spajają się w nową, lepszą całość.
We wczesnych okresach ewolucji ludzkiej normą są podziały rasowe, a zatem i niewolnictwo. Rasa pomarańczowa najczęściej ulega człowiekowi czerwonemu, rasa niebieska zazwyczaj zniewala rasę indygo, a ludzie żółci podbijają rasę zieloną. Prymitywny człowiek zawsze traktuje słabszego, jak zwierzę rolne, jednak na większości planet niewolnictwo zostaje szybko zniesione — już podczas systemu sprawiedliwości Księcia Planetarnego. Jedynie upośledzeni umysłowo oraz przestępcy są dłużej wykorzystywani do przymusowej pracy. Jednak i ta odmiana niewoli znika zaraz po przybyciu Adama i Ewy.
Co ciekawe, w początkowym okresie ewolucji ludzie ras pierwotnych wykazują tendencje do krzyżowania się ze sobą; podobnie dzieje się pośród ras wtórnych. Ostatecznie jednak przeznaczeniem wszystkich sześciu ras ewolucyjnych jest całkowite zmieszanie się; a potem dalszy rozwój, dzięki kontaktom z potomstwem Adama i Ewy. Ale zanim to nastąpi, opóźnieni i nieprzystosowani zostają w większości wyeliminowani. Książę Planetarny i Syn Materialny zawsze pomagają ewolucji — dbają o korzystne linie genetyczne rozwijających się gatunków ludzkich. Bóg nie ma biologicznych sentymentów.
Udoskonalacze
Ewolucja pierwotnie zaszczepionej plazmy życia jest ograniczona. Jeszcze podczas systemu sprawiedliwości Księcia Planetarnego prymitywny człowiek dociera do granic takiego naturalnego rozwoju. Dalszy postęp wymaga niebiańskiej interwencji. To sygnał dla Władcy Systemu, żeby wysłać na planetę kolejną klasę boskiego synostwa, Materialnych Syna i Córkę — Adama i Ewę. Rozpoczyna się kolejna epoka życia. W nieśmiertelnych, Materialnych Synach i Córkach widnieje ostatnie i niezastąpione ogniwo łańcucha łączącego Boga z człowiekiem.
W obliczu naturalnych limitów rasy wytworzone na planecie potrzebują bodźca do dalszego rozwoju. I dopiero nadludzka, „importowana” siódma rasa uwalnia pełnię ewolucyjnego potencjału gatunków ludzkich. Przybywający ze stolic systemów, Adam i Ewa nigdy (ekhem…) jednak nie łączą się z rasami ewolucyjnymi. Przez wiele pokoleń także ich dzieci pozostają biologicznie oddzielone od ewolucyjnych śmiertelników. Przez ten czas adamici tworzą silną rasę własnej klasy, rasę fioletową.
W międzyczasie Książę Planetarny rozgłasza po świecie, że dzieci boże zstąpiły na Ziemię, by stać się jednością z ludźmi. Autorytet Księcia i naoczne dowody w ogrodach Eden stymulują ewolucyjnego człowieka do starań. Bo kiedy liczebność fioletowej rasy przekroczy milion osób, jej nadludzkie geny będą stopniowo włączane do tych planetarnych.
W odpowiednim momencie Personel Księcia ściąga do Edenu najlepszych przedstawicieli ras ludzkich, aby dobrowolnie kojarzyli się z potomstwem Adama i Ewy. Na większości światów mianowanie kandydatem do małżeństwa z synami i córkami z Ogrodu to najwyższy zaszczyt. Wybrani śmiertelnicy staną się ewolucyjnymi rodzicami nowej, zmieszanej i ulepszonej klasy ludzkiej. Dzięki zdrowej konkurencji po raz pierwszy zaczynają zanikać wojny rasowe i walki plemienne — ludzie, zamiast walczyć między sobą, pragną spełniać kryteria do takiego wyróżnienia. Jak można się domyślić, wybierani zostają nie ci, którzy są najbardziej agresywni, najbogatsi czy plemiennie uprzywilejowani. Raczej ci etyczni, szczerzy i inteligentnie wierzący.
Rasa fioletowa jest ludem monogamicznym. Ludzie dobrani dla adamicznych synów i córek ślubują im wierność i takie podejście do małżeństwa przekazują potomstwu. Dzieci z takich związków uczą się w szkołach Księcia Planetarnego — zdobywają więc rzetelne, niebiańskie wykształcenie. Następnie mogą wrócić do wspólnoty ewolucyjnego rodzica, aby tam się związać, spłodzić potomstwo i w duchu Edenu wychować. Tym sposobem wyższa kultura Ogrodu procentuje i swobodnie się rozprzestrzenia.
Księga Urantii podkreśla, że dodanie krwi Adama i Ewy do planetarnych ras rozpoczyna nową i wspaniałą epokę postępu ewolucyjnego. Ludzki intelekt i jego wrażliwość duchowa zostają niemal natychmiastowo udoskonalone. Poadamiczny system sprawiedliwości jest epoką wynalazków i rozwoju mechanicznego. Człowiek inteligentnie panuje nad energią i przyrodą. W 100 000 lat następuje większy postęp cywilizacyjny niż w ciągu miliona lat minionych! Na większości zamieszkałych światów Ogrody Eden stają się znakomitymi centrami kultury. Funkcjonują przez wiele epok, stanowiąc wzór obyczajów i praw planety. Ewolucja pcha człowieka, a ten ze zwierzęcej bezrozumnej istoty w pełni staje się godzien miana Syna Bożego.
Prawda leży pośrodku
Utopijna wizja zaplanowanej i nadzorowanej ewolucji nijak się ma do znanej nam rzeczywistości. Taki los agondonterów — naszym powołaniem jest wierzyć, nie widząc. Kiedy skostniałe związki wyznaniowe przeczą faktom, nie dziwne, że nauka wyklucza udział Stwórcy w procesie ewolucji; gdy zaślepiona materią nauka gardzi autentycznym doświadczeniem duchowym, nietrudno o uprzedzonych do faktów wierzących.
A ewolucja robi swoje; i nie zamierza się zatrzymać. Wznosimy się przez życie, a to, co wielu ma za koniec, jest ledwo początkiem. Księga Urantii i przy tej okazji wystawia się na ostrzał. Z jednej strony, chociaż konsekwentnie gani dogmaty i dziecinne religijne wierzenia, naraża się ateistom i niereligijnym środowiskom naukowym. Z drugiej, mimo iż wywyższa braterstwo, dobro i wiarę w Boga, jej przesłania dla próżnych kapłanów i organizacji religijnych są wyłącznie zagrożeniem. Pozostaje nam wierzyć (nawet jeśli tego nie widać), że nasze umysły i dusze wyewoluują na tyle, żebyśmy zechcieli w końcu dostrzec, że prawdziwa religia zawsze popycha nas w stronę prawdy. Tak religijnej, jak i naukowej.