Księga Urantii nie jest świętym pismem. Mówi o religii i dotyczy ducha, na próżno jednak szukać w niej nakazów, zakazów czy wytycznych jak stąpać po jedynej słusznej duchowej drodze. Potencjał sektogenny Księgi jest marginalny. Przed obliczem Boga zrównuje wszystkich. Wyklucza tym samym role ewentualnych samozwańczych guru. Brak tam miejsca dla nieomylnych kapłanów, namaszczonych czy lepszych, którzy w imieniu bóstwa będą żądać obrzędów i przywilejów. Przekazy Urantii na swój serdeczny sposób rozprawiają się z zabobonami, czarami, opętaniami i szeroko pojętym strachem przed niesprecyzowanym złem. Nie znajdziesz tam straszaków, gróźb ani boskich metod rozwiązania przyziemnych problemów; nie dowiesz się, co konkretnie należy robić (a czego nie), żebyś po śmierci mógł stanąć u wrót niebios. Księga Urantii nie jest życiowym poradnikiem. Nie tworzy nowej religii, nie dyskredytuje tych już istniejących. Nie jest też batem na ateistów.
Księga Urantii nie jest publikacją naukową. W znacznej części odnosi się do historii, także do wydarzeń, których nijak nie możemy w tej chwili zweryfikować; również do astronomii, biologii, fizyki i chemii. Rysuje obraz wszechświata, któremu bliżej do wizji wykreowanej na potrzeby scenariusza science-fiction, niż do często dziecinnych prawd głoszonych przez kapłanów. Niektóre fakty przedstawiane w Przekazach wyprzedzają aktualną wiedzę naukową (Państwo Jaworscy przetłumaczyli na język polski teksty Irwina Ginsburgha — Naukowe przepowiednie Księgi Urantii oraz Kena Glasziou — Nauki ścisłe, antropologia, archeologia przekazów Urantii, Przemysław Jaworski sam pokusił się, aby zebrać szczegóły dotyczące nauki w Księdze Urantii), ale nie służą jako dowody na istnienie Boga. Księga nie sili się, by z nauką konkurować, tym bardziej w nią nie godzi; bynajmniej — postęp eksponuje jako filar rozwijającej się cywilizacji.
Księga Urantii może być ciekawostką. Nie jest łatwa. Szukając potwierdzeń, że wszystkie publikacje dotykające wiary w Boga są głupie, łatwo ją zdyskredytować. Może też zainspirować do zauważenia szerszej perspektywy; zarówno materializmu, czasu i przestrzeni, ale też prawdy, uczuć oraz ducha. Środek przekazu, forma i sama, oderwana od wglądu w siebie treść, są w tym wszystkim, co najwyżej tłem i użytecznymi narzędziami.
Księga Urantii nie zmieni dramatycznie niczyich poglądów. Nie ma mocy nawracania. Nie zaprowadzi za rączkę do Raju. Nie obieca szczęśliwego życia, zdrowia ani sukcesów. Nie bazuje na strachu ani na obietnicach jako gratyfikacji za posłuszeństwo. Nie faworyzuje ras, narodów, grup ani jednostek. Wręcz przeciwnie. Pisał ją ktoś, kto dopinguje człowieka, aby w końcu dojrzał.
Księga Urantii nie jest tym, czym leniwie wierzący chcieliby, żeby była — nie wyjaśnia, nie zna jednoznacznych odpowiedzi, nie stawia na piedestale, nikogo nie piętnuje. Księga Urantii nie jest też, czym wojujący ateiści chcieliby, żeby była — infantylną, godzącą w podstawy nauki (bajką) metaforą o dziadku w chmurach.
Redefiniując religię, wolną wolę czy grzech kołuje. Chwieje religijnym życiem wierzących; niewierzących prowokuje, aby odświeżyli swoje podejście do ateizmu. Wszystkich przy tym zachęca do uczciwej autorefleksji; na tyle duchowej, na ile to możliwe. Czym zatem Księga Uranii na pewno nie jest?
Księga Urantii nie jest tym, czego się spodziewasz.
Ludzkość powinna zrozumieć, że my, którzy zajmujemy się objawianiem prawdy, jesteśmy bardzo rygorystycznie ograniczeni instrukcjami naszych zwierzchników. Nie wolno nam o tysiące lat wyprzedzać odkryć naukowych. Objawiający prawdę muszą działać zgodnie z tymi wytycznymi, które stanowią część rozporządzenia objawieniowego. Nie widzimy sposobu pokonania tych trudności, czy to teraz, czy kiedykolwiek w przyszłości. Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że chociaż fakty historyczne i prawdy religijne tego szeregu prezentacji objawieniowych trwać będą w zapisach przyszłych epok, wiele naszych twierdzeń dotyczących nauk fizycznych wymagać będzie korekty w ciągu kilku krótkich lat, w wyniku dalszego rozwoju nauki oraz nowych odkryć. Te nowe odkrycia przewidujemy nawet teraz, ale nie możemy dołączyć do zapisów objawieniowych faktów nie odkrytych przez ludzi. Wyjaśnijmy, że objawienia niekoniecznie są natchnione. Kosmologia tych objawień nie jest natchniona. Jest ograniczona naszym zezwoleniem na koordynację i porządkowanie wiedzy współczesnej. Podczas gdy boska i duchowa wnikliwość jest darem, ludzka mądrość musi się rozwijać.
101:4.2 (1109.3)